Dziennik Gazeta Prawana logo

Raport KRRiT miażdży randkowe programy TVN i TVP1: Żenujące, stereotypowe, prostackie

19 listopada 2015, 08:05
Ten tekst przeczytasz w 9 minut
Marta Manowska i twórcy programu "Rolnik szuka żony" na Telekamerach
Marta Manowska i twórcy programu "Rolnik szuka żony" na Telekamerach /AKPA
KRRiT wzięła pod lupę randkowe programy TVP i TVN. Analiza dr Beaty Łaciak, socjolog i antropolog kultury z UW nie pozostawia złudzeń - zarówno "Rolnik szuka żony", jak i "Kto poślubi mojego syna" utrwalają najbardziej krzywdzące stereotypy na temat kobiet, związków i relacji damsko-męskich.

Oba matrymonialne reality show zadebiutowały w telewizji w zeszłym roku. TVP1 postawiła na australijski format "Rolnik szuka żony", TVN zaś wyemitował własną wersję innego australijskiego pomysłu - "Kto poślubi mojego syna". Bohaterami pierwszego programu są samotni farmerzy znad Wisły (w drugiej serii pojawiły się też samotne mieszkanki wsi, które szukają męża), zaś w programie TVN synowie ze swoimi mamami.

Tuż po emisji pierwszych odcinków obu audycji wśród widzów zawrzało. Posypały się skargi.  - - pisała Małgorzata Fuszara, Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania.

KRRiT zleciło więc wnikliwą analizę obu programów. Dr hab. Beata Łaciak uważnie obejrzała obie pozycje i w swoim raporcie rozkłada programy na czynniki pierwsze. Jest przy tym bezlitosna.

O “Rolniku…” pisze tak:

Prezentowana w audycji techniczna nowoczesność wsi zupełnie nie wiąże się z nowoczesnością mentalną. Obraz wyłaniający się z audycji to wieś jako absolutna ostoja tradycjonalizmu, konserwatyzmu, bezguścia, królującego disco polo, magicznego myślenia przejawiającego się w przekonaniu, że jeśli po odrzuceniu kandydatki na żonę nie wiedzie się w gospodarstwie, to pewnie wynik rzuconej przez nią klątwy. Wieś, w której większość mężczyzn tylko starając się o kobietę zaczyna dbać o siebie i higienę, a tylko realizując narzucony scenariusz obdarowuje kobiety kwiatami (trudno się oprzeć temu wrażeniu oglądając kolejnych rolników z bukiecikami witających wybranki czy też identycznie przygotowanych na wizyty u wybranych kobiet – bukiet dla wybranki, pojedyncza róża dla matki).

Jej zdaniem oba programy utrwalają tradycyjno-konserwatywne przekonania, że to kobietom bardziej zależy na zbudowaniu stałego związku i to one muszą zabiegać o to, by zdobyć i utrzymać przy sobie mężczyznę, a największym kobiecym marzeniem jest otrzymanie pierścionka i biała ślubna suknia.

- czytamy w raporcie.

Autorka podaje przykłady: Kandydatki na żony rolników uczą się obsługiwać dojarkę, ręcznie doić krowy, strzyc barana, obierać i patroszyć zabitą kurę, jeździć traktorem, grabić słomę, zbierać ziemniaki z pola.

A mężczyźni i w tych pracach sekundują, pełniąc rolę zarządców. W wypowiedziach do kamery rolnicy mówili z uznaniem „Dziewczyny pozytywnie mnie zaskoczyły, świetnie pracowały.”, „Widać, że Kasia ma chęć do tej pracy i chyba podoba się jej tutaj.” Jeden z bohaterów audycji stwierdza wprost: „Podobało mi się, że jestem szefem, dziewczyny mnie słuchały.(…)Zaimponowały mi, bo słuchały , wykonywały polecenia.”

Jej zdaniem audycja dodatkowo razi sztucznością, trywialnością, prezentacją sytuacji, które ośmieszają bohaterów, obnażają ich słabości, niezręczności. - - twierdzi autorka.

W odróżnieniu od kobiet, mężczyzna winien zaś radzić sobie dobrze w sferze zawodowej, na te jego osiągnięcia kładziony jest nacisk w obydwu audycjach.

Teściowa z koszmaru

W programie TVN dodatkowo pojawia się też stereotyp "złej teściowej" i przekonanie o niezwykłym związku matki i syna, bezwzględnej matczynej miłości, która idealizuje syna, tworzy jego kompletnie bezkrytyczny obraz, symbiotycznej więzi, której nie osłabia ani dorosłość syna, ani jego związki emocjonalne z innymi kobietami.

-- pisze socjolog i przytacza cytaty matek występujących w programie:

„Mojego syna kocham bardzo. Był kiedyś moim brylancikiem, teraz jest brylantem.”; „Mój Konrad jest silnym mężczyzną, wybitnym sportowcem, mistrzem Polski w wioślarstwie. Wiem, że będzie idealnym mężem i ojcem.”; „Mój syn piecze smaczne ciasteczka, najlepsze na całym świecie, jest bardzo ambitny i przystojny. Wszystkie koleżanki zazdroszczą mi, że mam tak pięknego syna.(…)Mój syn jest bardzo uczuciowy, jest ambitny, a to, że przystojny to wiadomo, bo wszyscy mi to mówią, zresztą ja sama to wiem".

TVN-owska produkcja jest pozornie reality show w wersji glamour. Spotkania kawalerów i ich matek z kandydatkami odbywają się w luksusowym pałacyku, uczestnicy pojawiają się w eleganckich strojach, prowadząca i część dziewcząt w sukniach wieczorowych. Widzimy głównych bohaterów w eleganckich hotelach, także w wytwornych restauracjach odbywają się spotkania. Wszyscy mężczyźni pokazani są jako mieszkający w wolno stojących domach, nowocześnie urządzonych, o dużej powierzchni, ładnie położonych, w miłym otoczeniu i tam właśnie zapraszają wybrane przez siebie kandydatki. Domy zresztą są producencką mistyfikacją, są wynajęte wyłącznie na potrzeby audycji i żaden z kawalerów nie przyjmuje dziewcząt we własnym, czasami małym mieszkaniu w bloku.

Program jest tak skonstruowany, że na koniec mężczyźni, którzy się na to zdecydują, wręczają dziewczynom kosztowny pierścionek. -  - czytamy w raporcie.

I rzeczywiście, mężczyźni kreowani na wymarzonych mężów, o których dziewczyny mają zabiegać nazywają je foczkami, głośno przy nich komentują różne części ich ciała, zadają na pierwszym spotkaniu żenujące pytania np. o to czy dziewczyna jest dziewicą, czy jest dla niej ważny rozmiar penisa lub czy zgodziłaby się na erotyczny trójkąt.

- cytuje autorka raportu.

Randka idealna

Jej zdaniem szalenie tradycyjny jest także przekaz obu analizowanych programów na temat zachowań kobiet i mężczyzn dotyczących erotyki i cielesności. - - wylicza autorka.

Bardzo podobny jest także w obydwu audycjach wykreowany obraz spotkań damsko-męskich. Ta „idealna realność” randki opiera się na dwóch wariantach, albo jest to posiłek w atrakcyjnej scenerii, z nieodłącznym szampanem (w mniej lub bardziej eleganckich wersjach – kolacja na tarasie na tle zachodzącego słońca, kolacja przy świecach, śniadanie z widokiem na morze itp.), albo wspólne przeżywanie ekstremalnych emocji wyzwalających adrenalinę (zjazdy na linach, skoki z wysokości, pływanie na desce, skoki ze spadochronem itp.)

Czy rzeczywiście można mówić o spontanicznych, szczerych emocjach, a jeśli już, to przez kogo przeżywanych? Zdaniem socjolog w przypadku "Rolnika…" można odnieść wrażenie, że bohaterowie, a zwłaszcza bohaterki z trudem radzili sobie z przeżywanymi emocjami, zawiedzionymi nadziejami i rozczarowaniami. Niektóre z bohaterek mówiły wprost o tym, że zostały ośmieszone, a ich uczuciami się zabawiono. - i.

Nie lepiej było w przypadku produkcji VN, którego bohaterowie nastawili się na komercyjny sukces i wejście do celebryckiego świata szołbiznesu.

- pyta dr. Łaciak i zaraz dodaje:

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj