Grzegorz Kowalczyk: Zgłaszają się kolejne osoby zarzucające Marszałkowi Grodzkiemu korupcję. Czy w związku z tym powinien zrezygnować ze stanowiska?

Reklama

Władysław Teofil Bartoszewski: Na razie to tylko i wyłącznie pomówienia. Nikt nie chce stwierdzić tego pod nazwiskiem. Pod nazwiskiem wystąpiła natomiast osoba, która stwierdziła, że próbowano ją przekonać za pieniądze do oskarżania Marszałka. Jeśli ktoś stawia zarzuty to powinien zgłosić się do prokuratury i nieanonimowo opisać to zdarzenie. Wówczas trzeba to należycie zbadać. Pani, która wystąpiła oficjalnie wycofała się w dużej mierze z tego co mówiła wcześniej. Ona słyszała, że ktoś coś - nie stwierdzono, że sama wręczyła łapówkę. Nie mamy bezpośredniego świadka. Na razie oceniam całe to zamieszanie jedynie jako próbę zdezawuowania Marszałka Grodzkiego.

Nie wiadomo kto złożył propozycję osobie, która przekazała nagrania Marszałkowi.

Ale autor nagrania pojawił się pod własnym nazwiskiem. Został nawet zidentyfikowany jako ktoś kto pracował przez cztery lata w Służbie Bezpieczeństwa.

To nie podważa jego wiarygodności?

To zależy, większość życia nie pracował w SB. Wiarygodność świadka ocenia sąd a nie opinia publiczna. Tymczasem my nie jesteśmy dziś nawet na etapie procesu czy nawet śledztwa prokuratorskiego. Nie można więc mówić, że Marszałek jest czemukolwiek winien.

Skąd zatem pojawiają się takie głosy?

Jak słusznie zauważył sam pan Marszałek, przez kilkadziesiąt lat działalności medycznej i kilka lat działalności publicznej nikt nie formułował najmniejszych zarzutów. Te pojawiły się dopiero, gdy objął swoją funkcję. Jestem pewien, że gdyby PiS nadal miał większość w Senacie a Marszałek Grodzki dalej był zwykłym senatorem to żadne z tych oskarżeń nie ujrzałoby światła dziennego. Chodzi jedynie o usunięcie go ze stanowiska. Prawu i Sprawiedliwości bardzo przeszkadza to, że nie rządzą w Senacie i nie mogą już tak jak wcześniej, nocą przepchać przez dwie izby tego co im się żywnie podoba. Senat jest w stanie przyhamować na 30 dni wprowadzenie ustawy. W poprzedniej kadencji izba ta przyjmowała wiele aktów bez żadnych poprawek, psując prawo. Senat jest izbą refleksji i ma obowiązek przyglądać się ustawom podejmowanym przez Sejm. To zapobiega problemom. A Sejm ignoruje wprost uwagi własnego Biura Analiz - trudno się więc dziwić, że takie akty potem okazują się niezgodne z prawem unijnym czy niespójne wewnętrznie. Teraz Senat wreszcie poważnie pracuje nad tym co otrzymuje z Sejmu. A rządzący PiS hurtowo odrzucał poprawki zgłoszone przez opozycję nawet ich nie czytając.

Czy to PiS inspiruje pana zdaniem ataki na Marszałka? Osoby, które mówią o korupcji mówią, że robią to dopiero teraz z racji pełnionej przez niego ważnej funkcji państwowej.

Marszałek Grodzki od lat zajmuje ważne funkcje. Współpracował przecież z ministrem Radziwiłłem w zakresie medycyny. Minister doceniał jego fachową wiedzę. Tomasz Grodzki wcześniej był też senatorem i rozpoznawalną w regionie osobą. Nie jest prawdą, że pojawił się nagle. Prawo i Sprawiedliwość chciałoby jednak teraz doprowadzić do jego dymisji. Pamiętamy jak próbowano pozostawić na stanowisku Marszałka Karczewskiego za wszelką cenę. PiS nie może sie pogodzić z tym, że stracił tę izbę. Stąd moje podejrzenia, że inspiracje do takich oskarżeń mogą leżeć po stronie rządowej, choć nie mam na ten temat szczegółowej wiedzy. Historia o tym, że ktoś dał prof. Grodzkiemu łapówkę w wysokości 400 zł, co wówczas równało się dzisiejszym 4 gr, wskazuje, że był to pomysł kogoś bardzo młodego.

Czy jego działania nie budzą podejrzeń, że Senat prowadzi własną politykę zagraniczną? W dodatku bardzo uległą wobec Unii Europejskiej.

Nie, Marszałek Grodzki pojechał do Brukseli na zaproszenie wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej, która wysłała list do czterech najważniejszych osób w państwie z prośbą o wyjaśnienia. Jedynie Pan Marszałek poczuł, że powinien o tym porozmawiać. Jesteśmy w końcu członkiem Unii Europejskiej. Nasi partnerzy mają prawo wiedzieć co się dzieje w Polsce. Przypominam, że Marszałek Karczewski zamiast do Brukseli latał do Mińska by tam rozmawiać na temat spraw międzynarodowych z Aleksandrem Łukaszenką. Nikt wtedy nie protestował.

Nie za wcześnie na takie konsultacje?

Przedstawiciele UE mogą czerpać informacje od polskich polityków. Marszałek zabrał do Brukseli prawników i ekspertów. Chodzi o to, żebyśmy nie ponosili strat wizerunkowych. Pan Marszałek nie poleciał się skarżyć tylko opowiedzieć o dalszych pracach nad ustawą. Poza tym odbył konsultacje z MSZ. Nie da się ukryć, że PiS robi wszystko, aby zdezawuować jego działania - tak było np. gdy oskarżano go o przyjęcie ambasadora Rosji po skandalicznym przemówieniu Prezydenta Putina. Okazało się jednak, że chronologia była inna - to spotkanie odbyło się wcześniej. Ataki na Marszałka wydają się stricte polityczne a nie merytoryczne. Stoi za nimi Zjednoczona Prawica, której doskwiera jego działalność.

Reklama

Kogo mógł mieć na myśli Marszałek Grodzki mówiąc o tym, że być może oskarżenia względem niego są inspirowane z zewnątrz?

Tego nie wiem, choć na pewno są siły zagraniczne, którym rozpad funkcjonowania władzy w Polsce i podziały są bardzo na rękę. Mam nadzieję, że pan Marszałek podejmie odpowiednie kroki by wyjaśnić tę kwestię. Nie może być tak, aby dalej bezpodstawnie powielać tak mocne oskarżenia. Inną sytuacją byłoby gdybyśmy dysponowali twardymi dowodami. Tutaj ich nie ma.