Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec polityki histerycznej. Dajmy szansę światu, by sam nas ocenił na podstawie faktów historycznych

21 września 2019, 18:36
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Witold Pilecki, lata 40-te
Witold Pilecki, lata 40-te/pilecki.ipn.gov.pl
Zamiast obwieszczać światu, jacy to jesteśmy skrzywdzeni, zdradzeni, poszkodowani, a jednocześnie waleczni, heroiczni i moralnie nieskazitelni, dajmy szansę, by sam nas ocenił na podstawie obiektywnych faktów historycznych.

Instytut Pileckiego w Berlinie, który zainaugurował działalność w tym tygodniu, może być znaczącym zwrotem w kreowaniu polskiej polityki historycznej. I to nie tylko dlatego, że biografia patrona placówki, a zarazem bohatera głównej wystawy, ma ogromny potencjał, by zaistnieć w zbiorowej świadomości zachodniej opinii publicznej. Placówka jest dla nas szansą również dlatego, że odkrywa światu nieznane mu karty z naszej historii; daje nam możliwość wpływania na kształt międzynarodowej pamięci historycznej i zbudowania wokół Polski uniwersalnego przekazu, jakim jest sprzeciw wobec totalitaryzmu. Niezależnie od jego barw.

Jest coś symbolicznego w tym, że otwarcie pierwszego zagranicznego oddziału Instytutu Pileckiego nieomal zbiegło się w czasie z informacjami Onetu na temat owoców współpracy Polskiej Fundacji Narodowej z amerykańską agencją piarowską White House Writers Group. Obie instytucje w gruncie rzeczy działają w podobnych celach – mają za zadanie kształtować pozytywny wizerunek Polski za granicą. Trudno więc uwierzyć, że możemy przygotować spektakularne wydarzenie i stworzyć nowoczesny ośrodek refleksji nad totalitaryzmami, jak ten w Berlinie, a inny ambitny projekt w równie spektakularny sposób zawalić (choć wydanie lekką ręką 5,5 mln dol. na działania bandy dyletantów chciałoby się określić bardziej dosadnie).

Sposobu, w jaki PR-owcy "promowali" Polskę, nie ma już co komentować. Na bieżąco robią to internauci, którzy w ostatnich dniach zalali sieć prześmiewczymi memami oznaczonymi hasztagiem Heart of Poland. Inaczej jest z berlińską wystawą "Ochotnik. Witold Pilecki i jego misja w Auschwitz", którą od minionego poniedziałku można oglądać w siedzibie instytutu, w samym sercu niemieckiej stolicy.

Kiedy na kilka godzin przed inauguracją, tuż za plecami opowiadającej o ekspozycji szefowej placówki Hanny Radziejowskiej, nagle przewróciła się jedna ze ścianek, natychmiast pojawiły się najgorsze skojarzenia z państwem (nomen omen) z dykty. Na szczęście nieuzasadnione. Wystawa pokazująca tragiczny los rotmistrza Pileckiego jest przemyślana i choć wstrząsająca, to nie epatująca okrucieństwem. Jego historia w pewnym sensie uosabia losy Polski: żołnierz, który dobrowolnie daje się ująć w łapance, by poznać funkcjonowanie obozu koncentracyjnego w Auschwitz-Birkenau, wysyła na Zachód dramatyczne raporty, a po ucieczce z miejsca zagłady walczy z Niemcami w powstaniu warszawskim, ostatecznie ginąc już po wojnie z rąk stalinowców. Nawet jeśli zagraniczny adresat tej opowieści – czy to mieszkaniec Niemiec, czy to odwiedzający ten kraj turysta – nie wychwyci wszystkich niuansów, to jest szansa, że przynajmniej dowie się o istnieniu niezwykłego człowieka, którego biografia jest gotowym scenariuszem hollywoodzkiej superprodukcji. – Jest to wydarzenie historyczne. Fakt, że w stolicy Niemiec będzie można tak otwartym tekstem mówić o ich zbrodniach, o człowieku, który się im przeciwstawiał, który przekazał światu świadectwo zbrodni, przeszło moje najśmielsze oczekiwania – nie krył wzruszenia Andrzej Ostrowski, siostrzeniec rotmistrza Pileckiego. Zwracał uwagę na uniwersalne przesłanie wystawy. – Ona wyraźnie pokazuje, że totalitarne systemy, niezależnie od tego, czy czarne czy czerwone, prowadzą do niewyobrażalnych zbrodni. Trzeba przed totalitaryzmami się bronić, mając w pamięci, że historia lubi się powtarzać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj