Dziennik Gazeta Prawana logo

"Wywiad nie fałszował dokumentów"

12 października 2007, 14:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Arcybiskup Stanisław Wielgus pracował dla przedłużenia sowieckiej agentury w Polsce. Bo Wydział I SB był w praktyce polskim ramieniem KGB. "Tu pracowano wyłącznie z ludźmi najbardziej zaufanymi i raczej nie fingowano dokumentów" - pisze w DZIENNIKU ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Opinia, czy powinien odbyć się ingres czy nie, nie należy do mnie. Mogę odpowiedzieć sam za siebie: gdybym był mianowany proboszczem małej parafii, a ciążyłyby na mnie jakieś zarzuty, to najpierw bym chciał wyjaśnić te zarzuty, a potem ewentualnie objąć parafię.

Jeśli chodzi o ingres abp. Wielgusa, to od momentu nominacji są trzy miesiące na uroczysty ingres. Ponieważ od nominacji upłynął dopiero miesiąc, więc jeszcze nie jest za późno, żeby sprawę ostatecznie wyjaśnić. Lepiej, żeby nie pozostały jakiekolwiek wątpliwości. W innym przypadku sytuacja byłaby duszpastersko trudna dla wiernych. Jak mawiał nieżyjący już ksiądz prof. Boleslaw Kumor, jeden z najwybitniejszych historyków Kościoła: biskup powinien być jak żona Cezara - wolny od jakichkolwiek podejrzeń.

Niestety, akta departamentu I MSW, gdzie pojawia się nazwisko arcybiskupa, są bardzo rzetelne. Deparament I był najgorszy - to było przedłużenie KGB. Tu pracowano wyłącznie z ludźmi najbardziej zaufanymi i raczej nie fingowano dokumentów. Ja sam badałem te teczki i widziałem mikrofilmy. Wiem też, że nikt z członków Kościelnej Komisji Historycznej ich nie sprawdzał. Do materiałów IPN dotyczących abp. Wielgusa pewnie nikt nawet nie zaglądał. A przecież to powinien być oczywisty etap procedury przygotowującej kandydata do jednej z ważniejszych funkcji w polskim Kościele.

Jest też inna przykra sprawa: abp Wielgus mówił niedawno, że przy wyjeździe za granicę nie można było odmówić rozmów z SB. Podam dwa przykłady, że można było inaczej. Ksiądz Franciszek Macharski, późniejszy kardynał, w roku 1950 był werbowany, ale odmówił współpracy. Nie dostał paszportu i nie mógł wyjechać na studia za granicę, co o całe sześć lat opóźniło jego karierę. Jego postawa dowodzi, że jednak można było oprzeć się bezpiece.

Podobny przypadek to sprawa księdza Wojciecha Ziemby, obecnego abp. warmińskiego. W latach 70., kiedy wyjeżdżał na studia do Rzymu, zarejestrowano go bez jego wiedzy jako tajnego współpracownika. Nie złożył on jednak żadnego, dosłownie, żadnego raportu i został wyrejestrowany. Ksiądz Ziemba może z czystym sumieniem opublikować swoje teczki. Pokazałyby one, że nie tylko można było odmówić współpracy z SB, ale wbrew przeciwnościom godnie i z pożytkiem pracować dla dobra Kościoła.

Jak Kassandra powtarzałem od wielu miesięcy, że zbliża się burza. Mówiłem, że nie ma innej drogi, jak tylko dokonać rozliczeń wewnątrz Kościoła. Ostrzegałem, że może dojść do takich dramatycznych sytuacji jak sprawa abp. Wielgusa. Uważałem, że wszystkie instancje kościelne muszą zbadać zawartość teczek księży i hierarchów. Nie po to, żeby przekreślić tych, którzy współpracowali, ale żeby dać im szansę opowiedzenia prawdy o losach Kościoła w PRL.

Niestety, niektórzy przedstawiciele władz kościelnych, do których adresowałem moje apele, konsekwentnie odmawiali i teraz spełniły się moje najgorsze przewidywania. Przepełnia mnie to goryczą. Tego wszystkiego można było przecież uniknąć. Niestety, wielu ludzi wpływowych w Kościele ciągle nie dostrzega problemu. Nawet jeszcze dzisiaj uważają, że ci, którzy chcą lustracji ludzi Kościoła, są po prostu przeciwnikami Kościoła. Przykładów takiej postawy ciągle jest wiele. Jednym z nich są liczne wypowiedzi abp. Józefa Życińskiego, m.in. w czasie Bożego Narodzenia, które wręcz obrażają wiernych pragnących poznać prawdę i oczyścić Kościół w oczach ludzi.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski był kapelanem nowohuckiej "Solidarności", jest autorem książki o współpracy duchownych z SB
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj