Safronow jest oskarżony o zdradę stanu, ale nie przyznaje się do winy. Zapewnia, że korzystał z informacji z otwartych źródeł i uważa, że oskarżenia wobec niego są odwetem za jego działalność dziennikarską.

Reklama

Specjaliści GRU sprawdzą prawdziwość danych

Śledztwo wobec byłego autora "Kommiersanta" prowadzi Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB). Śledczy zwrócili się teraz do GRU, by jego specjaliści sprawdzili prawdziwość danych, które Safronow jakoby przekazał obcym służbom specjalnym. Ekspertyza ta ma też odpowiedzieć na pytanie, jaki był stopień tajności tych danych.

Równolegle FSB prowadzi przesłuchania urzędników ministerstwa obrony, którzy mieli dostęp do tajemnic państwowych i którzy w różnych sprawach kontaktowali się z Safronowem - podał "Kommiersant".

Według FSB Safronow w 2017 roku przekazał osobie związanej z czeskim wywiadem informacje dotyczące "współpracy wojskowo-technicznej Federacji Rosyjskiej z krajami Afryki i o działalności sił zbrojnych Rosji na Bliskim Wschodzie". Dziennikarz znajduje się w areszcie od pięciu miesięcy.

Reklama

Za dziennikarza ręczy blisko 400 osób

Adwokat Iwan Pawłow powiedział niedawno, że śledczy wciąż nie pozwolili Safronowowi zapoznać się z głównymi dowodami świadczącymi przeciwko niemu, czyli właśnie z danymi, które jakoby przekazał przedstawicielowi czeskich służb.

Safronow jako dziennikarz zajmował się tematyką obronności i przemysłu zbrojeniowego. Przez ponad 10 lat był cenionym autorem czołowych dzienników - "Kommiersanta" i "Wiedomosti". Był także akredytowany jako reporter na Kremlu. Poręczyło za niego publicznie blisko 400 osób, w tym szefowie głównych mediów niezależnych i znani działacze społeczni.

Za zdradę stanu grozi w Rosji kara do 20 lat pozbawienia wolności.