Ukraiński serial "Zniewolona", który emitowała TVP miał ostatnio ponad 3,5 mln widzów. Pan też śledził losy jego bohaterki, czyli Katii?

Jak tylko mogłem, to tak. Co prawda straciłem kilkanaście odcinków i trochę się pogubiłem, ale telenowela ma taką technikę narracyjną, że można się czegoś post factum dowiedzieć. To dla mnie pasjonujący film, ale przede wszystkim zjawisko pokazujące, jaka jest tęsknota naszego widza. Nasz widz przez lata był karmiony "turkami" albo "brazylijczykami" (seriale tureckie i brazylijskie – przyp. red.) czy "wenezuelczykami", serialami z innych kręgów kulturowych. Po raz pierwszy od wielu lat, a nawet dziesięcioleci, pojawia się serial z naszego kręgu geograficznego i kulturowego również. To jest moim zdaniem przepustka do sukcesu.

Ale serial ten jest porównywany do "Niewolnicy Isaury".

Tamten to był trochę pastisz, który na poziomie monopolu wygrywał, bo nie było nic innego i wszystko nam się podobało. A tu kostium idzie nie obok kina, ale w kinie, scenografia nie idzie obok filmu, jak w trzech czwartych produkcji, ale wszystko jest dobrze zrobione. Nie spodziewałem się tego sukcesu. Chwała tym, którzy zadbali o zakup tej produkcji. To, aby była pokazywana sześć razy w tygodniu, to z kolei mój pomysł. Zorientowałem się trzeciego dnia, kiedy wyniki pierwszego odcinka to było - 1 mln widzów, drugiego - 1 mln 150 tys., trzeciego - 1 mln 560. Zrozumiałem, że zrobimy wielki błąd, jeśli wyemitujemy 24 odcinki pierwszego sezonu, a kolejne 24 drugiego wsadzimy do magazynu. I kiedy je puścimy? Za rok? Gdy wszyscy już o tym serialu zapomną. Obliczyłem, że idealnie się zmieścimy, jeśli wyemitujemy go sześć razy w tygodniu. I tak ten serial stał się taką rozrywką wakacyjną.

W najnowszym sezonie serialu "Korona królów" zobaczymy Grażynę Szapołowską. Co trzeba zrobić, żeby pozyskać taką aktorkę do telenoweli historycznej?

Mamy swoje sposoby. To jest tajemnica. Nie ujawniamy jej (śmiech).

W nowym sezonie pojawi się aż siedem nowości?

Ja nie jestem zwolennikiem nowości, ale doszliśmy do wniosku, że czas połatać dziury. Był słaby czas antenowy po "Panoramie", więc tam wchodzą codziennie formaty, bardzo ciekawe dla ludzi, np. "Gotowi do gotowania", w którym zadaniem będzie ugotowanie obiadu za 25 złotych. To podstawowe pytanie, które zadaje sobie co druga gospodyni domowa. Myślę, że to się spodoba. Podobnie jak program dotyczący wspólnego gotowania synowych i teściowych.

Wymiana prezenterów w "Pytaniu na śniadanie" na młodszych, usunięcie Michała Olszańskiego, kiedy ogląda go przede wszystkim pokolenie 60 plus, to dobry pomysł?

Olszański zostaje w "Magazynie Expressu Reporterów" w TVP2, po "Zniewolonej" na TVP1, a więc jest to publicystyka społeczna, która jeszcze w TVP2 jest, bo generalnie cała publicystyka przechodzi już do TVP1. Dążymy to tego, aby TVP2 była całkowicie rozrywkowa. Będziemy profilować tę antenę. Uważam, że to jest właściwa droga. Co do Olszańskiego, taka była decyzja kierownictwa "Pytania na śniadanie". Uważam, że zróżnicowanie wiekowe w tym programie jest optymalne.

Nie za młodzi jednak ci prowadzący? Nie ma pan tam już wielu przedstawicieli tego starszego pokolenia.

Szybko się postarzeją (śmiech).

Start "Pytania na śniadanie" przesunięty został na 7:15, bo "Dzień dobry TVN" będzie startowało o 7:30?

Nikt nie wyprzedzi TVP. Jeżeli TVN zrobi "Dzień dobry" o 6, to TVP zrobi o 5:45. Nie ma sensu ścigania się na siłę z nami.

Który z programów jest numerem jeden, jeśli chodzi o ten jesienny sezon?

Podobno doskonały jest, a ja widziałem tylko kawałek, trzeci sezon serialu "Wojenne dziewczyny". Duże nadzieje wiążę z "Czarem par", bp potrzebowaliśmy mocnego działa na piątkowy wieczór. Duże nadzieje wiążę z zamianą Norbiego z Rafałem Brzozowskim. Pierwszy poprowadzi "Koło fortuny", drugi "Jaka to melodia?". Oni od początku powinni występować w tej zmienionej konfiguracji. Żartuję, że się w tych swoich rolach "męczyli", bo Brzozowski rwie się do śpiewania w tym "Kole fortuny", gdzie trzeba przecież kręcić. Chłopa roznosiło do śpiewania. A tu będzie mógł śpiewać covery, swoje znane przeboje.

Co jeszcze pan wyciągnie z archiwum TVP? "Czar par" wraca, jest już "Koło fortuny", "Szansa na sukces"… Może "Wielka gra"?

Niestety ten format jest za wolny, ma zbyt wolne tempo. Mam jeszcze jeden pomysł, chodzi mi po głowie jedna rzecz, ale muszę się nad nią zastanowić.

Jakie jeszcze seriale, oprócz tego o Osieckiej, są w planach?

Serial o młodym Piłsudskim, a na wiosnę kolejny sezon "Stulecia Winnych", który będzie wojenny. Dużo zdjęć plenerowych. Osiecka, zdaje się, też wiosna 2020. Z tym serialem wiążemy ogromne nadzieje. Porównujemy go z tym o Annie German sprzed kilku lat. Pamiętajmy, że telewizja się rozmonetyzowała. Nie będzie to już zapewne 6 mln widzów, ale jeśli będą 3 mln, to będę bardzo zadowolony.

To czym przebić w takim razie sukces "Zniewolonej"?

Trzeba nakręcić swoją (śmiech).