Dziennik Gazeta Prawana logo

Wróbel: ONR i ekstremizm tłustych kotów

3 sierpnia 2018, 08:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jan Wróbel
Jan Wróbel/Dziennik Gazeta Prawna
Szef MSW Joachim Brudziński, serdecznie wyrażający się o uczestnikach marszu ONR, tylko uwiarygodnił podnoszone od lat zarzuty o flircie PiS ze środowiskami nacjonalistycznymi.

Ale kiedy poprosić o konkretne przejawy tego flirtu, zaczynają się schody. Gdzieś prokuratura umorzyła śledztwo, gdzieś jakiś sąd patrzył przez palce na celtyckie krzyże, gdzieś były flagi ONR, a prezydent nie reagował (buczeniem?). Są jednak przykłady inne: policja zatrzymała, prokurator zadziałał, sąd skazał. Generalnie chodzi więc o klimat, nie o konkrety. Nie o to, że partia rządząca współpracuje z ONR czy podobnymi środowiskami, ale o to, że przedstawiciele PiS zestawiają ekstremizm prawicy z tym, co sami określają jako ekstremizm antypisowskiej opozycji, ten specyficzny ekstremizm "tłustych kotów".

W ten sposób, po pierwsze, irytują opozycję, po drugie, dezawuują ją, po trzecie wreszcie – przedstawiają się jako obrońcy tych, którymi gardził pokonany w 2015 r. salon lub układ – czy jak tam nazwać partie i zwolenników głównego nurtu. Przy tym faktycznie mrugają okiem do narodowców, dowartościowując ich ruch, tak samo wydawałoby się ważny, jak silny obóz sprzeciwu budowany wokół PO. Współpracy z Ruchem Narodowym nie ma, ale budowanie przez PiS innej narracji wobec nacjonalistów jest.

ONR, zadziwiająco spokojnie reagujący na rozwiązanie środowego marszu, pokazał ze swojej strony właśnie współpracę z PiS. – pisał Krzysztof Bosak tuż po otrzymaniu informacji decyzji stołecznych władz. Na pewno, ale wydawałoby się naturalne, że ONR-owcy, zaprawieni w obchodach 11 Listopada, równie często przeszkoleni także w klubach kibica, płynnie przejdą od wściekłości werbalnej do fizycznej. Nie przeszli. Przypomnijmy, że niewiele wcześniej wielcy demokraci, zwolennicy zachowania sądów w dotychczasowym kształcie, pryskali w policjantów gazem pieprzowym i wykrzykiwali w ich stronę "gestapo". Czyli jakby wszystko na opak, nie ci byli agresywni, którzy powinni (?), i nie ci byli spokojni, co trzeba.

Ministrowi Brudzińskiemu ręce same złożyły się do oklasków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj