Dziennik Gazeta Prawana logo

Media muszą badać sprawę mordu na Polaku

10 lutego 2009, 15:49
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba/Inne
Jeśli dziennikarze - jak chciałaby "Wyborcza" - ogłoszą się w kwestii śmierci porwanego w Pakistanie Polaka strażnikami tajemnicy państwowej, czarno widzę przyszłość polskiego państwa - pisze Piotr Zaremba. Według Zaremby tylko otwarta debata może nas zbliżyć do odpowiedzi na pytanie, czy musiało dojść do tej zbrodni.

Jeśli "Nasz Dziennik" wie na pewno, że śmierć polskiego inżyniera z rąk talibów to skutek "śmiertelnego zaniedbania" rządu, powinien przeprowadzić dziennikarskie śledztwo, aby tę tezę uzasadnić. Bo ja wciąż takiej pewności nie mam. Nie wystarczy napisać, jak Ryszard Czarnecki na swoim blogu, że Donald Tusk "podobno" ponosi odpowiedzialność.

Nie wystarczy rzucić twierdzenie, że Polska przegrała wojnę z terroryzmem. Bo nie każda wojna jest do wygrania Nawet USA przegrywają bitwy. Tym bardziej może przegrać Polska.

>>> Sikorski zapłaci za Pakistan

. Bo gdy on z kolei zakreśla politycznym harcownikom granice poza które nie mogą wychodzić, sam staje się harcownikiem. Harcownikiem bardzo rozpowszechnionej wśród niektórych dziennikarzy choroby pod tytułem: nie warto wiedzieć.

Posłowie PiS ośmielili się zażądać zbadania całej historii przez komisję do spraw służb specjalnych (nota ebne posłowie SLD także). Zdaniem Wojciechowskiego nie powinni Dlaczego? Dziennikarz odpowiada na to nie wprost. "Pewnie, niech rząd ujawni wszystkie tajne źródła polskich służb w Pakistanie i okolicy. Inne wywiady będą mieć taką samą gratkę jak po raporcie Macierewicza o WSI".

>>> Talaga: Jak dopaść terrorystów? Zlecić ich likwidację

>>> Staniszkis: Porwać terrorystów

. Wśród domniemanych win rządu w historii zabitego Polaka wyróżniłbym takie, które nazwałbym wizerunkowymi. Napisałem wczoraj, że wypowiedź premiera: nie zaplacimy okupu była niefortunna. Ale to nie oznacza, że Tusk wyrządził tym wystąpieniem realną krzywdę porwanemu. Prawdopodobnie nie. Natomiast dał opozycji asumpt do ewentualnych ataków. Nie mógł, zgadzam się tu z obrońcami rządu, obiecać okupu, inne rządy też tego nie robiły, ale powinien mówić jak najmniej. We własnym dobrze pojętym interesie.

Debata akurat nad tą, powtórzę raczej wizerunkową, niezręcznością wydaje mi się jałowa. Pozostaje za to pytanie, czy Polska zrobiła wszystko co mogła? Czy na przyklad nie skupiła się bardziej na działaniach dyplomatycznych niż na ewentualnej akcji odbijania inżyniera? Czy taka akcja była w ogóle możliwa? Te pytania postawił między innymi "Dziennik", na podstawie rozmów z ludźmi służb specjalnych. .

Czy taką pewność można uzyskać? Może tak, może nie, ale trzeba próbować. Sprawa jest delikatna, bo rzeczywiście poruszamy się w świecie tajemnic. Z drugiej strony przyjęcie założenia, że są to tajemnice w każdej sytuacji nie do przeniknięcia, oznacza całkowitą odporność na kontrolę. Tajnych służb, a w gruncie rzeczy także i dyplomacji, bo ona także miewa wiele sekretów. To jednak wniosek groźny dla demokracji.

. Takie jest zresztą jej przeznaczenie. Konkretne ustalenia są w niej objęte tajemnicą, natomiast polityczne wnioski mają być jawne. Jeśli ta mała grupa posłów nie będzie mogła niczego sprawdzić za dźwiękoszczelnymi drzwiami, kto miałby to zrobić? Prokuratura? Ależ ona bada przypadki lamania prawa. Nie jest jej rolą wyrokowanie, jak powinny postępować instytucje państwowe. Tak zwane wnioski systemowe to nie jej domena.

W takich sytuacjach pojawia się natychmiast fura zastrzeżeń wobec takiej kontroli. Że polityczne gremia bywają źródłem przeciekow. I że politycy są niezdolni do merytorycznych ustaleń. Bo przynajmniej w Polsce kierują się właśnie polityką, i to tą najprymitywniejszą, opartą na doraźnym partyjnym interesie. Krótko mówiąc, posłowie partii rządzącej będą za wszelką cenę bronić, idąc w zaparte. A parlamentarzyści opozycji będą również za każdą cenę starali się pogrążyć. Mamy już w tej dziedzinie trochę doświadczeń. Przywoływano te argumenty przy wielu innych okazjach. Ostatnio na przyklad przeciw pomysłowi parlamentarnego dochodzenia dotyczącego sprawy zabójstwa Olewnika.

To wszystko prawda. Ogłosić, że dyplomaci czy funkcjonariusze służb nie podlegają niczyjej kontroli poza kontrolą wlasnych szefów, też często iluzoryczną. bo jaką tak naprawdę wiedzą dysponuje na codzień premier pilnując ABW czy wojskowego wywiadu? Przypadkową i fragmentaryczną. A zresztą przecież tę jego kontrolę też ktoś powinien skontrolować. W całym demokratycznym swiecie od tego jest parlament. Oczywiście mniej formalną kontrolę sprawują także media, a poprzez nie opinia publiczna.

Nie odnoszę zresztą takiego wrażenia, aby jak na razie, pomijając głowy paru harcowników i domorosłych ekspertów granice debaty zostały jakoś szczególnie drastycznie przekroczone. Minister Sikorski zapowiedział, że ujawni tyle, ile może, i trzymajmy go na słowo. . Będziemy musieli wierzyć jego najgłupszym i najbardziej leniwym reprezentantom na słowo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj