"Wspieramy twórców serialu "Devil Next Door" (Iwan Groźny z Treblinki), którzy wykonali istotną pracę oraz badania" - czytamy we wpisie na oficjalnym koncie serwisu na Twitterze. "Chcąc zapewnić naszym użytkownikom więcej informacji na ważne tematy i uniknąć nieporozumień, w ciągu najbliższych dni dodamy teksty do niektórych przedstawionych w nim map" - dodaje firma. "Pomoże to wyjaśnić, że obozy zagłady i obozy koncentracyjne zostały zbudowane i były prowadzone przez niemiecki reżim nazistowski, który napadł na Polskę i okupował ją w latach 1939-1945" - głosi oświadczenie.

Reklama

Cieszy nas bardzo ta reakcja, mamy XXI w. i faktycznie relacje dyplomatyczne, jak się okazuje, mogą mieć wieloraki charakter, nie tylko pomiędzy państwami, ale także między dużymi korporacjami - skomentował oświadczenie rzecznik rządu Piotr Müller.

Jego zdaniem dobrze się stało, że reakcja premier była "tak szybka i zdecydowana". Niektórzy nawet mówili, że za szybko, nie na tym poziomie, ale tu trzeba reagować naprawdę od razu - zaznaczył Müller. Wskazał przy tym, że reakcja premiera wywołała kilkaset publikacji w największych, najbardziej poczytnych gazetach i portalach na świecie. Dotarło to do kilkuset milionów ludzi na świecie, a więc sama reakcja jest już jest pewnego rodzaju sposobem edukacji - ocenił.

Wcześniej wiceszef MKiDN Jarosław Sellin był pytany o niedawny list premiera Mateusza Morawieckiego do szefa Netfliksa Reeda Hastingsa w sprawie "nieścisłości historycznych" w serialu dokumentalnym "Iwan Groźny z Treblinki".- Ten list był cytowany w mediach, które docierają do miliarda ludzi na świecie, więc to jest oczywiście bardzo skuteczne i dobrze, że pan premier to zrobił - zauważył wiceminister kultury.

Ocenił też, że wobec Polski prowadzone są działania intencjonalne mające na celu rozmycie odpowiedzialności za zbrodnie Holokaustu, która spoczywa na Niemcach i ich kolaborantach, wśród których - jak podkreślił Sellin - nie było Polaków. - Niestety Niemcy zorganizowali te obozy zagłady wyłącznie na terenie ziem polskich, jeden tylko obóz był w pobliżu Mińska białoruskiego, ale wszystkie inne były na terenie ziem polskich i z tym się zmagamy. Czasami to są zwykłe stereotypy, czasami to są nieintencjonalne przekazy - po prostu się określa ten teren geograficzny, gdzie one były, ale to jest nieuczciwe i niesprawiedliwe, bo trzeba przypominać, że wtedy nie było państwa, które (tak jak to przedstawiono w serialu Netfliksa) nazywało się "Poland" - mówił.

- Wydaje mi się to oczywiste - ze względu również na zainteresowanie opinii światowej, że Netflix zweryfikuje te niemądre mapy i w tych filmach będzie pokazywał prawdę - granice okupacji niemieckiej na terenie Europy - ocenił wiceszef MKiDN.

IPN wezwie Netflixa do usunięcia z serialu "Ivan Groźny z Treblinki" mapy z krzywdzącymi dla Polski informacjami

Wcześniej również IPN zapowiedział, że podejmie wobec Netflixa działania prawne w sprawie serialu "Iwan Groźny z Treblinki". W pierwszej kolejności - jak przekazał we wtorek PAP wiceprezes IPN Mateusz Szpytma - Instytut będzie domagał się m.in. usunięcia z serialu mapy z krzywdzącymi dla Polski informacjami.

Serial dokumentalny "Iwan Groźny z Treblinki" (oryginalny tytuł: "The Devil Next Door") opowiada o Iwanie Demjaniuku, ukraińskim zbrodniarzu wojennym, strażniku niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady w Treblince podczas II wojny światowej. W pierwszym odcinku serialu pokazano mapę Polski w dzisiejszych granicach z zaznaczonymi niemieckimi obozami koncentracyjnymi i obozami zagłady, m.in. w Auschwitz, Sobiborze, Treblince i Bełżcu.

Na amerykańską produkcję platformy Netflix w sprawie jej "nieścisłości historycznych" zareagował m.in. premier Mateusz Morawiecki, a także polski MSZ.

W pierwszej kolejności wezwiemy Netflixa do usunięcia naruszenia prawa. To wezwanie przedsądowe, taka jest procedura. W wezwaniu będziemy domagać się usunięcia mapy i zamieszczenia wyjaśnień w tym samym kanale dystrybucyjnym - przekazał we wtorek PAP wiceprezes IPN Mateusz Szpytma.

Zgodnie z ustawą o IPN, Instytut Pamięci Narodowej, a także organizacje pozarządowe w zakresie swoich działań statutowych, mogą - zgodnie z przepisami Kodeksu cywilnego - wytoczyć powództwo o ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego.

Po liście szefa polskiego rządu w sprawie serialu "Iwan Groźny z Treblinki" do szefa Netflixa Reeda Hastingsa rzecznik tej platformy oświadczył, że temat ten jest im znany.

Jesteśmy świadomi zaniepokojenia związanego z serialem "Iwan Groźny z Treblinki" i pilnie przyglądamy się sprawie - oświadczył rzecznik Netflixa, którego słowa z oświadczenia przesłanego mailem przywołał w poniedziałek amerykański dziennik "Washington Post".

Reklama

W liście do Netflixa premier Morawiecki podkreślił, że ukazana w nim mapa Polski z zaznaczonymi obozami zagłady wprowadza w błąd i jest pisaniem historii na nowo. Premier liczy na poprawę błędu lub poinformowanie o nim widzów. Być może dla ich twórców to mało znaczące pomyłki, ale są bardzo krzywdzące dla Polski i naszym zadaniem jest stanowczo zareagować. Mam nadzieję, że moje argumenty spotkają się ze zrozumieniem osób zarządzających Netflixem – wskazał premier.

Dodatkowo IPN planuje zareagować też na opublikowaną w poniedziałek depeszę Reutersa w tej sprawie, w której - jak wskazał Szpytma - użyto sformułowania "naziści", zamiast "Niemcy". Konsekwencją tak enigmatycznych sformułowań jak "naziści", których używa się nagminnie, w tym użył obecnie Reuters, są potem takie historie jak z mapą z serialu o Iwanie Demjaniuku. To taki paradoks, że piszą o tym, do czego nieświadomie się przyczyniają - zaznaczył wiceprezes IPN.

Holokaust był przedsięwzięciem państwowym niemieckim. Proponujemy, żeby używano "German" lub "Nazi German" - tak jak jest to w oficjalnej nazwie obozu, zgodnie z nazewnictwem UNESCO - dodał.

Zagraniczne media komentują polskie protesty dotyczące serialu Netflixa "Iwan Groźny z Treblinki"

"Kilka dni po publicznej krytyce ze strony polskiego premiera Netflix stwierdził, że zmodyfikuje część swoich map pokazanych w serialu dokumentalnym "Iwan Groźny z Treblinki", by wyjaśnić, że obozy koncentracyjne pokazane w granicach współczesnej Polski były zbudowane i prowadzone przez nazistowskie Niemcy" – zauważa "New York Times".

O reakcji Netflixa informuje również w piątek "Washington Post", na którego portalu czytamy, że "w rzeczywistości Polska nie stworzyła i nie prowadziła nazistowskich obozów śmierci".

Według "Chicago Tribune" list premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie serialu zawierał "mocne słowa".

Serwis streamingowy – jak pisze dziennik, cytując anonimowe źródło - "nie poszedł na bezpośrednie ustępstwa wobec polskiego szefa rządu, ale przyznał, że elementy serialu potrzebują wyjaśnienia". Firma "nie jest skora do poprawiania swojej pracy", ale tym razem uznano to za dobry krok.

O sprawie piszą również brytyjskie media. "The Guardian" przypomina, że mapy skrytykowało Muzeum Auschwitz. Rzecznik Netflixa przekazał BBC, że wyjaśniający tekst zostanie dołączony do serialu, by oddać odpowiedni kontekst historyczny. "Decyzja zapadła po rozważeniu skarg ze strony polskiego premiera i wielu członków polskiego Netflixa" – dodał.