Partia Tisza, kierowana przez Petera Magyara, rozbiła dotychczasowy układ sił na Węgrzech. Według wstępnych danych Narodowego Biura Wyborczego, ugrupowanie to może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie. Donald Tusk nazwał rząd Orbána "skorumpowanym reżimem autorytarnym" i pogratulował Magyarowi zwycięstwa. Premier zauważył, że trend demokratycznych zmian objął już Warszawę, Bukareszt i Kiszyniów, a teraz dotarł do Budapesztu.
Warszawa pierwszym celem podróży Magyara
Relacje między Polską a nowymi władzami Węgier mają być, według Tuska, "absolutnie wyjątkowe". Premier ujawnił, że rozmawiał już z Peterem Magyarem o jego planach. Lider partii Tisza wskazał Warszawę jako miejsce swojej pierwszej oficjalnej wizyty zagranicznej. Tusk podkreślił, że Magyar wygrał mimo silnej kampanii przeciwników, w którą – według szefa rządu – zaangażowali się także polscy politycy opozycyjni: Jarosław Kaczyński oraz prezydent Karol Nawrocki.
Przełom dla Ukrainy i koniec blokad
Zwycięstwo opozycji na Węgrzech ma przynieść konkretne korzyści dla Kijowa. Dotychczas rząd Viktora Orbána systematycznie blokował unijną pomoc finansową dla Ukrainy. Donald Tusk uważa, że zmiana władzy w Budapeszcie usunie te przeszkody i przyspieszy wsparcie dla walczącego sąsiada.
Co z azylem dla Ziobry i Romanowskiego?
Premier Tusk poruszył również głośny temat polityków PiS, którzy szukali schronienia na Węgrzech pod skrzydłami Orbána. Mowa o Zbigniewie Ziobrze i Marcinie Romanowskim. Szef rządu przyznał, że rozmawiał o nich z Peterem Magyarem jeszcze przed wyborami. Tusk wyraził nadzieję, że po zmianie władzy w Budapeszcie obaj politycy wkrótce wrócą do Polski, by odpowiedzieć przed wymiarem sprawiedliwości.