Dziś kraje europejskie podpisują dokument będący ukoronowaniem procesów integracyjnych rozpoczętych wkrótce po zakończeniu II wojny światowej. W zamyśle pomysłodawców stworzenia Wspólnoty Europejskiej była chęć zapewnienia kontynentowi trwałych gwarancji pokoju i bezpiecznego rozwoju. To przełomowy dla Starego Kontynentu moment.

Wiele osób twierdzi, że dziś Europa przeżywa kryzys, że nie posuwamy się wystarczająco szybko do przodu. Zastanówmy się, czy mają rację? Unia Europejska nie jest abstrakcyjną umową wynikającą z treści mniej lub bardziej biurokratycznych dokumentów. To wspólnota narodów europejskich, które starają się tworzyć bardziej zjednoczony kontynent. Mówimy zatem o projekcie historycznym, a nie o dziele przypadku, i warto go oceniać w historycznej perspektywie.

To prawda, że Unia Europejska przechodzi właśnie przez okres zmęczenia, ale należy zrozumieć przyczyny takiej sytuacji. Po pierwsze dramaty historii zostały daleko za nami - Europa nareszcie jest zjednoczona i nie dzielmy jej już nigdy więcej. A dla przywódców europejskich powrót do warunków pokoju w Europie oznacza, że zaspokojenie ich ambicji osobistych zależy w większym stopniu od poparcia uzyskanego w wyborach narodowych niż od ich wkładu w działania Unii.

Można więc śmiało powiedzieć, że przeszliśmy z etapu "tworzymy Europę" do etapu "co Europa zrobi dla nas?". Aby nasz pociąg mógł jechać dalej, trzeba najpierw postawić go z powrotem na torach. W tym celu powinniśmy pamiętać o dwóch sprawach: musimy zachować Europę jako całość, jako kopułę zwieńczającą zbiorowość państw członkowskich. Wszyscy jesteśmy w równym stopniu Europejczykami! Musimy również zrozumieć, że Unia Europejska nie jest jedynie rachunkiem interesów, manewrem, który przynosi korzyści tym czy innym, lecz wielką ideą, której celem jest zbudowanie wspólnej przyszłości. Czujmy się wszyscy członkami tej wielkiej całości.

Jesteśmy sąsiadami, którzy rozumieją się nawzajem i są do siebie podobni, choć zachowują swoją odmienność. Mamy świadomość bycia Europejczykami, zwłaszcza w opozycji do innych regionów i ludów świata. I nie wynika to jedynie z tego, że zamieszkujemy ten sam obszar. Jest tak, ponieważ mamy wspólne dziedzictwo i wyznajemy te same wartości.

To prawda, że niektóre z cech naszej cywilizacji można odnaleźć w niezmienionej postaci w kulturze Ameryki Północnej, Kanady czy Australii i że można je wpisać pod wspólny mianownik cywilizacji zachodniej. To jednak, co wyróżnia naszą kulturę i czyni ją swoiście europejską, to nasz stosunek do dziedzictwa religijnego zrodzonego z długiej historii starć między chrześcijaństwem i islamem. Przez prawie tysiąc lat (od pierwszego lądowania Maurów w Hiszpanii do drugiego oblężenia Wiednia przez Turków) Europa kształtowała się w kontakcie z islamem. Wielka Schizma wschodnia w XI wieku, która podzieliła chrześcijaństwo na wschodnie i zachodnie, zdefiniowała ten rozłam wyznaniowy i kulturowy. Europa tworzy osobną całość właśnie w kontekście chrześcijaństwa łacińskiego: mimo podziałów na poziomie geograficznym od dawna ma tożsamość zdefiniowaną na poziomie religijnym przez chrześcijaństwo, a na poziomie językowym przez łacinę. Kultura europejska wyrosła więc na gruncie idei chrześcijańskich, a następnie uformowała się pod wpływem myśli humanistycznej i racjonalistycznej. To właśnie one oraz idee im przeciwne dały początek naszej kulturze.

Bardzo szybko granice między państwami przestały obowiązywać w świecie uniwersyteckim. Już w średniowieczu uczeni z łatwością przemieszczali się z jednego uniwersytetu na drugi. Założony w 1348 roku Uniwersytet Jagielloński, na którym później wykładał Mikołaj Kopernik, rywalizował z uniwersytetami Florencji, Paryża i Wiednia. Filozofowie i badacze podróżowali między stolicami europejskimi, przyczyniając się do rozpowszechniania wiedzy. Idee oświeceniowe, a także ruchy nacjonalistyczne i demokratyczne, które rozprzestrzeniły się w Europie w 1848 roku, dotyczyły zarówno Pragi, jak i Paryża, Bukaresztu i Budapesztu, Poznania i Berlina.

Dwie wojny światowe XX wieku pozostawiły nasz kontynent całkowicie zniszczony. Ale właśnie na tych ruinach narodziła się potrzeba stworzenia jednej Europy. Po 1945 roku wkroczyliśmy w fazę rozwoju świadomego i dobrowolnego ducha europejskiego - Europejczycy zaczęli dbać o ochronę i rozwój wspólnego dziedzictwa. Lata później, podczas szczytu w Maastricht w 1992 roku, państwa członkowskie zdecydowały włączyć do traktatu europejskiego rozporządzenia mające na celu ochronę i rozwój kultury Europy. Artykuł 151. tego traktatu stwierdza, że Wspólnota dąży do rozkwitu kultur państw członkowskich w poszanowaniu ich różnorodności narodowej i regionalnej, a jednocześnie dba o podkreślanie wspólnego dziedzictwa. Upowszechnianie wiedzy o zabytkach kultury i dziedzictwie europejskim uwrażliwia Europejczyków na ich historię i wspólne wartości. To niezmiernie ważne, gdyż właśnie ze znajomości wspólnej historii rodzi się prawdziwe poczucie przynależności do Europy.

Poczujmy się jak Europejczycy w nowym świecie, Europejczycy niemieccy, francuscy czy polscy. Poczujmy powiew tej idei krążącej nad naszymi głowami w całej Europie, idei, której ducha odnajdujemy w architekturze od Sztokholmu do Palermo, w wielkich dziełach literackich, filozoficznych, w muzyce od Warszawy po Wiedeń. Czujmy się Europejczykami i spójrzmy na świat z wyższego poziomu!

Valery Giscard d’Estaing, przewodniczący Konwentu Europejskiego, twórca traktatu europejskiego