Jak informuje "Gazeta Wyborcza", pozew został skierowany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich do warszawskiego sądu już w sierpniu, ale dopiero w środę dokument doręczono do siedziby Agory. SDP uważa, że felieton Wojciecha Czuchnowskiego "Stowarzyszenie Donosicieli Polskich" narusza dobra osobiste organizacji. W ramach zadośćuczynienia stowarzyszenie domaga się publikacji przeprosin, usunięcia tekstu Czuchnowskiego wraz z komentarzami oraz zapłaty 50 tys. zł z odsetkami - informuje portal wirtualnemedia.pl.

W styczniowym felietonie Czuchnowski skrytykował pytania, które warszawskie struktury SDP skierowały do redaktora naczelnego TVN24 Adama Pieczyńskiego. Pytania dotyczyły głośnego reportażu Bertolda Kittela, Anny Sobolewskiej i Piotra Wacowskiego o neonazistach świętujących urodziny Adolfa Hitlera. Stołeczny oddział SDP poprosił Pieczyńskiego o przedstawienie "podstawy prawnej, w oparciu o którą redakcja zataiła fakt popełnienia przestępstwa (wg informacji podanych przez TVN24, do przestępstwa doszło w kwietniu 2017 r., tymczasem emisja materiału miała miejsce 20 stycznia 2018 r.); kto podjął decyzję o wielomiesięcznym przetrzymaniu materiału i niepoinformowaniu organów ścigania", a także "jakie czynności podjęła redakcja, jakie były etapy śledztwa i czego dotyczyły, ile osób prowadziło śledztwo, jakie kwalifikacje dziennikarskie reprezentują pracownicy wydelegowani do tych prac i kto nadzorował produkcję całego reportażu".

- SDP powinna pogratulować Superwizjerowi. Powinna też podziękować, tak, jak to uczynił premier Mateusz Morawiecki. Jeśli SDP przypisuje TVN i TVN24 swoje standardy działania, to jest to problem SDP - odpowiedział wówczas Pieczyński.

W swoim tekście Czuchnowski ocenił, że pytania skierowane przez warszawski oddział SDP są "idiotyczne" oraz zawierają "podły donos: dziennikarze stacji <zataili> i <przetrzymywali>". - Pytania oraz zawarte w nich sugestie są również żenujące. Zadają je ludzie, którzy - przynajmniej w teorii - są dziennikarzami, powinni zatem znać warsztat i wiedzieć, jak powstają takie filmy. Zamiast tego powtarzają jednak zaciemniające istotę sprawy partyjne przekazy - komentuje dziennikarz "GW". - SDP od wielu lat opanowane jest przez ludzi otwarcie wspierających PiS, którzy legitymacje dziennikarskie wykorzystują do działania w służbie tej partii. Ich znakami rozpoznawczymi są służalstwo i lizusostwo. To po prostu uzurpatorzy. Powinni stracić prawo do używania nazwy zarezerwowanej dla dziennikarzy - dodaje.

Serwis wirtualnemedia.pl przypomina, że kiedy w listopadzie Piotr Wacowski dostał od ABW wezwanie na przesłuchanie w charakterze podejrzanego o... propagowanie faszyzmu. Z inicjatywy Czuchnowskiego powstał wtedy list otwarty, podpisany przez wielu dziennikarzy, zaś TVN w oświadczeniu zarzucił władzy zastraszanie dziennikarzy oraz pozwał wydawcę wPolityce.pl i "Sieci" za sugestie, że obchody urodzin Hitlera były "ustawką".

Tymczasem Centrum Monitoringu Wolności Prasy działające przy SDP poinformowało, że nie zamierza komentować działań prokuratury w sprawie Wacowskiego. - W ocenie CMWP SDP ujawniony przez prasę sposób wykonywania obowiązków dziennikarskich przez p. Wacowskiego w tej konkretnej sprawie może budzić wątpliwości na temat etycznej strony stosowanych przez niego metod pracy i będącej m.in. ich skutkiem dyskusyjnej jakości zebranego materiału dziennikarskiego - poinformowało stowarzyszenie.