Dziennik Gazeta Prawana logo

Rafał Brzoska, twórca Paczkomatów: Wejście w konkurencję z Pocztą nie było błędem, problem jest z polityką

23 czerwca 2018, 19:11
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Rafał Brzoska
Rafał Brzoska/PAP Archiwalny
Nigdy nie chciałem budować biznesu rodzinnego, opartego na sukcesji. Rozwijam firmę z takim zamysłem, żeby we właściwym momencie ją sprzedać - mówi w wywiadzie dla DGP Rafał Brzoska, prezes Grupy Integer, twórca spółki Paczkomaty InPost.

Pamięta pan, jak sześć lat temu przy okazji wywiadu nakręciliśmy krótki prześmiewczy film o Poczcie Polskiej?

Tak.

 Wtedy InPost funkcjonował jeszcze w branży przesyłek listów zwykłych. Nagrałby pan takie wideo ponownie?

Dlaczego nie. Także w biznesie, robiąc poważne rzeczy, potrzebna jest odpowiednia dawka poczucia humoru. Choć z drugiej strony oczywiście wielu rzeczy, które zrobiłem, bym nie powtórzył. Nie udaję, że nie popełniam błędów. Dojrzałość menedżerska polega na tym, żeby wyciągać z nich wnioski.

A w tym przypadku błędem było wejście w konkurencję z Pocztą Polską?

Nie. To nie był błąd. Działaliśmy w określonym reżimie prawnym, wierząc, że przepisy są równe dla wszystkich. Ostro konkurowaliśmy z operatorem wyznaczonym (operator świadczący usługi powszechne na takich samych zasadach na terenie całego kraju; w Polsce wybierany w konkursie ogłaszanym przez Urząd Komunikacji Elektronicznej – obecnie do 2025 r. jest nim Poczta Polska; obowiązek wyboru operatora pocztowego wyznaczonego nakłada na swoje kraje członkowskie Unia Europejska – red.). Nie tylko obniżyliśmy ceny dla konsumentów, ale zmusiliśmy konkurencję do poprawy jakości świadczonych przez nią usług. Natomiast problem jest z polityką. Czy wyobraża pan sobie jakiś inny kraj, w którym decyzja o przyznaniu jednej z firm uprawnień operatora wyznaczonego będzie ogłoszona między pierwszą a drugą turą wyborów prezydenckich? Bo stawką jest wygrana kandydata, który należy do tej samej partii politycznej co minister decydujący o przyznaniu uprawnień operatora wyznaczonego? Inna sprawa, że nijak mu to nie pomogło. To jest ten czynnik ryzyka, którego nie można w biznesie skalkulować. Weszliśmy w biznes ze stroną, która nie realizuje umów. Wygraliśmy przetarg na obsługę przesyłek pocztowych dla administracji rządowej, ale usług nie mogliśmy zrealizować, bo ta sama administracja – mimo 14 przychylnych nam wyroków sądu – nie podpisała z nami umowy. To fakt, zostaliśmy wypchnięci z rynku listów zwykłych. Zapłacili za to konsumenci. Natychmiast przełożyło się to na wzrost cen monopolisty: w pierwszym roku o 30 proc., w kolejnym o 20 proc. Straciła cała gospodarka. My na dumpingu cenowym straciliśmy niemal 500 mln zł. To była iskra, która wywołała w firmie pożar i spowodowała nasze wyjście z tego rynku. Nie wrócę tam.

I już nigdy nie będzie pan uczestniczył w publicznych przetargach?

Nie. Lepiej być mądrym po szkodzie niż wcale. Dopóki państwo samo zajmuje się biznesem, prowadząc własne firmy, a jednocześnie jest regulatorem rynku, zawsze będzie pole do konfliktu.

Państwo zajmuje się biznesem, bo chce budować narodowe czempiony. To źle?

To dobrze. Tylko jeżeli te czempiony konkurują z prywatnym biznesem, korzystając z parasola ochronnego państwa, to jest problem. Jak możemy myśleć o budowie silnych podmiotów, które wyrastając na rynku krajowym, będą zdolne do międzynarodowej ekspansji, jeżeli właśnie na rynku krajowym zmienia się reguły w trakcie gry. Gdyby tak się działo w USA, to nie powstałby ani Microsoft, ani Apple, ani Amazon, bo w rządzie pojawiłaby się myśl, żeby tym, czym zajmują się te firmy, lepiej zajmował się podmiot kontrolowany przez państwo. Myślę, że przed obecną ekipą jest wiele wyzwań związanych z zabezpieczeniem interesów właśnie dla polskiego biznesu. Nie da się zbudować silnej gospodarki wyłącznie na kapitalizmie państwowym. Z jednej strony tyle się mówi o wspieraniu narodowych czempionów, a z drugiej strony rzuca się im – tak jak nam, którzy cały czas eksportujemy nasze, polskie przecież, rozwiązania na cały świat – kłody pod nogi na krajowym rynku. Czy naprawdę w polskim interesie jest, żeby przywrócić monopol na rynku pocztowym, dławiąc rozwój firm na nim obecnych, które mogłyby się szybciej rozwijać, wychodząc z produktami na rynki światowe? A przecież mogłoby tak być, gdyby miały spokojne otoczenie biznesowe tu, w Polsce. Czy może wierzymy, że Poczta Polska zostanie liderem innowacyjności i nagle będzie eksportować swoje rozwiązania na cały świat? Zostawię otwarte pytanie, czy naprawdę polskie państwo musi się godzić na dodatkowe wydatki w wysokości 1 mld zł na usługi pocztowe – taki będzie według Poczty Polskiej wzrost wydatków administracji na te usługi w 2019 r. względem roku 2016 – które, powiedzmy sobie szczerze, są schyłkową technologią wymiany informacji?

Ale żadna partia nie głosi obecnie konieczności rozbicia monopolu poczty. Nie ma pan kogo wspierać, nikt nie pomoże.

Nigdy nie należałem i nie należę do żadnej partii, nie zamierzam się utożsamiać z żadnymi barwami politycznymi. Natomiast nie znaczy to, że nie będę się jako obywatel wypowiadał na tematy, w których mam coś do powiedzenia, i że nie będę popierał takich czy innych programów politycznych, jeśli uznam, że są dobre z punktu widzenia polskiej przedsiębiorczości. Obecna ekipa ma dobre pomysły, pod którymi mógłbym się podpisać. Kluczem jest to, by je realizować.

A czy, jeśli idzie o biurokrację i podatki, największe bariery dla przedsiębiorczości, faktycznie jest u nas na co narzekać? Szefowie dużych firm często zaskakują mnie, mówiąc, że w Polsce pod tym względem wcale nie jest tak źle.

Duże firmy stać na duże działy prawne, które odciążają ich prezesów od konieczności walki z urzędnikami albo pozwalają im na optymalizację podatkową. Małe firmy nie mają tego komfortu i ich szefowie zajmują się często wszystkim, ze staniem w kolejce do urzędu skarbowego włącznie. Zaczynałem biznes jako student – od roznoszenia ulotek, sam prowadziłem księgę przychodów i rozchodów i wypełniałem zeznania podatkowe, bo nie było mnie stać na księgową. Wciąż dobrze to pamiętam. Tak, jest na co narzekać. Oczywiście, wiele rzeczy zmieniło się na lepsze, ale ta zmiana wynika z postępu technologicznego, a nie jakichś istotnych reform. Przedsiębiorca w Polsce wciąż ma pod górkę. Natomiast ja nie składam broni i naprawdę mam z czego być zadowolony. Rozwinąłem firmę, która przeszła wielokrotnie transformację, a także kryzys, ale wciąż istnieje i rośnie. Co więcej, jest jedną z najszybciej rosnących firm tej wielkości w Polsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj