Na łamach Dziennika Gazety Prawnej wielokrotnie chłostałem słowem polityków Zjednoczonej Prawicy, którzy odsądzali od czci i wiary sędziów za wydawane orzeczenia. Bo uważam, że sędziowie nie są świętymi krowami i można ich krytykować. Ale warto to robić w sposób merytoryczny, a nie chamski i ad personam. Tymczasem rządzący uczynili wręcz sztukę ze szczucia na sędziów.

Reklama

Niestety politycy, którzy podkreślali znaczenie sądów i sędziów, zaczęli zachowywać się tak samo. Weźmy za przykład Włodzimierza Czarzastego, wicemarszałka Sejmu. Uważa on, że sędzia, który podjął decyzję o tymczasem aresztowaniu, mógł to zrobić w zamian za awans, dodatkowe pieniądze lub dobre słowo zwierzchnika. Inni politycy również przekonują, że coś z sądem jest nie tak. A to warto sprawdzić, czy sędzia nie jest z zaciągu Ziobry, a to czy ostatnio nie awansował. A może by tak prześwietlić jego wyroki z ostatnich 20 lat?

Czym różni się dyskredytowanie sędziego orzekającego w sprawie tymczasowego aresztowania Margot, od odsądzania od czci i wiary sędziów nakładających niższą karę niż wydalenie z zawodu na sędziego, który ukradł część do wiertarki? Dlaczego w jednym przypadku można analizować życiorys, a w drugim tego robić nie należy?

To pewien paradoks, że podejście do wymiaru sprawiedliwości połączyło polityków, którzy przecież o ten wymiar sprawiedliwości tak się kłócą. Gdy jednak trzeba by przełknąć gorzką pigułkę i powiedzieć "nie zgadzam się z orzeczeniem, ale je szanuję", większość wybiera atak na sąd.

Nie mam bladego pojęcia, czy Margot powinna zostać aresztowana, czy nie. Intuicyjnie wydaje mi się, że nie, a intuicja ta wiąże się z nadmiarowym stosowaniem najpoważniejszego ze środków zapobiegawczych, czyli tymczasowego aresztowania. Nie wykluczam wariantu, że orzekający sędzia podjął złą decyzję. Ale czy to uprawnia do wyzywania go, sugerowania, że orzeka pod dyktando polityka bądź za dodatkowe pieniądze? Moim zdaniem w żadnym razie. I tak, podzielam argument, że deforma wymiaru sprawiedliwości obniżyła zaufanie społeczne także do sędziów, za co w znacznej mierze odpowiadają obecnie rządzący. Ale stosowanie odpowiedzialności zbiorowej i atakowanie konkretnych sędziów z tego powodu jest nieodpowiedzialne społecznie.

Tak więc, drodzy politycy, możecie nadal jebać pały i sąd cały. A potem - jak gdyby nigdy nic - przekonywać z sejmowej mównicy, że sędziowska niezawisłość jest ważna w demokratycznym państwie prawnym.