Dziennik Gazeta Prawana logo

Pięć minut sławy

16 maja 2008, 00:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Andy Warhol już 30 lat temu sformułował dogmat, że hierarchia świata, który nadchodzi, będzie zbudowana na jednym tylko parametrze - kto ile wystąpił w telewizji. Ludzie będą zostawać prezydentami, posłami, zdobywać bogactwa, ścigać się na bieżni, wyłącznie po to, by wszystko to wymienić później na pięć minut medialnej sławy - pisze komentator DZIENNIKA Cezary Michalski.

Ten świat już nadszedł i polityka jest w nim ważna o tyle tylko, że to dzięki niej Ryszard Kalisz czy Tadeusz Cymański mogą się zrównać z Waldusiem z Kiepskich, a Kaczyńscy czy Tusk mogą nawet Waldusia prześcignąć i zrównać się z samym tatą Kiepskim.

Dla Ryszarda Kalisza, gdyby nie miał swoich stanowisk w parlamencie i komisji śledczej, jedyną szansą na własne pięć minut sławy byłoby wystąpienie w „Idolu”. A ponieważ Kalisz nie pozwoli, aby go ktoś z przysługujących mu pięciu minut sławy obrabował, dlatego przerwał obrady komisji śledczej badającej sprawę Blidy, jak tylko zobaczył, że kamera telewizji publicznej przestała kręcić. A przecież jeszcze do niedawna śmierć Blidy była dla niego sprawą „niesłychaną”, „tragiczną”, "niewyobrażalną", wyjaśnienie jej kulis było dla niego warte wszelkich wyrzeczeń. Ale nie odpiłowania od transmisji na żywo.

Polityka przegrywa w Polsce z mediami na każdym froncie. Polscy politycy dawno już uznali, że skomasowana siła TVP SA, TVN i Polsatu tak dalece przewyższa siłę naszego kulawego systemu partyjnego, że lepiej pracować w TV, niż w robić w polityce. Dotyczy to wszystkich, także tych, którzy na złowieszczą rolę mediów narzekają.

PiS będzie udawało, że przerwanie transmisji z obrad komisji badającej śmierć Blidy było czystym przypadkiem. Ale gdyby przed laty TVP SA Kwiatkowskiego zdjęła z wizji Zbigniewa Ziobrę, kiedy ten zażywał swoich pięciu minut sławy w komisji badającej aferę Rywina, to urąganiom na nowy stan wojenny, porównaniom z "Telerankiem" zdjętym z anteny 13 grudnia, nie byłoby końca.

Jednak telewizja Kwiatkowskiego w czasach swej dekadencji nie była aż tak odważna jak telewizja Urbańskiego w czasach swojej. Także wiara polityków we wszechmoc TV zdecydowanie przez ostatnie 5 lat wzrosła. Dlatego w porównaniu z wartością czasu antenowego wszystkie inne wartości idą w odstawkę. Pospieszalski broni katolicyzmu pod osłoną Gadzinowskiego.

Urbański ufny w osłaniającą go potęgę braci przerywa transmisję przesłuchań mogących skompromitować PiS. Zarówno PiS, jak i PO są gotowe oddać duszę diabłu, jeśli za tak niską cenę dostaną TVP SA. Z kolei członkowie sejmowej komisji śledczej rozpoczynają strajk włoski, wychodząc ze słusznego założenia, że polityka bez TV nie istnieje, więc po co się męczyć.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj