Andrzej Halicki, europoseł KO, nie gryzie się w język. Według niego wynik wyborów to jasny sygnał, że obywatele Węgier odrzucili oligarchiczny i skorumpowany system. Halicki podkreśla, że Węgrzy wybrali wartości unijne zamiast polityki, którą określił jako "pisaną na Kremlu". Jego zdaniem porażka Orbana osłabia rosyjskie próby dzielenia Europy.
Większość konstytucyjna w rękach opozycji
Dane z Narodowego Biura Wyborczego (NVI) są bezlitosne dla dotychczasowej władzy. Po podliczeniu 99 proc. głosów sytuacja wygląda następująco:
- Partia Tisza (Peter Magyar): 138 mandatów (większość konstytucyjna to 133).
- Koalicja Fidesz-KDNP (Viktor Orban): 55 mandaty.
- Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazank): 6 mandatów.
Sam Viktor Orban przyznał, że wyniki są dla jego partii "bolesne" i pogratulował zwycięzcy.
PiS o wyborach na Węgrzech
Inaczej na sprawę patrzy Bogdan Rzońca z PiS. Sukces Tiszy przypisuje "masowej akcji eurolewicy i liberałów". Zapowiada, że Europejczycy będą teraz uważnie obserwować, czy zmiana władzy realnie poprawi codzienne życie mieszkańców Węgier.
Polityk PSL przypomina wizytę Karola Nawrockiego u Viktora Orbana
Adam Jarubas z PSL przypomniał o niedawnej wizycie prezydenta Karola Nawrockiego w Budapeszcie. Skrytykował go za publiczne wystąpienie u boku Orbana, co nazwał "ryzykowaniem powagi polskiej racji stanu”. Według Jarubasa, Peter Magyar wygrał, bo stanął blisko zwykłych ludzi. Europoseł zakończył swój komentarz wymownym hasłem: "Ruscy do domu".