- zastrzega Wojciech Mann, choć ulega dziennikarce "Gazety Wyborczej" i zdradza co nieco na temat swoich kontaktów z SB. Nie jest tajemnicą, że artyści, aktorzy i dziennikarze byli obiektami szczególnego zainteresowania ze strony PRL-owskich służb. Między innymi z uwagi na wyjazdy zagraniczne, które kontrolowała Służba Bezpieczeństwa. Nierzadko decyzja o przyznaniu paszportu była warunkiem, który wiązał się z podjęciem współpracy z SB.
- przyznaje Wojciech Mann. O jaką agitację chodziło?
- dodaje dziennikarz radiowej "Trójki". - - podkreśla.
- ucina Wojciech Mann, choć od razu dorzuca jeszcze pewną związaną z tym wydarzeniem anegdotkę:
Najśmieszniejsze było to, że jeden z nich, kiedy już się zorientował, że kiszka z tej współpracy, poprosił, czy mógłbym dla jego córki nagrać kasetę z piosenkami: "Pan redaktor sam wybierze, pan ma te płyty, co my ich nie mamy".