Materiał "Wiadomości" TVP o dotowaniu niektórych fundacji wzbudził ogromne emocje wśród komentatorów, zwłaszcza na Twitterze. "Wiadomości" przypomniały, że we władzach Stowarzyszenia 61, które prowadzi portal MamPrawoWiedziec.pl i które otrzymywało publiczne pieniądze, zasiada Róża Rzeplińska, córka prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego. W odpowiedzi blogerka Kataryna i publicystka tygodnika "Do Rzeczy" wytknęła Krzysztofowi Ziemcowi, że Róża Rzeplińska pomagała mu przygotowywać się do debaty przed ostatnimi wyborami prezydenckimi. Potem jednak ten wpis usunęła.

Reklama

"Rzeplińska mu pomagała debaty przygotowywać. A on czyta z kamienną twarzą" - napisała Kataryna.

"Współczuję Krzysztofowi Ziemcowi, mam nadzieję, że firmowania tego się przynajmniej opłaca" - dodała, zamieszczając link do materiału "Wiadomości" TVP.

Krzysztof Ziemiec również nie pozostawił tej sprawy bez komentarza. Opublikował na Twitterze obszerne oświadczenie, w którym potwierdził, że wiosną 2015 roku brał udział w seminarium, w czasie którego jedno ze szkoleń prowadziła Róża Rzeplińska.

Zaprzeczył jednocześnie, jakoby na szkoleniu tym ustalano szczegóły zbliżającej się debaty prezydenckiej w Telewizji Polskiej. Nazwał te sugestie "absurdalnymi".

"Absurdalne są sugestie, że na tym szkoleniu-seminarium ustalano szczegóły debaty prezydenckiej. Te (...) zapadały na zamkniętych spotkaniach w ścisłych gremiach odpowiedzialnych władz TVP i przedstawicieli sztabów wyborczych kandydatów, i o szczegółach wiedzą tylko oni. Wykład Pani Róży nie miał bezpośredniego wpływu na kształt debaty, a tym bardziej - co sugerują niektórzy - na treść i formę pytań, które padły później w studiu. Jej wykład nie był oceną sceny politycznej, co bardziej jej opisem" - broni się na Twitterze Krzysztof Ziemiec.