Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy plagiat może być nagrodzony? Oto rak, który niszczy naszą naukę

29 lipca 2018, 20:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sala wykładowa
Sala wykładowa/Shutterstock
Na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie huczy od plotek o znanym profesorze, który w kolejnych monografiach przepisuje swoje poprzednie teksty. Pomimo oficjalnych wniosków o wyjaśnienie tego procederu w ciszy uczelnianych gabinetów próbuje się ukręcić łeb sprawie.

Chodzi o zasłużoną dla SGGW postać, kierownika jednej z katedr na wydziale medycyny weterynaryjnej - dla potrzeb tego tekstu będę nazywać go Profesorem. Został on przez swoich kolegów oskarżony o kilkukrotny plagiat oraz autoplagiat. A także o to, że uzyskane w sposób niezgodny z przepisami punkty za publikacje zalicza sobie do dorobku naukowego. I jeszcze, że swoim postępowaniem daje zły przykład studentom oraz młodym pracownikom naukowym. Pierwsze postępowanie dyscyplinarne wobec Profesora zostało umorzone. Teraz ma zostać wszczęte kolejne, jednak część środowiska obawia się, że nigdy nie dojdzie do rozstrzygnięcia. A byłoby ono ważne, bo mogłoby ono wyznaczyć standardy, istotne z perspektywy własności intelektualnej i jej poszanowania.

z jego nazwiskiem wybuchła dwa lata temu, kiedy pewien pracownik SGGW (dziś nie chce komentować tej sprawy) zauważył, że w jednej z monografii sygnowanej nazwiskiem Profesora, bohatera tego tekstu, trzy materiały, do których powstania się przyczynił jako współautor, zostały pozbawione jego nazwiska. W pierwszej monografii z 2012 r. został pod nimi, będąc współautorem, podpisany jak trzeba. W późniejszej, gdzie te same artykuły, ale pod zmienionymi tytułami pojawiły się ponownie, już jego nazwisko nie figurowało.

Jak opowiadają w rozmowie z DGP naukowcy z SGGW, nie chodził nawet o wagę wspomnianych prac, ale to, że na cieszącej się renomą uczelni coś takiego mogło się wydarzyć. Okazało się, że podobnych kwiatków jest więcej. Nakładem jednego z wydawnictw, w latach 2011–2016, ukazało się pięć monografii dotyczących rozrodu bydła i cztery dotyczące rozrodu koni pod redakcją Profesora oraz innego naukowca, z Niemiec. Problem z tymi monografiami polegał na tym, że Profesor oraz jego ośmiu współpracowników, po pierwsze, wykazali teksty z owych publikacji w swoich ankietach pracowników naukowo-dydaktycznych za lata 2015–-2016. A po drugie - i chyba najważniejsze - teksty były publikowane kilkakrotnie (dwu- lub trzykrotnie, w zależności od tekstu) pod zmienionymi tytułami i - czasem - podpisane różnymi autorami. Przy czym same teksty nie ulegały modyfikacji.

Zapytaliśmy Profesora o to, czy to w porządku. I skąd bierze się ta jego praktyka. Na przesyłane mu e-maile nie odpowiedział. Wielokrotne próby dodzwonienia się do niego zakończyły się porażką ("profesora nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie").

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj