Dziennik Gazeta Prawana logo

Kulturoznawca: Inne powitanie to nie wszystko. Koronawirus odsunie nas od siebie [WYWIAD]

17 marca 2020, 13:41
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
młodzi ludzie z komputerami
młodzi ludzie z komputerami/Shutterstock
Myślę, że to powitanie „łokciem”, czy po prostu skinięciem głowy, to sytuacja przejściowa. Prędzej, czy później wrócimy do tego tradycyjnego powitania. Jest ono silnie zapisane w naszych rytuałach, w ciele - mówi w rozmowie z dziennik.pl Karol Jachymek, kulturoznawca Uniwersytetu SWPS.

Rzeczywiście biorąc pod uwagę znane nam drogi rozprzestrzeniania się koronawirusa, to takie wskazówki są jak najbardziej ok. Nie są one jednak tylko wymysłem naszej władzy. To, by w czasie pandemii nie podawać sobie ręki, czy nie przybijać tzw. piątki, to także zalecenia WHO. Podobnie powinniśmy pamiętać, by kichając nie zasłaniać twarzy ręką, ale kichać w zgięty łokieć. Oczywiście z racji tego, że żyjemy w czasach żywych reakcji medialnych, to jestem przekonany, że ta prezentacja powitania łokciem przez prof. Glińskiego z ministrem Piątkowskim jest idealną pożywką dla satyryków, czy twórców internetowych memów. Możemy na to patrzeć z przekąsem albo ironicznie, ale prawda jest taka, że na ten czas rzeczywiście warto zmienić te powszechnie przyjęte praktyki, jak podanie ręki, czy całowanie się na powitanie.

Z narracji w mediach, która się pojawia i poruszenia wśród społeczeństwa myślę, że tak. Nie chodzi tylko o to powitanie - najbliższe tygodnie będą trudną próbą zarówno dla pracodawców, jak i tych osób, które się uczą i są uczone. To nie są dwa tygodnie wolnego, to nie są ferie, czy przerwa semestralna. Nie można wychodzić z domu, nie można uczestniczyć w sytuacjach zbiorowych, takich jak imprezy, koncerty, spotkania towarzyskie. To nasze funkcjonowanie na poziomie społecznym będzie dla wielu osób wyzwaniem. Zaryzykuję stwierdzeniem, że także egzaminem z odpowiedzialności.

Myślę, że to powitanie „łokciem”, czy po prostu skinięciem głowy, to sytuacja przejściowa. Prędzej, czy później wrócimy do tego tradycyjnego powitania. Jest ono silnie zapisane w naszych rytuałach, w ciele. Ten ruch wyciągnięcia ręki jest pewnego rodzaju odruchem, który wykonujemy nieświadomie. Jeśli chodzi o powitanie łokieć-łokieć, niektórym łatwiej będzie się na ten sposób powitania przestawić, innym z racji wykonywanego zawodu pewnie trudniej. Na pewno będzie ono funkcjonowało w pewnych kręgach, jako swego rodzaju ironiczny żart.

Myślę, że najbliższe tygodnie to będzie czas ostrożności, refleksji podczas spotkań z innymi ludźmi. To, co do tej pory uznawane było za dyshonor, czyli właśnie niepodawanie ręki, teraz będzie znakiem odpowiedzialności i świadomości, że lepiej nie zwiększać ryzyka transmisji wirusa. Z drugiej strony pojawienie się koronawirusa ma też swoje dalsze konsekwencje.

Dosyć gwałtownie zaczyna zmieniać się model naszej pracy. W wielu firmach pracownicy przechodzą na pracę zdalną, uniwersytety przygotowują się bardzo masywnie do przejścia na pracę on-line. Zmienia się także sposób podróżowania po mieście i między miastami. To wydarzenie, które pojawiło się niespodziewanie, którego nie byliśmy w stanie przewidzieć, nagle zmienia naszą rzeczywistości, kształtuje ją na nowo i my się w tym musimy odnaleźć, dopasować do tych nowych warunków. Zastanawiam się również, czy narracja medialna i to, że mamy do czynienia m.in. z wszechobecną dyskusją na temat dbania o higienę, zmieni nasze nawyki. Na razie obserwujemy głównie brak mydła, czy papieru toaletowego w sklepach. Jestem ciekawy, czy te działania prewencyjne, które w ten sposób podejmujemy, będą miały swój ciąg dalszy, również wtedy, gdy temat koronawirusa okrzepnie. Jak będziemy kichali, czy będziemy pamiętali, by robić to w zgięcie łokcia albo, czy będziemy pamiętali o myciu rąk. Być może w ramach ograniczenia poruszania się komunikacją miejską, zamiast podróży zatłoczonym autobusem, wybierzemy rower. O tym, jak będzie, przekonamy się w przyszłości.

Może tak być, ale z drugiej strony, może też okazać się, że ta praca zdalna jest lepsza z perspektywy pracodawcy – jest tańsza, może generować mniej miejsc pracy, mniej etatów. Jedno jest pewne. Dotychczas praca zdalna nie generowała dyskusji na temat jej wad i zalet. To teraz może się zmienić. Wiele szkół, uczelni, zaczyna już zastanawiać się, jak lepiej skorzystać w pracy dydaktycznej z e-learningu. Te rozwiązania nagle muszą zostać szybko wprowadzone w życie, w krótkim czasie i to jest wyzwanie. Nie tylko dla edukacji. Również dla innych branż. Myślę tu nie tylko o branży turystycznej czy hotelarskiej, ale też szeroko pojętym segmencie kultury – eventów, imprez masowych, koncertów. Do kiedy te wszystkie wydarzenia będą musiały być odwoływane, a co za tym idzie artyści często pracujący na umowach-zlecenie, nie będą mieli źródła zarobku. To wszystko w dalszej perspektywie będzie wymagało z pewnością wdrożenia nowych rozwiązań.

Wraz z tą zmianą witania się bez podawania ręki, wzrośnie nieufność do drugiego człowieka. Już zresztą jest obecna. Niech pani spróbuje kichnąć w miejscu publicznym, a co gorsza zakasłać. Co prawda nie ma jeszcze lawinowych reakcji i wyrzucania kogoś takiego z autobusu czy tramwaju, ale obecne jest już pewnego rodzaju napięcie z tym związane. Nie tylko wśród współpasażerów, ale i tej osoby, która chce kichnąć i powstrzymuje się przed tą naturalną reakcją. Kiedyś komuś takiemu mówiliśmy „na zdrowie”, dziś już tak życzliwie nie reagujemy. W miejsce serdeczności pojawia się podejrzenie, czy przypadkiem ten ktoś nas nie zarazi. Myślę, ze koronawirus odsunie nas od siebie. Będziemy, tak mi się wydaje, w jakimś większym dystansie względem siebie. Oczywiście jako społeczeństwo nie jesteśmy szczególnie wylewni, ale to że czas wolny mamy teraz spędzać w domu, dodatkowo wpłynie na nasze relacje, towarzyskość i bliskość.

W tej sytuacji to, że mamy takie narzędzia, jest dobre. Ułatwia nam chociażby życie zawodowe. Rzeczywiście od kilku dni nie narzekamy na nie tak, jak miało to miejsce wcześniej. A z drugiej strony fakt, że jako rodzina, domownicy, będziemy przez te kilkanaście dni skazani na siebie sprawi, że te bardzo bliskie relacje mogą się zacieśnić, zaktywować.

W kolejkach do sklepów. Tam rzeczywiście wiele osób zachowuje odpowiednią odległość od siebie. Niektórzy na przystankach czy ulicach rozmawiają ze sobą z zachowaniem zaleconego metra odległości, albo witają się jedynie kiwnięciem głową.

Z informacji, które słyszymy, oglądamy. To niestety one sprawiają, że blisko nam do paniki. To one powodują, że szykujemy się na apokalipsę. Do tego dochodzi nasza tendencja do robienia zakupów ponad miarę, jak przed każdym wolnym dniem, świętami, czy niedzielą bez handlu. Skoro pojawiła się również plotka, że sklepy mają zostać zamknięte, to w obliczu tego kolejnego ograniczenia niektórzy z nas również wolą zrobić zakupy na zapas.

Jesteśmy narodem, który lubi gromadzić, kupować. To wynika między innymi z polskiej rzeczywistości, w jakiej przez lata przyszło nam żyć, w której funkcjonowało kilka pokoleń. Musze przyznać, że we mnie samym nieustająco obecny jest ten syndrom „wojny”. Lubię gromadzić, jak moi dziadkowie. Proszę pamiętać, że różnego rodzaju praktyki są transmitowane z pokolenia na pokolenie. Ten model zachowań w obliczu braków był chcąc nie chcąc przekazywany, bo pojawiały się w naszej historii momenty, kiedy nie mogliśmy gromadzić. Dziś dodatkowo żyjemy w świecie rozbuchanego konsumpcjonizmu, mało refleksyjnego kupowania, nadmiaru. Te dwie rzeczy się nałożyły. Z jednej strony mamy, więc tę dowolność kupowania, z drugiej apokaliptyczną narrację, wręcz spiskowe teorie, do których mamy niestety tendencje. I dlatego wolimy być na każdą ewentualność przygotowani.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj