Dziennik Gazeta Prawana logo

W tym szaleństwie jest metoda

22 października 2010, 07:51
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Szalona polityka
Szalona polityka/Dziennik Gazeta Prawna
Zbrodnia w Łodzi, awantury na Krakowskim Przedmieściu, katastrofa pod Smoleńskiem. Kolejne wstrząsy do żywego dotykały nasze uczucia, ale w żaden sposób nie zburzyły porządku i stylu polityki. Jak w biało-czarnych westernach tło się przesuwa, zmienia się krajobraz, a ci sami kowboje dalej tkwią w tej samej strzelaninie - pisze redaktor naczelny "DGP" Tomasz Wróblewski.

Wystarczy wziąć kilka najbardziej zaangażowanych tekstów, polemik i tyrad polityków z dowolnego okresu naszej półrocznej kłótni narodowej i powymieniać fakty. Zbrodnię w Łodzi na smoleńską katastrofę, awanturę pod krzyżem na awanturę w Sejmie. Myśli i argumenty mogą zostać bez zmian.

Wszystko dalej pasuje jak ulał. Ten sam patos, podniesiona temperatura narracji. Nieważne, czy chodzi o prawdziwą śmierć, czy tylko o słowa, reakcje komentatorów są zawsze równie dramatyczne. Słowa i zwroty dopracowane w szczegółach, żeby biły po oczach.

Debata zawsze rozgrzana i zawsze sprowadzająca się do tych samych konstatacji. Wszystkiemu winna jest „tamta” strona i publicyści „tamtej” gazety, wypowiadający się w „tamtej” telewizji. Ale i moje utyskiwanie na brak merytorycznych argumentów, przepełnienie mediów pustymi sloganami wzajemnych niechęci nie jest czymś nowym. Tu też wszystko zostało już powiedziane, wszystkie role rozdane.

A może w tym narodowym popisie retoryki jest coś krzepiącego. Po wszystkich wstrząsach i tragediach sondaże opinii nieco falują, ale jak na okoliczności i słowa, które padają, oskarżenia o zbrodnie, faszyzm, komunizm, zdradę narodową, jesteśmy zaskakująco stabilni w swoich nastrojach.

Państwo działa, gospodarka jeszcze lepiej. Świat jakby nie widział naszych awantur i inwestuje na potęgę. Stabilność polskiej sceny politycznej i ulicy jest zaskakująco duża, jeżeli porównamy to z zawirowaniami w Grecji, we Francji, Włoszech.

Może w tym szaleństwie jest metoda. Coś w rodzaju zbiorowej psychoterapii. Gadanie jeden przez drugiego, jeden na drugiego, bez większego celu ani myśli przewodniej. Ot tak, żeby rozładować kolejne frustracje i z powrotem wziąć się do roboty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj