Jeśli opozycja jest szatanem, to wiadomo, kto stoi po stronie sił jasności - twierdzi senator PO, Stefan Niesiołowski. Polityk opozycji wyśmiewa w DZIENNIKU wypowiedzi premiera o "szatanie w polityce".
Anna Wojciechowska: Wie pan, jak może wyglądać szatan?
Stefan Niesiołowski: Widziałem go na rysunkach. Ale żywego szatana nie widziałem.
Musiał pan widzieć. Premier powiedział, że są czynni szatani.
W przeciwieństwie do premiera, naszego wybitnego demonologa, nie jestem mistykiem i nie dane mi było ich dostrzec. Znam opisy z literatury: "nos jak haczyk, kurzą nogę i krogulcze ma paznokcie".
Śmieje się pan, a premier mówił o poważnym zagrożeniu.
Premier mówił, że czynni szatani są w białym miasteczku pielęgniarek. A ja tam nie chodzę, bo może jakaś poczciwa pielęgniarka jest przebranym szatanem i wciągnie mnie do namiotu.
Kogo premier mógł mieć na myśli?
To przykład paranoi. Na czele rządu stoi ciężki paranoik. Jeśli ktoś widzi szatana w tych biednych pielęgniarkach, to jest paranoikiem.
Premier podkreślał, że nie chodzi o pielęgniarki.
Ale w tej retoryce one stanowią środowisko, w którym te szatany się zalęgły. Więc pielęgniarki to też obciąża. A najbardziej perfidne są szatany. Kim oni są? Myślę, że premier mówił o opozycji, a przede wszystkim jak zwykle o Platformie Obywatelskiej. Opozycja nie dostrzega wielkości panów Kaczyńskich, podnosi świętokradczą rękę. A kto jest głównym wrogiem szatana: Pan Bóg. Ale Pan Bóg występował w trzech osobach, a Kaczyńskich jest dwóch. Mamy więc bardzo ciekawą nową formułę religijną. Żenujące.
Nie czuje pan w sobie szatana w kontekście konfliktu z pielęgniarkami?
Nie czuję, ale człowiek zwykle jest tego nieświadomy. Patrzę, a tu ogon..., ktoś go przydepnie, upadnę i dopiero sobie uświadomię. Na pewno będę teraz częściej patrzył w lustro. Kaczyński różnie już nazywał opozycję. Były wykształciuchy, KPP, ZOMO, lumpenliberałowie. Teraz po raz pierwszy w polityce mamy demonologię.
Jakby pan wytłumaczył taką zmianę retoryki?
Tylko paranoją. Zaraził się od Macierewicza. Nie wykryto bakterii paranoi, ale widać jest zakaźna. Premier ośmiesza się. Nie wiem, co zrobi dalej.
Stefan Niesiołowski: Widziałem go na rysunkach. Ale żywego szatana nie widziałem.
Musiał pan widzieć. Premier powiedział, że są czynni szatani.
W przeciwieństwie do premiera, naszego wybitnego demonologa, nie jestem mistykiem i nie dane mi było ich dostrzec. Znam opisy z literatury: "nos jak haczyk, kurzą nogę i krogulcze ma paznokcie".
Śmieje się pan, a premier mówił o poważnym zagrożeniu.
Premier mówił, że czynni szatani są w białym miasteczku pielęgniarek. A ja tam nie chodzę, bo może jakaś poczciwa pielęgniarka jest przebranym szatanem i wciągnie mnie do namiotu.
Kogo premier mógł mieć na myśli?
To przykład paranoi. Na czele rządu stoi ciężki paranoik. Jeśli ktoś widzi szatana w tych biednych pielęgniarkach, to jest paranoikiem.
Premier podkreślał, że nie chodzi o pielęgniarki.
Ale w tej retoryce one stanowią środowisko, w którym te szatany się zalęgły. Więc pielęgniarki to też obciąża. A najbardziej perfidne są szatany. Kim oni są? Myślę, że premier mówił o opozycji, a przede wszystkim jak zwykle o Platformie Obywatelskiej. Opozycja nie dostrzega wielkości panów Kaczyńskich, podnosi świętokradczą rękę. A kto jest głównym wrogiem szatana: Pan Bóg. Ale Pan Bóg występował w trzech osobach, a Kaczyńskich jest dwóch. Mamy więc bardzo ciekawą nową formułę religijną. Żenujące.
Nie czuje pan w sobie szatana w kontekście konfliktu z pielęgniarkami?
Nie czuję, ale człowiek zwykle jest tego nieświadomy. Patrzę, a tu ogon..., ktoś go przydepnie, upadnę i dopiero sobie uświadomię. Na pewno będę teraz częściej patrzył w lustro. Kaczyński różnie już nazywał opozycję. Były wykształciuchy, KPP, ZOMO, lumpenliberałowie. Teraz po raz pierwszy w polityce mamy demonologię.
Jakby pan wytłumaczył taką zmianę retoryki?
Tylko paranoją. Zaraził się od Macierewicza. Nie wykryto bakterii paranoi, ale widać jest zakaźna. Premier ośmiesza się. Nie wiem, co zrobi dalej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|