Dowódcą załogi jest kapitan Mark Kelly, którego żona, kongresmenka Gabrielle Giffords, została ciężko ranna w zamachu w styczniu w Tucson w stanie Arizona.

Giffords specjalnie przyjechała ze szpitala w Houston w Teksasie, gdzie wciąż jeszcze z trudem dochodzi do zdrowia, aby na Przylądku Canaveral na Florydzie przyglądać się wystrzeleniu rakiety z wahadłowcem. Start promu obserwowało tam z bliska około 45 tys. ludzi.

Endeavour miał wyruszyć w kosmos już pod koniec kwietnia, ale start został odroczony z powodu defektu elektrycznego systemu uruchamiania podwozia statku. Przez kilka tygodni naprawiano awarię.

Wahadłowiec szybuje na krążącą po orbicie okołoziemskiej Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Zainstaluje tam spektrometr AMS (Alpha Magnetic Spectrometer), zbudowane kosztem 2 mld dolarów urządzenie używające magnesu do wykrywania i przechwytywania cząsteczek promieni kosmicznych.

AMS miał być wcześniej przewieziony na stację ISS za pomocą promu Columbia, który jednak uległ katastrofie w czasie powrotu z wyprawy w 2003 roku.

Uczeni liczą, że wykrywane przez spektrometr cząsteczki zawierają m.in. antymaterię, która narodziła się w czasie Wielkiego Wybuchu, co mogłoby pomóc w wyjaśnieniu tajemnicy powstania wszechświata.


Wahadłowiec Endeavour został zbudowany w 1992 roku, aby zastąpić prom Challenger, który eksplodował po starcie w styczniu 1986 roku. Odbył 24 loty kosmiczne.

Po rozpoczętej w poniedziałek misji Endeavoura NASA wyśle na orbitę jeszcze tylko wahadłowiec Atlantis, który wystartuje w lipcu. Będzie to koniec wypraw amerykańskich promów kosmicznych. Załogi udające się potem na ISS będą musiały korzystać ze statków rosyjskich Sojuz, a potem z nowych statków kosmicznych zbudowanych przez prywatne firmy.