Dziennik Gazeta Prawana logo

USA nie poddają się dyktatowi Rosji

7 kwietnia 2008, 01:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Amerykanie, nawet eksperci polityki międzynarodowej, są zupełnie niewrażliwi na rosyjskie zastrzeżenia. I nie wynika to bynajmniej z ich niewiedzy. Amerykanie po prostu nie akceptują postawy Rosjan wobec Ukrainy i Gruzji. Moskwa uważa, że skoro niegdyś oba państwa były częścią imperium, to teraz powinny do Rosji wrócić i znowu być w strefie jej wpływów - pisze w "Fakcie" Edward Luttwak, amerykański ekonomista, strateg i historyk.

Choć USA są często oskarżane o imperializm, Amerykanie są bardzo antyimperialni. Źródłem takiej postawy jest historia Stanów, która zaczęła się przecież od powstania przeciwko imperium brytyjskiemu. Rozbieżność stanowisk w sprawie Rosji między USA a Francją czy Niemcami nie jest tylko rozbieżnością o charakterze dyplomatycznym, ale wynika z różnic kulturowych. Niemcy i Francuzi wykazują więcej zrozumienia dla rosyjskiej idei imperialnej, uważając, że ma ona swoje historyczne uzasadnienie i do pewnego poziomu musi być akceptowana. Amerykanie mówią wtedy, że historia nie ma znaczenia, bo jest to historia rosyjskiej dominacji i rosyjskiego kolonializmu, który nigdy nie liczył się z wolą podbitych narodów. Stąd tak zdecydowane stanowisko USA w sprawie zaproszenia Ukrainy i Gruzji do sojuszu.

Jeżeli chodzi o tarczę antyrakietową, sprawa jest bardziej skomplikowana. NATO poparło budowę tarczy w Europie, jednak europejscy partnerzy zdają sobię sprawę, że losy tego projektu są niepewne, bo to sztandarowy pomysł administracji odchodzącego prezydenta, i być może, gdy wygra demokrata, projekt zostanie zatrzymany. Co więcej, tarcza antyrakietaowa ma swoich przeciwników wewnątrz amerykańskich sił zbrojnych i nawet samych republikanów. Europa mimo zgody na tarczę obawia się głębszego zaangażowania, nie wiedząc, czy Amerykanie sami nie porzucą projektu. Jednak zgoda na tarczę takich państw jak Niemcy i Francja pokazuje, że Europa dla bezpieczeństwa potrzebuje tej instalacji. Największe kraje europejskie poparły tarczę także dlatego, by nie sprawiać wrażenia, że sprzeciwiają się wszystkim sztandarowym incjatywom Waszyngtonu. Kompromis polegał na tym, że o ile nie wyrazili otwarcie zgody na zaproszenie Ukrainy i Gruzji do NATO, to poparli drugą ważną inicjatywę Busha, jaką jest tarcza antyrakietowa.

Polska godząc się na budowę tarczy na swoim terytorium, działa nie tylko w imię swojego interesu, ale także w imię bezpieczeństwa całej Europy. Budując tarczę, Polska udowadnia, że jest w stanie wnieść istotny wkład w bezpieczeństwo NATO, a prócz tego przy okazji sama zwiększy swoje bezpieczeństwo. Tarcza więc oprócz kosztów niesie ze soba określone zyski, w tym polityczne.

Podział na nową proamerykańską i starą antyamerykańską Europę przechodzi powoli do przeszłości. Dziś nawet kraje, króre dotychczas były niechętne USA, są bardziej skore do współpracy. Symbolem tego będą zbliżające się wybory we Włoszech, gdzie konkurujące ze sobą dwie największe partie prześcigają się w deklarowaniu proamerykańskości. Także we Francji nie urzęduje już prezydent, który odważyłby się powiedzieć nowym członkom UE, żeby siedziały cicho. Tu widać wyraźną zmianę na lepsze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj