Dziennik Gazeta Prawana logo

Gutowski i Kardas: Projekt prezydencki nie zachwyca. Ani w nim, ani w propozycjach PiS nie ma sensownej koncepcji reformy sądów [OPINIA]

26 września 2017, 06:41
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Andrzej Duda
Andrzej Duda/PAP
Nie dostosowuje się konstytucji do systemu - uważają eksperci.

Wyjąwszy jednodniowy i nietrafiony pomysł zmiany konstytucji po to, by prezydent mógł ostatecznie powołać członków Krajowej Rady Sądownictwa, zaproponowane projekty ustaw można analizować w trzech aspektach: 1) porównawczym, w stosunku do ustaw zawetowanych w lipcu; 2) porównawczym (jak w pkt 1), połączonym z analizą w kontekście niezawetowanego przez głowę państwa prawa o ustroju sądów powszechnych; 3) porównawczo-analitycznym (jak w pkt 2), z dodatkową oceną pod kątem kompletności regulacji w całym systemie prawnym ważnym dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Niestety tylko w pierwszym aspekcie ocena wypada korzystnie.

Trzeba dostrzec cztery kluczowe obszary zmian, które zostały wczoraj zaproponowane, i porównać je z założeniami zawetowanego w lipcu poselskiego projektu zmian w systemie sądownictwa. Są one następujące:

1) Zmiana zasad wyboru sędziów. Koncept posłów PiS polegał na zwiększeniu wpływu polityków na wybór członków KRS oraz na decyzje tego organu. Tu propozycja prezydencka zasadniczo harmonizuje z koncepcją zawetowanych ustaw z tą pozytywną zmianą, że podwyższa wymaganą większość sejmową do trzech piątych i wprowadza awaryjny mechanizm antypatowy, którego nie należy z góry przekreślać. Szkoda jednak, że znów mówimy tylko o politycznie kształtowanych zmianach personalnych.

2) Zmiana zasad powoływania i odwoływania prezesów sądów oraz sędziów funkcyjnych przez ministra sprawiedliwości. Tu projekt prezydencki nie wprowadza żadnych zmian.

3) Wygaszenie zatrudnienia wszystkich sędziów w Sądzie Najwyższym i wysłanie ich w stan spoczynku. W tym zakresie projekt prezydencki przewiduje poważną zmianę – sztywny wiek emerytalny 65 lat z możliwością wystąpienia do prezydenta o to, aby orzekać dłużej. Niestety działający nie na przyszłość, lecz z mechanizmem natychmiastowym – w odniesieniu do nieusuwalnych na gruncie konstytucji sędziów orzekających. Jak się wydaje, eliminuje jednak niekonstytucyjność zawetowanej ustawy polegającą na skróceniu określonej w konstytucji kadencji pierwszego prezesa Sądu Najwyższego.

4) Zmiana modelu orzecznictwa dyscyplinarnego ze znaczącym wpływem polityków, polegająca na utworzeniu wydziałów dyscyplinarnych oraz przyznaniu ministrowi sprawiedliwości wpływu na postępowania dyscyplinarne. Projekt prezydencki w tym zakresie nie przewiduje znaczących zmian.

Już na tym tle projekt prezydencki nie zachwyca, choć trzeba przyznać, że jest lepszy od aktów zawetowanych. W istocie jednak niewiele wykracza poza zmiany personalne. Najgorzej ocena wypada w perspektywie całościowej – proobywatelskiej, choć zarzut ten odnosi się przede wszystkim do Ministerstwa Sprawiedliwości, z którego przez dwa lata rządów nie wyszedł żaden projekt poprawiający sytuację obywatela przed sądem.

Ani w projektach posłów PiS, ani w tych prezydenckich nie ma żadnej sensownej koncepcji reformy sądów. Nie jest wszakże zmianą systemową skarga nadzwyczajna możliwa do wniesienia od każdego prawomocnego orzeczenia. W tym zakresie są już dziś rozwiązania (skarga o wznowienie, stwierdzenie niezgodności z prawem, kasacja, stwierdzenie nieważności). Dalsze ich poszerzanie spowoduje nieprawdopodobne spowolnienie orzekania, wydłużając drogę sądową. Nie budzi też entuzjazmu powrót do nieudanej instytucji ławnika, którą pamiętamy z minionej epoki.

Żadna z proponowanych lub uchwalonych zmian ustawowych nie przewiduje rozwiązań, które wpłyną na efektywność postępowań sądowych, na odformalizowanie procedur, które pozwolą na zmianę nastawienia sędziów na mniej władczą i otwartą, wreszcie zaowocują zmniejszeniem ciężarów związanych w opłatami sądowymi. Brak całościowego pomysłu na naprawę wymiaru sprawiedliwości jest tym bardziej zaskakujący, że partia rządząca z zamiarem reformy sądownictwa szła do wyborów. Ministerstwo, rozwiązawszy komisje kodyfikacyjne, udało się jednak na wakacje, pozostawiając konstrukcję ustaw w rękach prezydenta. A ten w ogóle nie powinien się tym zajmować, w dodatku korzystając ze wsparcia ekspertów dobranych ad hoc. W efekcie obywatelom nie zaoferowano nic.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj