Dziennik Gazeta Prawana logo

Durczok kłamał na temat procesu przegranego z "Wprost"? Sąd: Zachowanie miało znamiona molestowania

27 sierpnia 2018, 09:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kamil Durczok na sali rozpraw
Kamil Durczok na sali rozpraw/PAP Archiwalny
Warszawski Sąd Okręgowy sporządził pisemne uzasadnienie wyroku w sprawie pomiędzy tygodnikiem "Wprost" a byłym szefem "Faktów" TVN Kamilem Durczokiem.

W maju Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew Kamila Durczoka przeciwko tygodnikowi "Wprost" w sprawie artykułów "Ukryta prawda" oraz "Nietykalny" z lutego 2015 r., które zarzucały dziennikarzowi mobbing i molestowanie seksualne.

Teraz "Wprost" donosi, że ponieważ zeznania świadków były niejawne, a sąd ogłaszał wyrok przy zamkniętych drzwiach, "Kamil Durczok publicznie kłamał" na temat procesu przegranego z tygodnikiem.

Swego czasu dziennikarz napisał na swoim profilu na Facebooku: " kłamie. Sąd w ani jednym miejscu nie orzekł, że ludzie zatrudnieni we napisali prawdę. Sąd oddalił moje powództwo. Domagałem się w nim, między innymi, przeprosin za obrzydliwe słowa, jakie miałem ponoć wygłosić do . Żeby było jasne – nikt, absolutnie nikt w procesie nie potwierdził, że takie słowa padły. Dlatego określiłem wyrok sądu I instancji jako zdumiewający".

Tymczasem sędzia Anna Tyrluk-Krajewska sporządziła właśnie pisemne uzasadnienie wyroku. "Niestety, ze względu na ochronę ofiar nie można upubliczniać zeznań świadków ani nawet ich opisywać" - czytamy we "Wprost". Tygodnik przytacza za to te fragmenty uzasadnienia wyroku, które opisują ustalony przez sąd stan faktyczny.

"Zdaniem sądu należy stwierdzić, że z punktu widzenia definicji molestowania zawartej w kodeksie pracy zachowanie powoda miało znamiona molestowania, wobec czego przytoczone wypowiedzi powoda wpisywały się w kontekst publikacji poświęconych temu problemowi" – brzmi uzasadnienie wyroku.

W toku postępowania sąd ustalił, że do molestowania opisanego w pierwszym artykule "Wprost" doszło w warszawskim klubie "Tango". Durczok pierwszy raz w życiu rozmawiał z dziennikarką. „"Rozmawiający siedzieli blisko siebie, w zacisznym miejscu – Kamil Durczok mówił o swojej chorobie, że idzie na badania, że lekarz coś mu wykrył, odpiął koszulę, pokazywał na tors i powiedział, że jest coś nie tak. Wygłosił uwagę, mówiąc o koleżance, która akurat tańczyła, że chętnie by się wślizgnął pomiędzy jej uda. Odchodząc, zapytał [rozmówczynię – red.], czy pojedzie do niego do domu, i oświadczył, że nie ma majtek pod jeansami (lub że nie nosi majtek pod jeansami)".

Według sądu, dziennikarka poznała później trzy inne osoby, które miały podobne propozycje od Kamila Durczoka, o czym dowiedziała się z rozmów z innymi pracownikami stacji TVN. "Zaproszenia otrzymały podwładne powoda: dwie stażystki i jedna dziennikarka" – ustalił sąd.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Wprost
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj