Dziennik Gazeta Prawana logo

Strzelali do wszystkiego, co się rusza

17 grudnia 2008, 20:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Do dziś nie ustalono dokładnie, ile osób zginęło na Wybrzeżu w 1970 roku podczas krwawego tłumienia robotniczych protestów. "Największym dramatem grudnia było to, że milicjanci, ZOMO i funkcjonariusze SB mieli przyzwolenie na indywidualne użycie broni. Efekt był taki, że strzelali do wszystkiego, co się ruszało" - mówi DZIENNIKOWI historyk, profesor Jerzy Eisler.


Nie, Kociołek na pewno nie. Winnych powinien wskazać sąd, ale osobą, która namawiała Władysława Gomułkę do eskalacji, był jego najbliższy współpracownik Zenon Kliszko. Nieoficjalnie nazywano go drugą osobą w państwie.


Podwyżki cen żywności. Jednak tym, co najbardziej rozsierdziło robotników, było cyniczne zagranie ówczesnej władzy, która na osłodę obniżyła ceny artykułów przemysłowych. Jak często kupuje pan telewizor, a jak często pieczywo? Tego robotnicy nie wytrzymali.


Tego nie dowiemy się nigdy. Oficjalne dane mówią o 45 zabitych, jednak nikt nigdy nie ustalił pełnej listy ofiar. Mogło być ich jednak znacznie więcej. Z jednej strony na tablicy pamiątkowej wymieniono nazwisko sierżanta ZOMO Mariana Zamroczyńskiego, zlinczowanego przez tłum. Ten zomowiec chwilę wcześniej na oczach setek osób zastrzelił człowieka. Nie ma natomiast w rejestrach strażaka, który po wielu godzinach gaszenia pożarów wrócił do domu i popełnił samobójstwo. Był ofiarą czy nie? A ludzie, którzy umierali w szpitalach? W tych dniach szpitale przypominały rzeźnie. W normalnych warunkach wiele osób, np. kobietę, której trzeba było amputować nogę, można by było uratować.

>>> Zobacz fotografie z Grudnia '70


Nie wiadomo, gdzie zginął. Jednak Zbyszek Godlewski nie był jedynym, którego ciało niesiono ulicami miasta w pochodzie. Z relacji świadków wynika, że tego dnia takie pochody były dwa, albo nawet trzy, w różnych częściach Gdyni.


Wojsko, milicjanci, ZOMO i służba bezpieczeństwa. Jednak wojsko strzelało tylko w określonych okolicznościach i zawsze na rozkaz. Wiemy nawet dokładnie, że wystrzelono 46 tysięcy pocisków ostrych, świetlnych i ślepych. Największym dramatem grudnia było natomiast to, że milicjanci, ZOMO i funkcjonariusze SB mieli przyzwolenie na indywidualne użycie broni. Efekt był taki, że strzelali do wszystkiego, co się ruszało.

*prof. Jerzy Eisler polski historyk, zajmujący się głównie historią najnowszą Polski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj