Do dostania się na Srebrny Glob jest tylu chętnych, że wkrótce może się tam zrobić niezły ruch – oczywiście jak na tak zimną i niegościnną skałę. Już teraz po powierzchni naszego satelity porusza się chiński łazik. W ciągu najbliższych kilku miesięcy dołączy do niego – jeśli wszystko pójdzie dobrze – robot z Indii. Amerykanie zaś zapowiedzieli powrót na Księżyc – i to już za parę lat, być może w 2024 r. Jeśli im się uda, to ubiegną Chińczyków, którzy od dawna planują załogową misję na Srebrny Glob, tyle że miała ona się odbyć w kolejnej dekadzie.

Skąd ta gorączka? "Historia eksploracji Księżyca przypomina zdobywanie Antarktydy. Na początku ubiegłego wieku trwał wyścig o to, kto pierwszy dotrze na biegun południowy, po czym przez 50 lat pies z kulawą nogą tam nie zajrzał. A potem zaczęliśmy budować na lodowym kontynencie bazy. Zupełnie jak w przypadku naszego satelity" – mówił David Parker odpowiedzialny za załogową i bezzałogową eksplorację kosmosu w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w rozmowie z dziennikiem "The Guardian".

Nie przesadzajmy z kosztami

Analogia z Antarktydą jest tym bardziej prawdziwa, że teraz też chodzi o budowę stałego przyczółku na Srebrnym Globie. Plan w maju ogłosiła amerykańska agencja kosmiczna (NASA). Nazywa się Artemis (Artemida) i zakłada trzy rzeczy: najpierw powrót człowieka na Księżyc, potem budowę miniaturowej stacji kosmicznej na orbicie wokół naszego satelity, a następnie postawienie na powierzchni Księżyca modułu będącego zalążkiem stałej bazy.

I chociaż fakt stałej obecności człowieka na Księżycu brzmi jak ziszczenie się najskrytszych marzeń fanów serialu „Kosmos 1999”, to jednak najciekawszym elementem Artemidy jest stacja kosmiczna na wokółksiężycowej orbicie, zwaną „Bramą” (Gateway). Astronauci będą z niej mogli sterować bezzałogowymi pojazdami, które przygotują grunt pod naszą obecność na Srebrnym Globie. Bo jedno się nie zmieniło od czasu lądowania misji Apollo 11 – wysyłanie człowieka w kosmos jest horrendalnie drogie, ale robota – już nie. Jeśli więc chcemy na stałe zagościć na Księżycu, to nie mamy innego wyjścia, niż częścią obowiązków obciążyć naszych mechanicznych przyjaciół.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM WYDANIU "DGP">>>