Jak się mówi w szkole: "Nowe papiery – nowy kłopot". Tym razem są to ulotki rozsyłane do nauczycieli przez dwa niezależne związki zawodowe - branżowy ZNP oraz oświatową "Solidarność" - pisze Jerzy Jachowicz, publicysta DZIENNIKA.
Biedni nauczyciele. Nękani są pracami uczniów, planami tygodniowymi, miesięcznymi, kwartalnymi oraz sprawozdaniami z realizacji tych planów. Czasami sprawozdania
wyprzedzają plany. Tak gonią ich terminy. W przyszłym tygodniu spadną na nich dodatkowe obowiązki. Jak się mówi w szkole: "Nowe papiery - nowy kłopot".
Tym razem są to ulotki rozsyłane do nauczycieli przez dwa niezależne związki zawodowe - branżowy ZNP oraz oświatową „Solidarność”. I to do wszystkich nauczycieli. A więc nie tylko swoich członków, lecz także do osób niezrzeszonych lub reprezentujących inne związki zawodowe.
Można założyć, że wielu pedagogów, zamiast spać spokojnym snem - aby zebrać jak najwięcej sił, które następnie mogliby wykorzystać w nauce i wychowaniu naszych dzieci i wnucząt - będzie się całymi nocami przewracać z boku na bok. Tracąc energię i ochotę do pełni oddania pracy na rzecz młodych pokoleń. Skąd to czarnowidztwo? Bo żaden normalny człowiek nie jest w stanie zrozumieć, o co w tych ulotkach chodzi. Może daliby sobie z nimi radę analitycy z ABW. Może oni są w stanie rozszyfrować, czego tak naprawdę dotyczą pytania.
ZNP pyta w swej ulotce nauczycieli: "Czy wobec szkodliwej polityki rządu niszczącej system oświaty, a także wobec odstąpienia od zapowiadanych 7-proc. podwyżek płac dla nauczycieli, jesteś za przystąpieniem do jednodniowego ogólnopolskiego strajku ostrzegawczego pracowników oświaty?". Po pierwsze, zanim taki nauczyciel da odpowiedź, musi się zdecydować, czy jest gotowy strajkować, bo rząd niszczy oświatę. A może dlatego, że rząd nie chce dać obiecanej podwyżki 7 proc.? Musi więc zadeklarować, czy bardziej zależy mu na sprawach duchowych, intelektualnych, czy na osobistych, materialnych.
Wyobrażam sobie, jak nocą młody nauczyciel, który uczy mego wnuka pierwszych liter, rozważa: A może tylko wtedy powinienem wyrazić gotowość do strajku, gdy chcę bronić dwóch spraw jednocześnie. Jeśli tylko jednej, winienem dać negatywną odpowiedź towarzyszom z centrali ZNP?
Nawet, jeśli jakimś cudem niektórzy nauczyciele, np. mający krewnych w ABW, byliby już gotowi udzielić odpowiedzi na ulotkę ZNP, nagłe zamieszanie wprowadza ulotka "S": "Czy weźmiesz udział w manifestacji lub ostrzejszych formach naszego protestu, jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem i utrzymaniem waloryzacji płac w 2007 r. na poziomie ok. 2,2 proc. oraz brakiem perspektywy poprawy finansowej edukacji w latach 2007 – 2010?".
"Ostrzejsza forma protestu”? O co chodzi?" - zastanawia się nocą przeciętny nauczyciel. Głodówka? Trochę oszczędności na jedzeniu - rzecz pożyteczna, ale czy zdrowa? Głodować i prowadzić lekcje? A jak z osłabienia zacznę się słaniać? Czy nie ucierpi autorytet?
A może chodzi o zaatakowanie ministra Romana Giertycha? Ale czym? Zgniłymi jajkami czy jabłkami? A może to ma być szturm na ministerstwo z transparentami? A co zrobić, jeśli teraz rozmowy skończą się fiaskiem, ale obiecają, że pensje podskoczą nam ogromnie z 2009 na 2010? Trudne jest życie nauczyciela. W dodatku mającego takie związki.
Tym razem są to ulotki rozsyłane do nauczycieli przez dwa niezależne związki zawodowe - branżowy ZNP oraz oświatową „Solidarność”. I to do wszystkich nauczycieli. A więc nie tylko swoich członków, lecz także do osób niezrzeszonych lub reprezentujących inne związki zawodowe.
Można założyć, że wielu pedagogów, zamiast spać spokojnym snem - aby zebrać jak najwięcej sił, które następnie mogliby wykorzystać w nauce i wychowaniu naszych dzieci i wnucząt - będzie się całymi nocami przewracać z boku na bok. Tracąc energię i ochotę do pełni oddania pracy na rzecz młodych pokoleń. Skąd to czarnowidztwo? Bo żaden normalny człowiek nie jest w stanie zrozumieć, o co w tych ulotkach chodzi. Może daliby sobie z nimi radę analitycy z ABW. Może oni są w stanie rozszyfrować, czego tak naprawdę dotyczą pytania.
ZNP pyta w swej ulotce nauczycieli: "Czy wobec szkodliwej polityki rządu niszczącej system oświaty, a także wobec odstąpienia od zapowiadanych 7-proc. podwyżek płac dla nauczycieli, jesteś za przystąpieniem do jednodniowego ogólnopolskiego strajku ostrzegawczego pracowników oświaty?". Po pierwsze, zanim taki nauczyciel da odpowiedź, musi się zdecydować, czy jest gotowy strajkować, bo rząd niszczy oświatę. A może dlatego, że rząd nie chce dać obiecanej podwyżki 7 proc.? Musi więc zadeklarować, czy bardziej zależy mu na sprawach duchowych, intelektualnych, czy na osobistych, materialnych.
Wyobrażam sobie, jak nocą młody nauczyciel, który uczy mego wnuka pierwszych liter, rozważa: A może tylko wtedy powinienem wyrazić gotowość do strajku, gdy chcę bronić dwóch spraw jednocześnie. Jeśli tylko jednej, winienem dać negatywną odpowiedź towarzyszom z centrali ZNP?
Nawet, jeśli jakimś cudem niektórzy nauczyciele, np. mający krewnych w ABW, byliby już gotowi udzielić odpowiedzi na ulotkę ZNP, nagłe zamieszanie wprowadza ulotka "S": "Czy weźmiesz udział w manifestacji lub ostrzejszych formach naszego protestu, jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem i utrzymaniem waloryzacji płac w 2007 r. na poziomie ok. 2,2 proc. oraz brakiem perspektywy poprawy finansowej edukacji w latach 2007 – 2010?".
"Ostrzejsza forma protestu”? O co chodzi?" - zastanawia się nocą przeciętny nauczyciel. Głodówka? Trochę oszczędności na jedzeniu - rzecz pożyteczna, ale czy zdrowa? Głodować i prowadzić lekcje? A jak z osłabienia zacznę się słaniać? Czy nie ucierpi autorytet?
A może chodzi o zaatakowanie ministra Romana Giertycha? Ale czym? Zgniłymi jajkami czy jabłkami? A może to ma być szturm na ministerstwo z transparentami? A co zrobić, jeśli teraz rozmowy skończą się fiaskiem, ale obiecają, że pensje podskoczą nam ogromnie z 2009 na 2010? Trudne jest życie nauczyciela. W dodatku mającego takie związki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|