zaczął zastępca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", Jarosław Kurski. I słowa dotrzymał, lamentu nie było. Choć spotkanie uczestnicy rozpoczęli od zrelacjonowania kulisów swoich rozstań z mediami publicznymi. Kamil Dąbrowa ujawnił, że został zwolniony dyscyplinarnie, a oficjalnym powodem, jaki usłyszał było "narażenie wizerunku Polskiego Radia przez przeprowadzenie akcji politycznej". Karolina Lewicka wyznała, że nikt nawet nie pofatygował się poinformować jej, że wypowiedzenie zostało przyjęte.
- mówił Dąbrowa. -- dodał.
Piotr Kraśko zwracał uwagę, że młodzi dziennikarze, jak Jacek Tacik czy Jarosław Kulczycki, dadzą sobie radę, ale z telewizją pożegnało się też wielu starszych pracowników, niekoniecznie znanych z wizji (wymienił m.in. Piotra Jaźwińskiego, wydawcę który został po wielu latach zwolniony z "Wiadomości"). - - dodał.
pytał Kurski o brak reakcji na polityczne czystki w mediach publicznych. Jankowska odpowiadałaA Lewicka tłumaczyła, że politykom skutecznie udało się spauperyzować zawód dziennikarza. -
Uczestnicy debaty opowiadali również o naciskach politycznych. Lewicka przekonywała, że nigdy nie odebrała takiego telefonu. -- wspominała. Podobnie wypowiadał się Piotr Kraśko, który przekonywał, że w jego pracę nie ingerował nie tylko Juliusz Braun ale też związany z PiS-em Andrzej Urbański. Kamil Dąbrowa, jako jedyny przykład ingerencji polityka podał telefon od ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego. -- relacjonował Dąbrowa.
Lewickiej wprawnie broił Piotr Kraśko przypominając brytyjskiego dziennikarza BBC, Jeremiego Paxmana, który potrafił jednemu z gości swojego programu kilkanaście razy zadać to samo pytanie. Kurski żartował, że dziennikarka musi się jeszcze wiele nauczyć.
Gdy temat zszedł na zaangażowanie dziennikarzy w politykę, obowiązek relacjonowania wydarzeń, a nie bycia ich uczestnikiem, Kurski został wywołany do tablicy. - mówił wicenaczelny “GW”, na co sala odpowiedziała brawami. Dziennikarz tłumaczył, że „Gazeta Wyborcza” jest szczególnym dziennikiem, z rodowodem prasy podziemnej. - mówił Kurski. Dodał, że przed laty, jako rzecznik prasowy Lecha Wałęsy zobaczył z bliska, jak się robi politykę.- przekonywał.
Kurski pytał też swoich gości czy "ciemny lud" kupi indoktrynację PiS-u, jaką można obecnie obserwować m.in. w telewizyjnych "Wiadomościach". - wspominał zeszłotygodniowe wydanie serwisu. Lewicka przekonywała, że widz nie jest głupi. - mówiła.
Jednym z najciekawszych momentów debaty - z wystąpieniem Gabriela Janowskiego włącznie - była część poświęcona pytaniom od uczestników z sali. Janowski najpierw przypomniał incydent ze swoim udziałem i zaatakował uczestników debaty, oskarżając ich że nikt z dziennikarzy nie zapytał go, co się właściwie stało. A po barwnym wystąpieniu podszedł do kamerzysty i zapytał, czy dostanie nagranie.
Do zadawania pytań wskazano głównie młodych ludzi. O tym, że dzisiejsze pokolenie 20-30-latków ma w głębokim poważaniu nie tylko media publiczne, ale też wszelkie inicjatywy obywatelskie, mowa była już wcześniej. Kamil Dąbrowa wyraził zaniepokojenie postawą "pokolenia iPhone’a", które nie pojmuje szerszego znaczenia wolności. Młodzi ludzie, jako jedyni zadali w czasie debaty niewygodne pytania - m.in. o zwolnienia prawicowych dziennikarzy TVP i przeniesienie części załogi do LeasingTeam, pominięcie w TVP relacji z przesłuchania Bronisława Komorowskiego i procesu w sprawie tzw. afery marszałkowej oraz oskarżenia pod adresem lidera KOD-u, Mateusza Kijowskiego.
Piotr Kraśko w odpowiedzi tłumaczył, że starał się uchronić redakcję „Wiadomości” przed zwolnieniami, Lewicka mówiła, że nigdy w TVP nie dostała etatu, a Kamil Dąbrowa wyjawił, że sam, jako współpracownik TVP2, znalazł się w LeasingTeam. Tego, że w odróżnieniu od ponad 400 dziennikarzy, montażystów czy charakteryzatorów, miał w tym czasie dyrektorską posadę, nie dodał.
powiedział zaś Kurski do jednego z uczestników protekcjonalnym tonem.