Dziennik Gazeta Prawana logo

Węgierska lekcja ostrej polityki

23 marca 2009, 13:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Zapowiedź ustąpienia premiera Węgier Ferenca Gyurcsanya nie tylko usuwa "przeszkodę w ratowaniu Węgier", jaką jest on sam - dawny komunista, biznesmen, milioner, a przy tym skompromitowany premier. Jest ona także znakiem rychłej utraty władzy przez węgierską lewicę i powrotu dwukrotnie o włos przegranego Victora Orbana - pisze Jan Rokita.

Intencją Gyurcsanya jest utworzenie na rok rządu fachowców, który z jednej strony miałby moc podejmowania ryzykownych decyzji ekonomicznych i nie był wystawiony na agresywną krytykę prawicy, z drugiej zaś - znajdował się pod faktyczną kontrolą lewicy, zapobiegając ideowej i personalnej kontrrewolucji, nieuchronnej, jeśli władzę przejmie Orban.

Pierwsze jest węgierską racją stanu w obliczu rozmiarów gospodarczej zapaści kraju. Drugie - egzystencjalną racją lewicy, która od pamiętnego ujawnienia w 2006 roku tajnej mowy premiera: Gabinet fachowców pod przewodem liberalno-lewicowego ekonomisty Lajosa Bokrosa proponuje mała partia konserwatystów MDF.

Gdyby taki plan się powiódł, nowy rząd mógłby powstać już w kwietniu drogą konstruktywnego wotum nieufności, a postkomuniści zyskaliby szansę pomyślenia nad ratunkiem dla swej tonącej partii. Ale wiadomo, że Fidesz - dziś dominujący gracz na węgierskiej scenie, nie tylko nie wziąłby w takim rządzie udziału, ale by go zwalczał. Zapowiedź dymisji Gyurcsanya, który dotąd z maską uśmiechu potrafił przetrwać własne kłamstwa, potężne antyrządowe rozruchy i upadek swego autorytetu, otwiera możliwość przyspieszenia zdarzeń.

Lecz nawet jeśli ta zapowiedź miałaby być tylko taktycznym trickiem i w perspektywie miesiąca nic na Węgrzech się nie zmieni - kolejne kłamstwo Gyurcsanya przyśpieszy tylko erozję węgierskiej lewicy. W takiej sytuacji okopy pomiędzy elektoratami są głębokie, a przepływy wyborców następują rzadko i powoli.

Jednak synergia skali węgierskiego kryzysu (ostatnio na Węgrzech zbankrutowało 7 tysięcy firm!) oraz skali odkrytych kłamstw ekipy Gyurcsanya (zdymisjonowano np. szefa GUS, aby przesyłać fałszywe dane statystyczne do Brukseli) - uczyniła wyłom w owych okopach.

Prawdopodobnie ostatnią znaczącą decyzją Gyurcsanya było zawarcie 10 marca - tuż przed zapowiedzią dymisji - dwóch umów z Gazpromem o budowie rosyjskiej rury gazowej przez Węgry (tzw. South Stream) oraz potężnych magazynów rosyjskiego gazu.

Zwłaszcza decyzje o rurze nie wydają się jednak nieodwracalne. Fidesz występuje z wartą poważnego namysłu koncepcją utworzenia Środkowoeuropejskiego Funduszu Energetycznego przez narodowe koncerny naftowe krajów leżących między Tallinem a Zagrzebiem. A na tym rynku największym graczem jest polski Orlen.

. Bywaliśmy osamotnieni na tych polach w Unii, a Orban będzie się sytuować zapewne na prawo i od Tuska, i od Kaczyńskiego. Najlepszą zapowiedzią dla nas jest jednak to, że Fidesz i jego przywódcy mieli zawsze ten charakterystyczny rys fascynacji Polską, polską religijnością, a zwłaszcza fenomenem "Solidarności".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj