Dziennik Gazeta Prawana logo

Olejnik: Co rząd wiedział, nie powiedział

3 lutego 2009, 15:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Monika Olejnik w DZIENNIKU
Monika Olejnik w DZIENNIKU/Inne
Jeśli Bogdan Klich rzeczywiście nie umie zarządzać pieniędzmi, powinien zostać odwołany. A jeśli umie, to premier powinien dać mu spokój. Bo żądanie grubych oszczędności w ciągu kilku dni w takimi ministerstwie jak MON pachnie poważną nieodpowiedzialnością - uważa Monika Olejnik.

Znów wstrząsające wyznanie Janusza Palikota: w poniedziałkowej "Kropce nad i" lubelski poseł przyznał, że . Przyznam, że takie tłumaczenie mnie poruszyło. Ale wskazuje ono na rzecz poważniejszą: że rząd jesienią wiedział o groźbie jaka wisi nad Polską. A skoro wiedział, to mógł już kilka miesięcy temu podjąć kroki mogące złagodzić efekt spowolnienia i poinformować ministrów o koniecznych oszczędnościach.

Tymczasem posługując się zeszłorocznym budżetem - zamiast go nowelizować - nagle dziś wszyscy ministrowie na siłę szukają oszczędności i mają znaleźć 17 miliardów w ciągu kilku dni. Mówiąc delikatnie: wygląda to niepoważnie. I czy w rządzie w ogóle istnieje przepływ najważniejszych informacji, czy też jedyną ważną informacją są słupki poparcia?

Tak to jest w naszym ustroju, że za wszystko odpowiada premier, a w sprawach gospodarczych także minister finansów. I - jak słusznie zauważył Bronisław Komorowski - minister finansów zawsze toczył wojnę z ministrem obrony narodowej, bo tam są największe budżetowe pieniądze. Tylko, że pole manewru jest niewielkie dopóki obowiązuje ustawa, zgodnie z którą 1,95 PKB należy się wojsku. Bogdan Klich sobie tego nie wymyślił, więc też nie rozumiem, dlaczego jest najbardziej przez premiera obsztorcowywany za niedostateczne cięcia.

Jeszcze w zeszłym tygodniu premier Tusk zapowiadał, że "przyjrzy się uważnie" pracy ministra obrony. Dziś twierdzi, że mu "nawet do głowy nie przyszło" jego odwołanie. Więc po co cały ten festiwal? Oczekiwałabym raczej, że jeśli szef resortu rzeczywiście nie umie zarządzać pieniędzmi, to zostanie odwołany. A jeśli umie, to premier da mu spokój.

Bo żądanie grubych oszczędności w ciągu kilku dni w takimi ministerstwie jak MON pachnie poważną nieodpowiedzialnością. . A na pewno można się pożegnać z uzawodowieniem armii do 2010 roku. Eksperci przekonują, że tej operacji nie da się zrobić bez pieniędzy.

W tym całym zapętleniu zwierzchnik Sił Zbrojnych prezydent Kaczyński powinien się spotkać z premierem Tuskiem i porozmawiać o tym, co się dzieje z armią, gdzie można zaoszczędzić, a jakich pozycji ruszać nie wolno. Jeżeli najwyżsi urzędnicy nie potrafią porozmawiać nawet w najtrudniejszych momentach i o najtrudniejszych sprawach, to strach myśleć, co czeka nasz kraj. Na razie kryzys obchodzi się z nami w miarę łaskawie. Liczę, że polscy politycy nam tego nie zepsują.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj