Dziennik Gazeta Prawana logo

Zapotrzebowanie na przyzwoitość

26 sierpnia 2011, 12:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Do sierpnia 1980 roku ogromna większość Polaków żyjących w PRL oddzielała sferę przekonań prywatnych od sfery zachowań publicznych. Pomstowano na władze, traktujące to, co państwowe, jak własny folwark, ale uczestniczono w oficjalnym, po cichu wyśmiewanym rytuale.

W sierpniu 1980 roku granica między tym, co mówi się w domu, oraz tym, co mówi się publicznie – zatarła się. Ci sami ludzie, którzy jeszcze kilka miesięcy temu uczestniczyli w niby-wyborach do rad narodowych, teraz ryzykowali zdrowie i życie w walce z systemem komunistycznym (człowiek, a w każdym razie Polak, to naprawdę istota zagadkowa!).

Dzisiaj Polska jest krajem zupełnie innym niż 31 lat temu – i my jesteśmy innym społeczeństwem. Chociaż, chociaż... Jeden z polityków (całkiem porządny człowiek) opowiadał mi niedawno, że w jego rodzinnym mieście warunkiem utrzymania pracy w instytucjach samorządowych jest deklarowanie poglądów politycznych, które aprobują zwierzchnicy.

Afera z żoną Jacka Kurskiego (było nie było, ważnego polityka) przepytywaną „na okoliczność” właściwej postawy ideowo-politycznej pokazuje, że choroba dotyka także wysokie szczeble władzy, skądinąd pochodzącej z wyboru i skądinąd demokratycznej. Uwierzyłem żonie Kurskiego, jeszcze zanim przedstawiła nagranie – akurat mój znajomy wrócił z objazdu po okręgu wyborczym, mało kogo z dawnych pracowników kilku instytucji poznał – PiS czyścił do połysku. Tu czyścił PiS, tam czyścili PiS, w sumie smutna demokratyczna Polska trzeciego tysiąclecia.

Wyjścia są trzy. Liczyć na to, że przyzwoitość weźmie górę i czyściciele zaczną się po prostu wstydzić tego, co robią. Liczyć na to, że wyborcy w końcu się obudzą i zaczną powściągać apetyty na bezustanną przebudowę personalną urzędów. Liczyć na to, że jakiś liberalny rząd (spadnie z Marsa?) tak dalece zmniejszy liczbę stanowisk pozostających w rękach polityków, że problem się statystycznie ograniczy.

Można też na nic nie liczyć, przed sobą ciemność widzieć... i z tego czerpać nadzieję. Wiosną 1980 roku wszystko wyglądało beznadziejnie, a proszę. Pstryk i nagle się zmieniło. Polak niezguła, cynik oraz tchórz przemienił się w obywatela walecznego niczym tygrys. Co najważniejsze, nie strzelał, nie dał się zastrzelić, i na dodatek dopiął swego.

Podczas strajków sierpnia 1980 roku Polska pokazała oblicze inne niż to, do którego tak bardzo przyzwyczaiła nas historia. Po pierwsze – udało nam się nie przegrać. Po drugie – zajęliśmy się własnym krajem. Historia nie powtarza się nigdy i żaden nowy Sierpień nie jest nam potrzebny. Powrót do sytuacji, w której nie tolerujemy zachowań egoistycznych i cynicznych za publiczne pieniądze – potrzebny jest jak najbardziej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: PRL
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj