Dziennik Gazeta Prawana logo

Bąk: Systemy autonomicznej jazdy nas zabiją

13 marca 2020, 09:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
szef sekretariatu redakcji
<p>Łukasz Bąk</p>/nieznane
Jeżeli choć trochę interesujecie się motoryzacją, to pewnie kiedyś o uszy obiła wam się nazwa Euro NCAP. To organizacja, która sprawdza, jak bezpieczne są nowe auta – rozbija je, a potem przyznaje im gwiazdki i punkty. Raz na jakiś czas przeprowadza też badania wśród konsumentów – a te potrafią zjeżyć włos na głowie. Na przykład nie dalej jak w zeszłym tygodniu NCAP opublikowała raport, z którego wynika, że 70 proc. Europejczyków uważa, że już dzisiaj można kupić samochód, który sam jeździ. Serio.

Producenci tak mocno wtłoczyli w głowy wielu kierowców hasła o „autonomicznej jeździe”, że ci uwierzyli w cuda. 34 proc. deklaruje, że mając w aucie zaawansowane systemy wspomagania, będą pisać wiadomości na smartfonie. Co piąty badany twierdzi, że system sam, bez ingerencji kierowcy zajmuje się prowadzeniem auta, a 11 proc. – uwaga! – rozważy drzemkę podczas jazdy drogą szybkiego ruchu. Powtórzę to głośno raz jeszcze: co dziewiąta osoba jest gotowa nastukać się solidnie w barze, wsiąść do auta, włączyć tempomat i iść spać!

NCAP ostrzega, że przez takie podejście może dochodzić do niebezpiecznych sytuacji na drodze. I winą za to obarcza producentów, którzy „sprzedają samochody w taki sposób, żeby kierowcy wierzyli, że mogą zrzec się kontroli podczas jazdy”. Ja jednak myślę, że wina leży gdzie indziej – po prostu 11 proc. kierowców to idioci. Wierzą, że w Alpach żyją fioletowe krowy, że z wymion żyrafy lecą owocowe drażetki, oraz są zdziwieni, że po zażyciu środka na potencję ich konar nie zaczyna płonąć. Ci sami ludzie mają prawa rodzicielskie, wyborcze, obywatelskie etc. Co najgorsze, mają też prawa jazdy. A to tak, jakby pawianowi dać naładowanego i odbezpieczonego browninga.

Inna sprawa, że współczesne auta faktycznie są w stanie wykonywać za kierowcę wiele czynności. Przyspieszają, hamują, ostrzegają przed innymi autami znajdującymi się w martwym polu lusterek, wykrywają pieszych i rowerzystów. Niektóre mają nawet radary, kamery i lasery precyzyjnie śledzące linie na drodze i samoczynnie utrzymują między nimi samochód – również w nocy, podczas deszczu i przy prędkości 200 km/h. Ale – na litość boską – to nie oznacza, że prowadzą się same. Równie dobrze można by przyjąć, że skoro wasz ośmioletni syn już chodzi, potrafi zasznurować buta i posmarować kromkę masłem orzechowym, to jest gotowy do samodzielnego życia i powinien się wyprowadzić do własnego mieszkania.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ" >>>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj