Dziennik Gazeta Prawana logo

Japonia powstanie z kolan

25 marca 2009, 20:36
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Marcin Piasecki w DZIENNIKU
Marcin Piasecki w DZIENNIKU/Inne
Japońscy oficjele i ekonomiści próbują porównać dzisiejszy kryzys do kryzysów z przeszłości, ale tak źle jeszcze nie było, od kiedy zaczęto gromadzić odpowiednie dane statystyczne. Ale dzięki efektywności, jakości i kulturze zarządzania Japonia już wkrótce może się podnieść z kolan - pisze Marcin Piasecki.

Co się dzieje z Japonią? Kraj, który w Polsce przez długie lata był synonimem gigantycznego sukcesu gospodarczego - - pogrąża się w równie gigantycznych kłopotach. Wystarczy przytoczyć dane: wczorajsze o spadku japońskiego eksportu o połowę, o spadku PKB w czwartym kwartale 2008 o 12 proc., o spadku produkcji przemysłowej w styczniu o 30 proc., szacunki dotyczące spadku PKB w tym roku o 2,6 proc, wreszcie o tym, że Japonia de facto jest w recesji od listopada 2007 roku.

Japońscy oficjele i ekonomiści próbują porównać dzisiejszy kryzys do kryzysów z przeszłości, ale niewiele im z tego wychodzi, gdyż . Premier Kraju Kwitnącej Wiśni niedawno nazwał więc ten kryzys najgorszym od II wojny światowej i zapewne miał rację. Trudno właściwie znaleźć dużą japońską firmę, która nie przeżywałaby kłopotów.

Trzeba jednak pamiętać, że kryzys w Japonii to nic nowego. Czas najbardziej dynamicznego rozwoju drugiej potęgi gospodarczej świata zakończył się już jakieś dwadzieścia lat temu. Z tym, że wtedy wskazywano na państwo jako głównego winowajcę - zbyt długo nakręcało koniunkturę, żeby mogło to się skończyć dobrze. Ameryka, Zachód, a nawet Chiny przestały kupować japońskie towary. Nawiasem mówiąc, nie dlatego, że pochodzą z Kraju Kwitnącej Wiśni, choć tutaj nie pomaga mocna japońska waluta, tylko dlatego, że światowy handel przeżywa potężne załamanie. Co to oznacza dla gospodarki nastawionej na eksport chyba tłumaczyć nie trzeba.

Z takimi ocenami byłbym ostrożny. Co prawda niespecjalnie do przekonania trafiają mi desperackie próby pobudzenia popytu podejmowane przez japoński rząd sprowadzające się, z grubsza mówiąc, do rozdawania obywatelom niezbyt dużych pieniędzy i obniżki stawek za przejazdy horrendalnie drogimi autostradami. Dosyć zabawnie, zwłaszcza dla Europejczyka, brzmią apele japońskich gigantów elektronicznych, żeby każdy ich pracownik sprawił sobie nowy telewizor własnej produkcji.

Ale warto zwrócić uwagę na coś innego: Wypracowały niespotykane wcześniej standardy efektywności, jakości i kultury zarządzania. W sposób najbardziej jaskrawy widać to w tej chwili w USA, gdzie nieefektywna i słabo zarządzana motoryzacyjna Wielka Trójka znajduje się na skraju upadku, a fabryki japońskich koncernów jakoś sobie radzą, co jest niezłym wynikiem w tych czasach.

Podobnie jak sama Japonia - niektóre prognozy mówią, że już w przyszłym roku powstanie z kolan i wzrost gospodarczy wyniesie tam upragnione okrągłe zero.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj