-Będzie mi go brakowało. Łączyła mnie z nim przyjaźń, potrzebowałem jego obecności - powiedział Jan Paweł II po śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego. To niezwykłe wyznanie, ukazujące bliskie więzi łączące dwóch najwybitniejszych Polaków XX wieku, znajdziemy w obszernej
Publikacja nie jest jednostronną hagiografią, lecz pokazuje Prymasa Tysiąclecia z krwi i kości, który doświadcza dylematów.
Okazuje się, choć publicznie tego nie zdradzał, że Posłów "Znaku" tak scharakteryzował w swoim dzienniku: "p. Jerzy [Zawiejski] - to łacina, p. Stomma - to dziecina, a p. Kisielewski - stańczyk-wesołek".
Z informacji podanej przez red. Czaczkowską wynika też, że -dopuścił je do studiów teologicznych, kobiety były też jego najbliższymi współpracownicami - który ukazuje go wręcz jako feministę.
Nowością ponad 600-stronnicowej książki jest oparcie się nie tylko na już znanej literaturze, ale dotarcie także do wielu nowych, nieznanych dokumentów, zwłaszcza zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej. Ukazują one m.in. stopień inwigilacji kard. Wyszyńskiego przez służby bezpieczeństwa PRL. Jak podaje autorka książki Informacje o kardynale dostarczało SB kilkunastu agentów, duchownych, świeckich, a nawet członek rodziny. Co ciekawe Prymas o wszystkim wiedział i nie przejmował się tym, znał bowiem sposób na te szykany: - "Jest tylko jedna metoda - żyć święcie, żeby ani jedno słowo, ani jeden gest nie mógł świadczyć przeciwko nam" - mówił do otoczenia.
Ewa K. Czaczkowska, Kardynał Wyszyński, Świat Książki, Warszawa 2009.