Tomasz Terlikowski uważa, że nie jest ważne, że posłowie PiS "łaskawie dopuścili do drugiego czytania" projektu o zakazie aborcji "i dopiero potem odrzucili". - - zżyma się na łamach gazeta.pl.
- - mówi Terlikowski.
Zdaniem publicysty "PiS to nie są żadni konserwatyści, oni bardzo dużo mówią o sprawach obyczajowych, ale niewiele robią. Wywołują tylko kolejne gównoburze w internecie, z których po tygodniu nic nie zostaje. I nie chodzi mi tylko o obronę życia, lecz także o wzmocnienie małżeństwa i rodziny. Choćby drobne rzeczy, ale nawet tego nie ma. (...) Małe zmiany w prawie, które by chroniły małżeństwo, np. wprowadzały rozwiązania z Norwegii. Jeśli tam rozwodzi się para, która ma dzieci do 16. roku życia, to musi odbyć rozmowę uświadamiającą, jakie będą skutki rozwodu dla dzieci. (...) Chodzi o mały bezpiecznik: zastanówcie się. W Polsce go nie ma. Z punktu widzenia rodziny rozwody są większym problemem niż ideologia LGBT".
- - wytyka Terlikowski.
Mimo wszystko jednak publicysta uważa, że obecnie rządzący "zrobili parę rzeczy, które są okej. Jedna, którą po waszej stronie nazywacie kiełbasą wyborczą, ale lewica na świecie domaga się tego od dawna, to realna redystrybucja środków do klas uboższych. To sukces PiS, który całkowicie zmienił narrację o transferach. Teraz już tylko liberalny beton twierdzi, że to są rzeczy szkodliwe i niepotrzebne. Druga dobra rzecz - i to jest paradoks, bo przecież PiS bardzo głośno sprzeciwiał się imigracji - że za ich rządów znalazło się w Polsce milion imigrantów: Ukraińców, Pakistańczyków, Hindusów. Ta masa ludzi nieźle odnalazła się w Polsce i to mnie cieszy".
Według Terlikowskiego "potrzebna jest jakaś polityka wobec imigrantów". - - mówi.
- - kontynuuje Terlikowski.
Na pytanie, czy podoba mu się polityka historyczna PiS, publicysta odpowiada, że "i tak, i nie". -- zaznacza.
Natomiast honorowanie Brygady Świętokrzyskiej przez premiera w ogóle się Terlikowskiemu nie podoba. - - mówi.
Zauważa również, że "debata wymaga pewnych warunków, a podstawowy jest taki, że umożliwiam działanie środowiskom, które być może uważam za szkodliwe, ale one pozwalają mi spojrzeć z innej strony na świat". - - wyznaje.
Terlikowski mówi także o błędach środowiska pro-life. - - zauważa.
Na uwagę, że jemu "też się takie wypowiedzi zdarzały", publicysta przyznaje rację. - - mówi. - P - dodaje.
Dla Terlikowskiego "główny mechanizm jednoczenia się ludzi w internecie" to "poczucie krzywdy". - - mówi.
Wyobrażasz sobie także życie za 20 lat w społeczeństwie, w którym będzie legalna aborcja i gejowskie małżeństwa. - - opowiada.
- - podsumowuje.