Na pokładzie było 96 osób lecących do Katynia na obchody 70-tej rocznicy zbrodni katyńskiej, przede wszystkim prezydent Lech Kaczyński z żona Marią, przedstawiciele parlamentu i rządu, szefowie instytucji centralnych, najważniejsi dowódcy wojskowi, przedstawiciele rodzin katyńskich.
Wszyscy zginęli. Już 11 kwietnia do Polski przywieziono ciało prezydenta Kaczyńskiego. Pogrzeb jego i jego żony Marii odbył się 18 kwietnia 2010 roku w Krakowie, oboje spoczęli na Wawelu. W ciągu kilku tygodni po katastrofie odbyły się też pogrzeby innych ofiar.
Badanie przyczyn katastrofy
Od razu przystąpiono do wyjaśniania katastrofy - na sugestie strony rosyjskiej zastosowano do jej wyjaśnienia załącznik 13 do konwencji chicagowskiej, dotyczący samolotów cywilnych i czyniący gospodarzem śledztwa kraj, na którego terenie doszło do katastrofy, zarazem jednak zawierający rozbudowane i opisane procedury. Wyjaśnianiem katastrofy w trybie tej konwencji zajęła się rosyjska komisja MAK. Niezależnie od tego Polska wyjaśniała katastrofę we własnym zakresie, powołując do tego celu Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, na której czele stanął najpierw szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Edmund Klich, jednocześnie polski przedstawiciel przy MAK, a następnie szef MSWiA Jerzy Miller.
W lipcu 2010 roku, po porażce Jarosława Kaczyńskiego w przyspieszonych wyborach prezydenckich z Bronisławem Komorowskim, powstał w Sejmie parlamentarny zespół ds. badania katastrofy smoleńskiej. Na czele składającego się wyłącznie z posłów PiS zespołu stanął Antoni Macierewicz. Zespół ten stał się w następnych latach głosicielem alternatywnych teorii dotyczących przebiegu katastrofy, na ogół próbujących dowodzić, że była ona wynikiem zamachu.
12 stycznia 2011
W ujawnionym raporcie końcowym rosyjski MAK - pierwsza instytucja, która przedstawiła swoją wersję wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku - za bezpośrednią przyczynę katastrofy uznał "niepodjęcie w porę przez załogę decyzji o odejściu na lotnisko zapasowe mimo przekazania jej niejednokrotnie i we właściwym czasie informacji o faktycznych warunkach meteorologicznych na lotnisku, które były znacznie gorsze od minimów określonych dla tego portu lotniczego; zejście bez dostrzeżenia naziemnych punktów orientacyjnych do wysokości znacznie niższej od określonej przez kierownika lotów minimalnej wysokości odejścia na drugi krąg (100 metrów) w celu przejścia na lot wizualny, a także brak należytej reakcji i wymaganych działań przy niejednokrotnym włączaniu się systemu ostrzegania przed przeszkodami TAWS, co doprowadziło do zderzenia samolotu z przeszkodami i ziemią". Według MAK obecność w kabinie pilotów gen. Andrzeja Błasika aż do momentu zderzenia tupolewa z ziemią wywierała dodatkową presję psychologiczną. Protesty strony polskiej wywołało podanie przez MAK informacji, że wykryto alkohol we krwi gen. Błasika. "Wszystkie podstawowe tezy, które raport MAK sformułował, są fałszywe" - powiedział kilka dni po publikacji raportu MAK Antoni Macierewicz.
Polskie władze uznały raport za niepełny i jednostronny, przedstawiając do niego swoje uwagi. Zwróciły uwagę na błędy w organizacji ruchu powietrznego na lotnisku w Smoleńsku i nieprzekazanie przez Rosjan wielu informacji dotyczących katastrofy. Zdaniem strony polskiej do katastrofy przyczyniły się: brak decyzji o skierowaniu samolotu na lotnisko zapasowe, brak informacji o widzialności pionowej i spóźniona komenda odejścia. Według uwag załoga Tu-154 była „błędnie informowana o właściwym położeniu na kursie i ścieżce”. Pominięcie przez MAK działań kontrolera lotu Nikołaja Krasnokutskiego może - w myśl uwag - świadczyć o chęci ukrycia niedociągnięć w procesie decyzyjnym w kierowaniu ruchem lotniczym w Rosji. Strona polska zwróciła też uwagę, że gen. Błasik był podczas lotu pasażerem, a nie ma w zwyczaju podawać danych o obecności alkoholu we krwi pasażerów. Kwestionowano też wiarygodność badania, wobec dużych trudności z identyfikacją ciała generała.
29 lipca 2011
Ujawniono raport Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, kierowanej przez szefa MSWiA Jerzego Millera. Raport wskazywał na liczne nieprawidłowości po polskiej stronie w związku z katastrofą oraz na odpowiedzialność rosyjskich kontrolerów i złe wyposażenie lotniska. Miller podkreślał na konferencji prasowej, że przyczyną katastrofy był splot okoliczności.
Komisja stwierdziła, że samolot był sprawny technicznie do momentu zderzenia z ziemią. Z przeprowadzonych w USA oględzin systemu zbliżania się do ziemi TAWS oraz nawigacyjnego systemu zarządzania lotem wynika, że urządzenia te działały prawidłowo.
Według komisji, załoga Tu-154M nie chciała lądować, a jedynie wykonywała próbne podejście do lądowania w gęstej mgle. Jednak komenda odejścia wydana przez dowódcę Tu-154 padła za późno - na wysokości 39 m nad poziomem lotniska - poinformował Wiesław Jedynak z komisji, opisując, że od wydania komendy „odchodzimy” do podjęcia przez załogę działań związanych z „odejściem” upłynęło 5 sekund, podczas których samolot w dalszym ciągu się zniżał, a teren przed lotniskiem podnosił się. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że samolot znajdował się w tym momencie nad zagłębieniem terenu, co można było wywnioskować m.in. z upublicznionych już w czerwcu 2010 roku stenogramów z kokpitu - między pierwszym odczytem wysokości 100 metrów, a kolejnym, również 100 metrów, mija 9 sekund. Kluczowy problem polegał na tym, że dowódca założył, że samolot odejdzie w automacie, w sytuacji, gdy było to technicznie niemożliwe, bo w Smoleńsku nie było systemu ILS. Zanim dowódca się zorientował, że samolot nie odszedł „w automacie” i gwałtownie ruszył wolantem, by odejść ręcznie, minęło kluczowe 5 sekund - wynikało z ustaleń komisji.
W efekcie, choć samolot w końcu wyrównał lot i zaczął „odchodzić”, znalazł się na tyle nisko, że zawadził lewym skrzydłem o brzozę, co spowodowało ułamanie się części skrzydła, wykonanie przez tupolewa „półbeczki” i upadek. W stosunku do raportu MAK zasadnicza różnica w ustaleniach komisji Millera polegała na wskazaniu błędów rosyjskich kontrolerów w wydawanych przez nich komendach - przede wszystkim nieprecyzyjnych informacjach, że samolot jest na kursie i ścieżce, podczas gdy nie był.
Efektem ogłoszenia raportu była decyzja o rozwiązaniu z końcem 2011 roku 36 SPLT, postawieniu zarzutów dwóm jego dowódcom oraz dymisja ministra obrony narodowej w rządzie Donalda Tuska Bogdana Klicha, zastąpionego przez Tomasza Siemoniaka.
7 kwietnia 2012
Kierowany przez Antoniego Macierewicza zespół parlamentarny do badania katastrofy przedstawił materiał podsumowujący dwa lata pracy. Wynikało z niego, że przyczyną wypadku samolotu prezydenckiego były dwa silne wstrząsy na pokładzie samolotu - na lewym skrzydle i wewnątrz kadłuba, a nie zderzenia z brzozą. Zespół stwierdził, że udowodnił niezgodność z prawdą najważniejszych też rosyjskiego raportu MAK i większości ustaleń komisji Jerzego Millera dotyczących przebiegu i przyczyn katastrofy. Zwrócono uwagę szczególnie na brak badań brzozy, z którą zderzenie miało przyczynić się do upadku samolotu.
Zespół powoływał się na badania trzech ekspertów. Według fizyka z University of Maryland prof. Kazimierza Nowaczyka Tu-154M nie uderzył w brzozę, a przyczyną katastrofy były dwa wstrząsy, po których zanikło zasilanie elektryczne i zatrzymał się komputer pokładowy. Według ustaleń drugiego z ekspertów, kierownika Wydziału Inżynierii Cywilnej na uniwersytecie w Akron w Ohio, prof. Wiesława Biniendy, skrzydło Tu-154M nie mogło zostać złamane przez drzewo o parametrach takich jak brzoza. Trzeci z ekspertów, dr inż. Grzegorz Szuladziński z Analytical Service Ply Ltd. w Australii za najprawdopodobniejszą przyczyną katastrofy uznał dwie eksplozje na pokładzie. Tezy te w nieco zmodyfikowanej formie pojawiały się w następnych latach w kolejnych raportach zespołu.
30 października 2012
Polscy śledczy, którzy jesienią 2012 r. badali wraku tupolewa, znaleźli na nim ślady trotylu i nitrogliceryny - podała „Rzeczpospolita”. Urządzenia wykazały m.in., że aż na 30 fotelach lotniczych znajdują się ślady obu substancji. Substancje te znaleziono również na śródpłaciu samolotu, w miejscu łączenia kadłuba ze skrzydłem - pisał dziennik. Na specjalnej konferencji prasowej zaprzeczył temu płk Ireneusz Szeląg, szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Podał, że wszystkie szczątki wraku zbadano tzw. spektrometrami ruchliwości jonów pod kątem obecności związków chemicznych mogących stanowić materiały wysokoenergetyczne. „Biegli nie stwierdzili obecności na badanych elementach jakichkolwiek materiałów wybuchowych" - dodał. Prokuratorzy w publicznych wystąpieniach potwierdzali, że na detektorach używanych przez ekspertów podczas pobierania próbek z wraku wyświetlał się napis TNT, przekonywali jednak, że nie jest to równoznaczne ze stwierdzeniem obecności trotylu. Do sprawy odniósł się producent detektorów Jan Bokszczanin, który stwierdził, że „jeśli to urządzenie i jeszcze inne urządzenie pokazują trotyl, to prawdopodobieństwo, że nie był to trotyl jest dla mnie równe zero”. „Jak ten trotyl się znalazł? (...) To już sprawa śledztwa” - dodał.
9 kwietnia 2013
W KPRM powstał zespół pod kierownictwem szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Macieja Laska, który ma propagować ustalenia komisji Millera i walczyć z teoriami spiskowymi na temat katastrofy.
16 października 2013
Zespół parlamentarny Macierewicza przedstawił kolejną wstępną hipotezę dotyczącą katastrofy. Zgodnie z nią przyczyną katastrofy był łańcuch wydarzeń zapoczątkowany: „przejęciem naprowadzania samolotu przez ośrodek decyzyjny w Moskwie z pominięciem kontroli lotu lotniska Smoleńsk Sewiernyj”, uniemożliwieniem zamknięcia lotniska i odesłania TU-154 na lotnisko zapasowe oraz przekazywaniem załodze samolotu „fałszywych informacji i komend”.
O katastrofie miała przesądzić eksplozja niszcząca samolot w momencie jego odejścia na drugi krąg. „Lot został przerwany nagłą awarią samolotu, w tym zniszczeniem części lewego skrzydła, utratą zasilania elektrycznego w powietrzu i eksplozją w kadłubie z przyczyn do tej pory nieustalonych” - zaznaczył Antoni Macierewicz.
Tego samego dnia Maciej Lasek, szef zespołu powołanego w kwietniu 2013 roku przy KPRM, a mającego propagować ustalenia rządowej komisji Millera, pokazał na konferencji prasowej wykonane przez członków komisji Jerzego Millera niepublikowane fotografie świadczące, że skrzydło tupolewa uległo zniszczeniu wskutek zderzenia z przeszkodami, w tym z brzozą, a nie z powodu wybuchu.
7 kwietnia 2014
Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała na konferencji prasowej, że z wykonanej dla niej opinii fizykochemicznej Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji wynika, iż w poddanych analizie próbkach pobranych podczas sekcji ekshumowanych zwłok oraz z powierzchni wytypowanych miejsc i elementów szczątków samolotu Tu-154M nie ujawniono śladów pozostałości materiałów wybuchowych oraz substancji będących produktami ich degradacji. Prokuratorzy wojskowi ogłosili też wyniki badania brzozy, informując, że fragmenty metali w drzewie najprawdopodobniej pochodzą ze skrzydła tego samolotu.
27 marca 2015
Prowadząca śledztwo w tej sprawie Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie przedstawiła wnioski z kompleksowej opinii biegłych ws. przyczyn i okoliczności katastrofy. Podjęła postanowienie o postawieniu dwóm rosyjskim kontrolerom zarzutów popełnienia przestępstwa. Pierwszemu z nich zarzuciła sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym, wobec drugiego wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutu nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym. W 2017 roku Prokuratura Krajowa za rządów PiS zmieniła kwalifikacje z nieumyślnego na umyślne spowodowanie katastrofy przez kontrolerów. Rosja nigdy nie wydała ich Polsce.
9 kwietnia 2015
Prokuratura wojskowa ujawniła stenogram z nowego odczytu nagrań z kokpitu Tu-154 wraz z opiniami biegłych. Zawierała ona o ok. 30 proc. więcej odczytanych słów, niż wcześniej odczytali eksperci z instytutu im. prof. Sehna, i o ok. 40 proc. więcej niż jest w stenogramach CLKP. Na stronie internetowej NPW zamieszczono dwa dokumenty. Pierwszy zatytułowany: „Cyfrowe przetwarzanie i analiza dźwięku rejestratora dźwiękowego MARS-BM samolotu TU-154M” (opracowany przez Andrzeja Artymowicza) - wraz ze stenogramem oraz drugi zatytułowany: „Opinia w zakresie fonetyczno-akustycznej analizy zapisów dźwiękowych z samolotu TU-154M”, opracowany przez prof. Grażynę Demenko.
W opublikowanym stenogramie pojawiają się m.in. wypowiedzi przypisane dowódcy Sił Powietrznych (DSP): „Faktem jest, że my musimy to robić do skutku” - o godz. 8.35 (przy tej wypowiedzi umieszczono znak zapytania - PAP), „Po-my-sły!” - o 8.40.11 i „zmieścisz się śmiało” - o godz. 8.40.22 (w obu przypadkach pewność odczytu – 3 w czterostopniowej skali).
24 listopada 2015
Nowo powstały rząd Beaty Szydło usunął z rządowych stron internetowych raport komisji Millera oraz ustalenia zespołu Laska.
3 lutego 2016
Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz powołał w MON podkomisję, która miała ponownie zbadać katastrofę smoleńską. Na jej czele stanął współpracownik Macierewicza, Wacław Berczyński (w 2018 roku zastąpiony przez samego Macierewicza), a w składzie nie było ani jednego specjalisty od badania katastrof lotniczych.
13 września 2016
Prokuratura ogłosiła plan ekshumacji wszystkich ofiar katastrofy smoleńskiej, które rozpoczęły się mimo protestów niektórych rodzin. Ekshumacje miały doprowadzić do ustalenia, czy na szczątkach są ślady materiałów wybuchowych. Raport z ekshumacji nigdy za rządów PiS nie zostaje ogłoszony.
10 kwietnia 2018
Na Placu Piłsudskiego odsłonięty został Pomnik Katastrofy Smoleńskiej autorstwa Jerzego Kaliny. Tego samego dnia odbyła się ostatnia miesięcznica smoleńska, mająca formę marszu od katedry św. Jana pod Pałac Prezydencki. „To 96. marsz - tyle marszów, ile ofiar katastrofy smoleńskiej. I to jest pierwsza przesłanka, choć nie decydująca, dla której mogę dzisiaj powiedzieć, że jeśli chodzi o te marsze, które są, były - już dziś użyję czasu przeszłego - organizowane co miesiąc, to jest to marsz ostatni” - powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński. „Kończymy, ale przede wszystkim dlatego - i to jest ta przesłanka główna - że doszliśmy do celu - tam już odsłonięto pomnik, niedaleko stąd, w pięknym miejscu na placu Piłsudskiego” - mówił. Podczas kolejnych miesięcznic prezes PiS mówił wielokrotnie o „dochodzeniu do prawdy” w sprawie katastrofy. W następnych latach miesięcznice odbywały się, ale w skromniejszej formie i na ogół sprowadzały się do złożenia kwiatów pod pomnikiem smoleńskim.
10 listopada 2018
W przeddzień stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę na Placu Piłsudskiego odsłonięty został pomnik prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Prezes PiS powiedział podczas uroczystości, że „jego brat dobrze zasłużył się Polsce i wpisał złotymi zgłoskami w jej historię”.
11 kwietnia 2022
Antoni Macierewicz przedstawił pełny raport z prac swojej podkomisji, który kwestionował ustalenia komisji badania wypadków lotniczych Lotnictwa Państwowego pod przewodnictwem Jerzego Millera. Prezentując raport Macierewicz mówił, że przyczyną katastrofy 10 kwietnia nad Smoleńskiem był „akt bezprawnej ingerencji strony rosyjskiej na statek powietrzny Tu-154M z delegacją prezydenta RP”, a „głównym i bezspornym dowodem tej ingerencji był wybuch w lewym skrzydle na 100 m przed minięciem przez samolot brzozy na działce doktora Bodina, nad terenem, gdzie nie było ani wysokich drzew, ani innych przeszkód mogących zagrozić samolotowi”. Przedstawił też „zalecenia profilaktyczne” dotyczące lotów wojskowych statków powietrznych. Podkomisja smoleńska złożyła w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa zamachu na prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz morderstwa pozostałych 95 osób podróżujących Tu-154 10 kwietnia 2010 r.
12 września 2022
W specjalnym wydaniu magazynu „Czarno na białym” w TVN 24 wyemitowano 77-minutowy reportaż „Siła kłamstwa”. Jego autor Piotr Świerczek dowodził, że podkomisja Antoniego Macierewicza z PiS ukryła dowody niezgodne z tezą o zamachu w Smoleńsku, m.in. zamówiony przez nią samą amerykański raport. Dwa dni później reportaż wywołał burzę w Sejmie. Barbara Nowacka, posłanka Koalicji Obywatelskiej i córka Izabeli Jarugi-Nowackiej, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, zaapelowała do premiera Mateusza Morawieckiego, żeby w związku z ustaleniami TVN 24 natychmiast rozwiązał podkomisję smoleńską. Z kolei do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego powiedziała: „Jak pan może patrzeć w lustro po tym, jak pan po tragedii zrobił politykę. Na trumnie brata, bratowej, waszych przyjaciół i mojej matki zbudował pan imperium kłamstwa, które pozwoliło wam zdobyć władzę. Hańba panu! Hańba na wieki!”. Antoni Macierewicz replikował, że to TVN ukrywa wyniki badań i symulacji.
15 grudnia 2023
Decyzją nowego ministra obrony w rządzie Donalda Tuska Władysława Kosiniaka-Kamysza podkomisja smoleńska została rozwiązana.
24 października 2024
W gmachu resortu obrony wicepremier i szefa MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wiceminister obrony Cezary Tomczyk zaprezentowali raport 20-osobowego zespołu badającego prace podkomisji smoleńskiej (powołanego w styczniu 2024 roku pod kierownictwem płk. pil. Leszka Błacha). Z blisko 800-stronicowego raportu wynikało, że podkomisja kosztowała ona Skarb Państwa ponad 81 mln zł, a w związku z jej działaniami do prokuratury trafiło 41 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa. 24 zawiadomienia dotyczyły Macierewicza i związane były m.in. z przekroczeniem uprawnień w celu osiągnięcia osobistej korzyści, niedopełnieniem obowiązków, fałszerstwem i łapownictwem oraz dopuszczeniem osób trzecich do prac podkomisji. Kolejne 10 zawiadomień dotyczyły b. szefa MON Mariusza Błaszczaka. Kierownictwo MON podkreśliło, że prace podkomisji smoleńskiej były nierzetelne, jej członkowie nie mieli kwalifikacji do badania wypadków lotniczych, a opinie ekspertów zostały przemilczane lub przeinaczone tak, aby pasowały do hipotezy o wybuchu, do którego miałoby dojść na pokładzie samolotu Tu-154.
Wcześniej do prokuratury skierowano zawiadomienia w sprawie zniszczenia samolotu TU-154 nr 102 przez podkomisję i zagubienia dowodów. Kosiniak-Kamysz podkreślił, że zespół negatywnie ocenił działanie podkomisji smoleńskiej we wszystkich badanych aspektach: gospodarności, legalności, celowości oraz rzetelności. Oświadczył, że celem działania podkomisji smoleńskiej było osiąganie celów politycznych i dzielenie społeczeństwa, a nie dochodzenie do prawdy.