"Łagodniej, choć aktywniej w polityce zagranicznej i lepsze kontakty z mediami" - radzi prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu na łamach "Faktu" prof. Jadwiga Staniszkis.
W ciągu swojej dotychczasowej kadencji prezydent Lech Kaczyński był widoczny w trzech dziedzinach. Po pierwsze, interweniował w sytuacjach kryzysowych. A politycznych
kryzysów przy budowaniu i przy rozpadach koalicji nie brakowało. Może interwencje prezydenta były zbyt często spóźnione. Pamiętam, że kiedy prezydent wrócił z pierwszej wizyty w USA, był
przeciwny koalicji z Samoobroną. Powinien być wtedy bardziej stanowczy, a niepotrzebnie uległ bratu. Dwie sztandarowe dla PiS ustawy - lustracja i likwidacja WSI - mogły być uchwalone z pomocą
PO.
Drugą widoczną rolą prezydenta było korygowanie błędów legislacyjnych parlamentu. Przykładem może być ostatnia nowelizacja ustawy lustracyjnej.
Trzeci kierunek działania Lecha Kaczyńskiego to zwierzchnictwo nad polityką zagraniczną. Prezydent zaangażował się w tworzenie tej polityki w znacznie większym stopniu niż jego poprzednicy - praktycznie całkowicie przejął kontrolę nad tą dziedziną. Tym bardziej że szefową dyplomacji jest niesamodzielna minister Fotyga, a MSZ stanowi przedłużenie Kancelarii Prezydenta. Znaczenie głowy państwa w polityce zagranicznej było widać, kiedy ostatnio na szczyt UE do Lahti poleciał prezydent, a nie - jak zwykle - premier. Rola głównego kreatora polityki zagranicznej jest szczególnie trudna dla Lecha Kaczyńskiego. Tak silne skoncentrowanie decyzji odbywa się przy bardzo słabym zapleczu. Zaskakuje typowo urzędniczy skład kancelarii prezydenta. Wzorem może być administracja George’a W. Busha - wokół niego są ludzie, których się zapamiętuje, ponieważ mają jakąś wizję, są indywidualistami. W Kancelarii Prezydenta pracują głównie sekretarki w randze ministrów. To jest porażające. Także pani minister Fotyga mogłaby być znającą język referentką, ale nie szefem dyplomacji.
Skutkiem takiej bezradności jest tendencja do radykalizmu. Wydaje się, że otoczenie prezydenta nie ma świadomości, że istnieje szerszy wachlarz środków, niż tylko stawianie spraw na ostrzu noża. W przypadku ostatniego weta do porozumienia UE-Rosja mogliśmy zacząć od najsłabszego środka - konstruktywnego wstrzymania się od głosu.
Wtedy należało wytłumaczyć, dlaczego się wstrzymujemy i zapowiedzieć, że jeżeli w toku negocjacji sprawa eksportu mięsa nie zostanie załatwiona, zawetujemy ostateczny kształt umowy. To byłoby bardziej skuteczne i pozwoliłoby zachować wszystkim twarz.
Niestosowanie środków łagodniejszych wynika z braku wiedzy i niekorzystania z pomocy tych, którzy taką wiedzę mają. Podobnie przesadzonym radykalizmem była reakcja minister Fotygi na pozwy Powiernictwa Pruskiego. Próżnia intelektualna, w której działa na co dzień prezydent, skutkuje tym, że awansuje się na bardzo wysokie stanowiska ludzi, którzy sprawdzili się na niższych stanowiskach np. w NIK-u. A usytuowani oczko wyżej nie muszą się sprawdzać.
Przykładem może być szef kancelarii Aleksander Szczygło. Przy okazji egzekucji Husajna powiedział, że większość Europejczyków jest za karą śmierci, a sprzeciwiają się jej tylko wyalienowane elity. Jeśli człowiek tego szczebla, porównywanego ze stanowiskiem Condoleezzy Rice, mówi takie rzeczy, to na zewnątrz jest to odbierane jako stanowisko ośrodka prezydenckiego. W składzie kancelarii są ludzie niekompetentni lub niezdający sobie sprawy z powagi swoich stanowisk.
Inny problem, z którym prezydent i jego otoczenie nie może się jak na razie uporać, jest komunikowanie się z opinią publiczną. Pan prezydent nie ma daru medialnego, dlatego nie powinien improwizować. Lech Kaczyński wypada znacznie lepiej, kiedy ma przygotowane wcześniej wystąpienie. Przykład – świetne przemówienie w Pawłokomie, mocne, a jednocześnie subtelne. Improwizacje kończą się nieefektownym i niebłyskotliwym gadulstwem.
Przykład Marcinkiewicza, którego wykreowało zaplecze, pokazuje, jakie ogromne znaczenie ma dobra komunikacja z mediami. Tego prezydentowi bardzo brakuje.
Radziłabym prezydentowi również, żeby pokazał nową twarz w sprawie UE. Polska powinna wyjść z propozycją dotyczącą przyszłości traktatu konstytucyjnego. Taki krok radykalnie przyczyniłby się do zniwelowania obecnych napięć w Unii i zasadniczo poprawił nasze stosunki z Niemcami, które w najbliższych sześciu miesiącach przewodniczą UE.
Jadwiga Staniszkis jest profesor socjologii
Drugą widoczną rolą prezydenta było korygowanie błędów legislacyjnych parlamentu. Przykładem może być ostatnia nowelizacja ustawy lustracyjnej.
Trzeci kierunek działania Lecha Kaczyńskiego to zwierzchnictwo nad polityką zagraniczną. Prezydent zaangażował się w tworzenie tej polityki w znacznie większym stopniu niż jego poprzednicy - praktycznie całkowicie przejął kontrolę nad tą dziedziną. Tym bardziej że szefową dyplomacji jest niesamodzielna minister Fotyga, a MSZ stanowi przedłużenie Kancelarii Prezydenta. Znaczenie głowy państwa w polityce zagranicznej było widać, kiedy ostatnio na szczyt UE do Lahti poleciał prezydent, a nie - jak zwykle - premier. Rola głównego kreatora polityki zagranicznej jest szczególnie trudna dla Lecha Kaczyńskiego. Tak silne skoncentrowanie decyzji odbywa się przy bardzo słabym zapleczu. Zaskakuje typowo urzędniczy skład kancelarii prezydenta. Wzorem może być administracja George’a W. Busha - wokół niego są ludzie, których się zapamiętuje, ponieważ mają jakąś wizję, są indywidualistami. W Kancelarii Prezydenta pracują głównie sekretarki w randze ministrów. To jest porażające. Także pani minister Fotyga mogłaby być znającą język referentką, ale nie szefem dyplomacji.
Skutkiem takiej bezradności jest tendencja do radykalizmu. Wydaje się, że otoczenie prezydenta nie ma świadomości, że istnieje szerszy wachlarz środków, niż tylko stawianie spraw na ostrzu noża. W przypadku ostatniego weta do porozumienia UE-Rosja mogliśmy zacząć od najsłabszego środka - konstruktywnego wstrzymania się od głosu.
Wtedy należało wytłumaczyć, dlaczego się wstrzymujemy i zapowiedzieć, że jeżeli w toku negocjacji sprawa eksportu mięsa nie zostanie załatwiona, zawetujemy ostateczny kształt umowy. To byłoby bardziej skuteczne i pozwoliłoby zachować wszystkim twarz.
Niestosowanie środków łagodniejszych wynika z braku wiedzy i niekorzystania z pomocy tych, którzy taką wiedzę mają. Podobnie przesadzonym radykalizmem była reakcja minister Fotygi na pozwy Powiernictwa Pruskiego. Próżnia intelektualna, w której działa na co dzień prezydent, skutkuje tym, że awansuje się na bardzo wysokie stanowiska ludzi, którzy sprawdzili się na niższych stanowiskach np. w NIK-u. A usytuowani oczko wyżej nie muszą się sprawdzać.
Przykładem może być szef kancelarii Aleksander Szczygło. Przy okazji egzekucji Husajna powiedział, że większość Europejczyków jest za karą śmierci, a sprzeciwiają się jej tylko wyalienowane elity. Jeśli człowiek tego szczebla, porównywanego ze stanowiskiem Condoleezzy Rice, mówi takie rzeczy, to na zewnątrz jest to odbierane jako stanowisko ośrodka prezydenckiego. W składzie kancelarii są ludzie niekompetentni lub niezdający sobie sprawy z powagi swoich stanowisk.
Inny problem, z którym prezydent i jego otoczenie nie może się jak na razie uporać, jest komunikowanie się z opinią publiczną. Pan prezydent nie ma daru medialnego, dlatego nie powinien improwizować. Lech Kaczyński wypada znacznie lepiej, kiedy ma przygotowane wcześniej wystąpienie. Przykład – świetne przemówienie w Pawłokomie, mocne, a jednocześnie subtelne. Improwizacje kończą się nieefektownym i niebłyskotliwym gadulstwem.
Przykład Marcinkiewicza, którego wykreowało zaplecze, pokazuje, jakie ogromne znaczenie ma dobra komunikacja z mediami. Tego prezydentowi bardzo brakuje.
Radziłabym prezydentowi również, żeby pokazał nową twarz w sprawie UE. Polska powinna wyjść z propozycją dotyczącą przyszłości traktatu konstytucyjnego. Taki krok radykalnie przyczyniłby się do zniwelowania obecnych napięć w Unii i zasadniczo poprawił nasze stosunki z Niemcami, które w najbliższych sześciu miesiącach przewodniczą UE.
Jadwiga Staniszkis jest profesor socjologii
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|