Skupiając się na rozgrywce między Andrzejem Lepperem i Jarosławem Kaczyńskim i snując rozmaite rozważania na temat przyszłości koalicji nie zauważamy, jak bardzo zmienił się układ sił wewnątrz samego Prawa i Sprawiedliwości - a to od niego przecież zależy, czy wcześniejsze wybory odbędą się, czy nie. Partia Kaczyńskich nie jest monolitem, a rozdźwięk między jego podstawowymi segmentami stale się zwiększa. Dzisiejszy kryzys w rządzie jest więc także kryzysem wewnątrz samego PiS.
Skupione wokół Jarosława Kaczyńskiego grono jego wyznawców wywodzące się z czasów Porozumienia Centrum oddala się coraz bardziej od młodszego pokolenia polityków PiS. Wystarczy porównać deklaracje, jakie formułowane są na temat kryzysu rządowego przez oba te środowiska. Komentarze Adama Lipińskiego, który skalę kryzysu bagatelizuje i zapowiada trwanie koalicji, znacząco różnią się od pełnych frustracji głosów ludzi, którzy nigdy nie byli w PC, lecz stanowią właściwe pod względem kompetencyjnym zaplecze PiS.
To nie są osoby na najbardziej eksponowanych stanowiskach - to raczej wiceministrowie, dyrektorzy departamentów. Dla nich prawdziwymi autorytetami są choćby Zbigniew Ziobro czy Marek Cichocki - nie tylko dlatego, że zgadzają się z nimi w poglądach, lecz przede wszystkim przez to, że doceniają ich kompetencje i konsekwencję w działaniu. Jarosław Kaczyński zaś w ich oczach coraz bardziej traci - także dlatego, że wciąż trwa w będącej zaprzeczeniem kompetencji i konsekwencji koalicji z Samoobroną i LPR.
W tej chwili mamy do czynienia nie tylko z kryzysem w ramach koalicji rządzącej, lecz także z kryzysem przywództwa Jarosława Kaczyńskiego. Wynika on z cech premiera jaskrawo widocznych od początku jego rządów - przede wszystkim z niedoceniania przezeń pozornych drobiazgów - spraw niezwykle ważnych, lecz takich, których nie da się rozegrać w spektakularny czy efektowny sposób. Z drugiej zaś strony, Jarosław Kaczyński nie docenia wartości właściwych kompetencji swych kadr.
Na niezwykle trudne odcinki rzuca osoby dalece w danym obszarze niekompetentne - jak na przykład Przemysław Gosiewski skierowany do reformowania systemu emerytalnego - być może po to, by nie dostrzegały, jak dramatyczne mogą być skutki ich wyborów. Takie osoby mają szybko i bez specjalnej refleksji podejmować kluczowe decyzje w sprawach, o których nie mają większego pojęcia. Rzecz jasna przyspiesza to rozwiązania, lecz także zabójczo wpływa na ich jakość.
Dlatego właśnie bardziej odpowiedzialni ludzie w PiS zaczynają coraz głośniej mówić o swej frustracji. Dla nich długotrwałe pozostawanie w koalicji z Samoobroną i kontynuowanie polityki opartej wyłącznie na działaniach spektakularnych, lecz pustych w treści jest nie do przyjęcia. Dlatego bardzo trudno będzie im zaakceptować choćby sytuację, w której Andrzej Aumiller, człowiek, który raz już nie sprawdził się jako minister budownictwa, miałby teraz zostać ministrem rolnictwa, na którym także się nie zna.
Sprawa utrzymania koalicji nie jest zresztą jedyną, w której widać rozdźwięk między starszym i młodszym pokoleniem działaczy PiS. Przygotowania do unijnej konferencji międzyrządowej ujawniają, że to młodsze pokolenie jest nastawione zdecydowanie bardziej proeuropejsko od swych starszych kolegów. Jednocześnie też nie traktuje prowadzenia polityki w kategoriach osobistej dintojry - jak Jarosław Kaczyński i jego otoczenie.
Młodsi politycy PiS są także w stanie przedłożyć merytoryczną jakość rządzenia nad bieżący interes polityczny. Co więcej - prawie żaden z nich nie jest skazany na łaskę partyjnych przełożonych - bo bez najmniejszego problemu poradzi sobie w sektorze prywatnym. Dlatego też ta grupa działaczy PiS ma w tej chwili dość mocną pozycję przetargową - i to nacisk z ich strony, a nie ze strony Leppera może okazać się decydujący w obecnym rządowym kryzysie.
Jeżeli więc zwycięży linia trzymana przez najbliższych współpracowników premiera, linia trwania za wszelką cenę przy władzy, wówczas koalicja zostanie utrzymana, a z PiS odejdzie wielu zdolnych młodych ludzi. Jeżeli jednak młodsze pokolenie polityków PiS postawi Jarosławowi Kaczyńskiemu ultimatum i zmusi go do uwzględnienia w politycznych planach kwestii jakości rządzenia, wówczas może dojść do wcześniejszych wyborów albo innych bardziej skomplikowanych roszad politycznych. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że Jarosław Kaczyński już niedługo stanie przed tym wyborem.
Losy koalicji najprawdopodobniej nie rozstrzygną się w rozgrywce między premierem i Lepperem. Kluczem do przyszłości tego rządu są procesy zachodzące w samym Prawie i Sprawiedliwości.