W lipcu tego roku dziennikarz "Gazety Wyborczej" Piotr Żytnicki opisał "układ" poznańskiej prokurator Agnieszki Nowickiej z gangsterem Pawłem P., ps. "Ramzes". W publikacji wskazano, że "Ramzes" był podejrzany o zgwałcenie dwóch kobiet. Sprawę prowadziła prok. Nowicka. Postawiła Pawłowi P. zarzuty, po czym śledztwo "niespodziewanie umorzono". Paweł P. miał już wówczas pójść na współpracę ze śledczymi i obciążyć swymi zeznaniami przestępców z gangu Marka F., ps. "Western". Za sprawę gangu Nowicka miała awansować do Prokuratury Okręgowej.

Po lipcowej publikacji wskazującej na "układ" Nowickiej z Pawłem P. prokurator nie sprostowała publicznie tych ustaleń. Nie wytoczyła także gazecie procesu o ochronę dobrego imienia.

W trakcie jednego z toczących się obecnie przed poznańskim sądem procesów gangster obciążony zeznaniami przez "Ramzesa" złożył wniosek, by reportaż był dowodem w jego sprawie. Prokurator Nowicka wniosła z kolei o oddalenie dowodu z reportażu, po czym dodała – że gdyby jednak sąd wniosek uwzględnił – chce, by zwolnił on dziennikarza z tajemnicy dziennikarskiej, przesłuchał go, by poznać osoby, które "opowiedziały o jej układzie z gangsterem Ramzesem". Gazeta wskazuje, że działanie Nowickiej może być próbą "odwetu" na dziennikarzu i jego informatorach, a także, że jest to "skandaliczny zamach na tajemnicę dziennikarską".

W piątek sąd oddalił wniosek o przesłuchanie dziennikarza. - Sąd postanowił nie uwzględnić wniosku oskarżonego o przeprowadzenie dowodu z artykułu umieszczanego w "Gazecie Wyborczej" z dnia 16 lipca 2018 roku (...) na okoliczność opisanych spraw Pawła P., oraz alternatywnych wniosków prokuratora o przesłuchanie autora tychże artykułów, również na okoliczność źródeł pozyskania materiałów wykorzystanych do tychże publikacji – podkreślił sędzia Piotr Kurczewski.

Dodał, że "w ocenie sądu wnioskowane dowody są nieprzydatne dla ustalenia okoliczności istotnych dla rozpatrzenia sprawy, gdyż publikacje te są pochodną materiałów zgromadzonych w aktach sprawy i stanowią autorską ocenę dokonaną przez autora tychże publikacji, co w żadnym stopniu nie jest przydatne dla ocen formułowanych przez sąd".

Sędzia zaznaczył także, że w jego ocenie przesłuchiwanie autora publikacji również jest bezcelowe. - Tym samym sąd zamyka tę burzę wokół tego wniosku - powiedział sędzia.

Akta umorzonej sprawy Pawła P. były analizowane w Prokuraturze Krajowej. W ub. tygodniu dział prasowy Prokuratury Krajowej poinformował PAP, że "przeprowadzona w Departamencie Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej analiza akt postępowania Prokuratury Rejonowej Poznań-Nowe Miasto w Poznaniu, zakończonego wydaniem postanowieniem z dnia 5 czerwca 2015 roku o umorzeniu śledztwa przeciwko Pawłowi P., podejrzanemu o dokonanie zgwałcenia dwóch kobiet, wykazała, że materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie został błędnie oceniony przez prokuratora".

W komunikacie zaznaczono ponadto, że w "związku z takim stanowiskiem uznano, że zachodzi potrzeba przeprowadzenia czynności dowodowych w celu sprawdzenia okoliczności uzasadniających wydanie postanowienia o wznowieniu prawomocnie umorzonego postępowania przygotowawczego, co może nastąpić na mocy postanowienia prokuratora nadrzędnego nad tym, który wydał postanowienie o umorzeniu".

Prokuratura Krajowa wskazała, że "stosowne pismo w tej sprawie skierowano do Prokuratora Regionalnego w Poznaniu".