Dziennik Gazeta Prawana logo

"PiS ma być w pierdlu, Jasna Góra na Madagaskar" [OPINIA]

20 lipca 2018, 12:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jan Wróbel
Jan Wróbel/Dziennik Gazeta Prawna
Spotkałem znajomego, zdarza się. Ćwierć wieku temu miał plan, aby partia polityczna, której był aktywistą, w pierwszym punkcie statutu i chyba programu zadeklarowała: „Istnieje Bóg Wszechmogący”. Z postanowieniem tym wiązały się przeróżne konsekwencje, także dla Wszechmogącego. Dziś mój dawny znajomy nie używa wobec polskiej prawicy innych słów niż nieparlamentarne. Gdyby teraz działał w jakiejś partii, to tylko w takiej, która program zaczynałaby od krótkiego: „PiS ma być w pierdlu, Jasna Góra na Madagaskar”.

We współczesnej Polsce chodzi o to, aby zarówno bohater tego felietonu 25 lat młodszy, jak i dzisiejszy, czuli się równouprawnieni – po prostu u siebie. Aby taki stan rzeczy mógł zatriumfować, potrzebny jest system prawny neutralny wobec sprzecznych emocji światopoglądowych. Kiedy upadło cesarstwo rzymskie, resztki prawa rzymskiego działały, ale w ramach sposobu myślenia zwycięskich plemion, zatem każdego sądzono zgodnie z prawem jego ludu. W naszych warunkach oznaczałoby to sądzenie kibiców według prawa zwyczajowego kibiców, lekarzy według kodeksu lekarzy, a górali... i tak dalej

Alternatywą są sądy powszechne, realizujące prawo powszechne i sprawiedliwość w pewien sposób ślepą. Krytycy PiS wmawiają nam, że takie sądy właśnie mamy i jedyne, co niszczy ten dobrostan, to partia Kaczyńskiego. Bardziej zapalczywi posuwają się nawet do fantazji, że środowisko sędziowskie świetnie reformuje się samo, byle tylko mu nie przeszkadzać. W świecie rzeczywistym to środowisko wykorzystujące zachodnie normy praworządności w obronie własnego uprzywilejowanego statusu.

Nie ma innej drogi zmiany przyzwyczajeń jakiejś uprzywilejowanej i silnej grupy zawodowej niż poprzez konflikt z inną, podobną grupą albo silną instytucją – np. władzą ustawodawczą i wykonawczą. Niestety, PiS nie zabiega o to, aby Temida „po reformie” była równoodległa od, umownie mówiąc, III i IV Rzeczypospolitej. Gdyby nowe składy sędziowskie wybierano w głosowaniu na wiecu ulicznym, to pachniałoby to bolszewią na kilometr, za to przyniosłoby, prawdopodobnie, szalenie głębokie i niekontrolowane przez partię rządzącą zmiany.

Nominacje pichcone w gabinetach ministra sprawiedliwości i jego mocodawcy wprowadzają po prostu więcej sędziów z klucza partyjnego. W każdym środowisku znajdą się ludzie pomijani dotąd w awansach, niektórzy z powodów słusznych, inni z niesłusznych. Od mieszania w garnku jednak żadna zupa nie robi się strawniejsza. Mieliśmy mieć reformę i histerię, mamy reformę, histerię i straconą szansę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj