Dziennik Gazeta Prawana logo

Walentynki to święto obywatelskie

12 października 2007, 15:43
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Walentynki są prawdziwym świętem obywatelskim, nie dyskryminują nikogo. To przejaw naszej własnej inicjatywy. Stąd tak duża popularność tego 14 lutego wśród wszystkich niezależnie od wieku, płci, czy miejsca zamieszkania - pisze w DZIENNIKU prof. Jadwiga Staniszkis.

Walentynki to święto społeczeństwa, nas wszystkich i nikt nie może nam tego dnia zawłaszczyć i wykorzystać do własnych celów. Polacy w przeszłości zbyt często byli manipulowani, przeróżne święta stawały się narzędziem propagandy i elementem nacisku. Szczególnie skwapliwie korzystały z tej okazji władze PRL. Obecnie nastąpił całkowity odwrót. Zapanowała pustka po dawnych paradach, hucznych uroczystościach w przeszłości tłumnie odwiedzanych przez Polaków. Pozostały jedynie smętnie zwisające flagi. I troszkę mi żal, że ludzie swoją niechęć do przeszłości przenieśli także na nasze święta narodowe.

Polacy po prostu bojkotują wyznaczane odgórnie święta, bo zaczęła drażnić ich nadęta celebra tych uroczystości. Mają dość zadufania i wykorzystywania symboliki narodowej przez kolejne ekipy rzadzące. Dlatego zaczęli szukać czegoś, co nie jest w żaden sposób nacechowane negatywnie. A co może być lepszego od święta promującego miłość?

Znaleźli swój własny dzień, które ma być pełen tylko dobrych, pozytywnych emocji. Dzień zakochanych stał się dla wielu ludzi motorem, aby raz do roku przełamać się i zrobić coś na co do tej pory nie potrafili się odważyć. I dobrze, naprawdę potrzeba więcej takich dni w roku! Dzięki Walentynkom wielu ludzi, którzy mają problemy z ekspresją, może chowając się za symboliką serduszek, wierszyków miłosnych, kartek, maskotek wyrazić swoje emocje. To taka współczesna wersja gry towarzyskiej flirt, która była bardzo modna w moich czasach. Dzięki zabawie, z przymrużeniem oka uczymy się mówić o sprawach ważnych, wyznawać sobie miłość, okazywać emocje. Przestajemy bać się odrzucenia i kompromitacji, nabieramy większej pewności siebie.

Oczywiście, trudno ocenić, szczerość takiego zachowania oraz czy samo podejście do miłości nie uległo skomercjalizowaniu. Ja mimo wszystko uważam, że udało się zachować równowagę pomiędzy rynkiem, a obywatelami. To własnie te dwa elementy są inicjatorem i siłą sprawczą Walentynek. Wprawdzie czasem mam wrażenie, że forma zaczyna przerastać treść, że wszędzie wręcz wylewają się na nas reklamy prezentów walentynkowych, że ktoś próbuje nam mówić jak mamy się zachowywać, czy co kupować ukochanemu, aby był „naprawdę szczęśliwy, ale przecież nie trzeba wydawać majątku. Małe czekoladowe serduszko naprawdę wystarczy, aby powiedzieć „Kocham Cię. Liczy się przede wszystkim gest. Walentynki to właśnie taki symboliczny dzień gestów i porywów serca.

prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj