Funkcjonująca od 1982 r. Karta Nauczyciela jest odbierana jako gwarancja bezpieczeństwa, a nauczyciel to zawód wymagający poczucia bezpieczeństwa. Zamiast o likwidacji
karty, trzeba myśleć o jej unowocześnieniu. Jeśli chodzi o wynagradzanie nauczycieli, powinny być mechanizmy, które w większym stopniu umożliwią premiowanie najbardziej zaangażowanych i
mających najwięcej sukcesów. W tym roku rząd znalazł pieniądze na znaczące 10-proc. podwyżki.
Wszystkie związki zawodowe uczestniczące w rozmowach podpisały z przedstawicielami ministerstwa i Kancelarii Premiera porozumienie – w 2009 r. płace wzrosną od stycznia o 5 proc. i od
września o kolejne 5 proc. W 2010 r. wzrost ma być taki sam. Łącznie z poprzednimi podwyżkami to więcej niż 30 proc. MEN myśli też o młodych nauczycielach, którzy są najniżej w
hierarchii, niezależnie od dokonań. Chcemy, by już w przyszłym roku zarabiali średnio o 580 zł więcej.
Temu powinien służyć system dodatków motywacyjnych i nagród, który ma do dyspozycji każda gmina. Chcemy, by o sposobie dzielenia tych środków decydował samorząd, a nie MEN.
Oczywiście. Samorządy dbają o jakość edukacji. Rozliczają się przed wyborcami. Z lokalnej perspektywy lepiej widać, jak zmotywować nauczyciela, ile dać środków na wyrównywanie szans
edukacyjnych czy rozwijanie zainteresowań. Ważną rolę mogą też odgrywać rodzice, którzy widzą, czego szkole potrzeba i są w stanie wpływać na jakość edukacji.
6-letnie dziecko będzie można wysłać do szkoły od roku szkolnego 2009/2010, a decyzję podejmą rodzice. I tak będzie przez kolejne trzy lata. Dopiero po tym czasie 6-latki znajdą się w
szkole obowiązkowo. W czasie przejściowym szkoły będą dostosowywane do młodszych uczniów. Zresztą już dziś 6-latki są objęte obowiązkiem przedszkolnym i spora część z nich uczęszcza
do oddziałów przedszkolnych w szkołach.
Im dziecko młodsze, tym łatwiej wyrównać poziom, wyłapać braki. Docelowo chcemy, by już pięciolatek był objęty rocznym przygotowaniem przedszkolnym.
Wielokrotnie. Szanuję i rozumiem ich obawy, ale wiem, że wynikają na ogół z doświadczeń z konkretną szkołą, do której dany rodzic boi się posłać dziecko. A jeśli jakaś szkoła jest
niebezpieczna dla 6-latka, to tak samo dla 7- czy 8-latka. Dlatego chcę, by wszystkie szkoły były przyjazne i bezpieczne dla dzieci w tym wieku. One potrzebują tam miejsca do odpoczynku i
zabawy.
My to zrobimy w ciągu trzech lat. Doprowadzimy do tego, że dzieci od 5. do 8. roku życia będą się w szkole dobrze czuły.
Nowe programy, nowe metody pracy. Będziemy szkolić nauczycieli i dyrektorów szkół. Apelujemy też do rodziców, by domagali się od szkół dobrych warunków.
Tak, bo szkoła powinna uczyć tolerancji.
A dokąd? Na Księżyc?
W naszym systemie już istnieją różne specjalne ośrodki, do których kierowani są uczniowie mający problemy z prawem. Jednak poza szczególnymi przypadkami, szkoła powinna opiekować się
wszystkimi uczniami! Gdy sobie nie radzi, powinny jej pomóc odpowiednie instytucje z nią współpracujące.
Potrzebne są lepsze procedury radzenia sobie z trudnymi przypadkami. Ale opieką trzeba objąć wszystkie dzieci. Sposobem na niwelowanie zagrożeń są zajęcia pozalekcyjne. MEN oferuje programy,
które pokazują, jak zagospodarować energię młodych ludzi.
12-latkowie to nie bandyci, tylko dzieci! Sprzeciwiam się prowadzaniu ich w kajdankach. Im się należy porządna opieka państwa. Nie możemy pozwalać na segregację, bo ktoś źle zachował się na lekcji. Mamy sieć centrów interwencji kryzysowej, sieć poradni psychologiczno-pedagogicznych, wspaniałych specjalistów.
W każdej szkole jest dyrektor, są wychowawcy, pedagodzy. Jest regulamin i sposoby postępowania w takich sytuacjach. Reakcja na takie zdarzenia powinna być natychmiastowa i zdecydowana. Można
organizować fachowe wsparcie bez wysyłania połowy uczniów Bóg wie gdzie.
Słabością naszej szkoły jest uczenie powierzchowne i encyklopedyczne, bez logicznego myślenia. Uczniowie muszą mniej uczyć się na pamięć, potrzebują obserwacji, doświadczeń. Proponujemy
takie rozwiązania w zmienionej podstawie programowej.
Nie rezygnujemy z podstawowej wiedzy! Chcemy tylko, by była ona gruntowna, a nie powierzchowna. Proponujemy np., by naukę historii rozłożyć na sześć lat - na gimnazjum i szkołę
ponadgimnazjalną. Materiał jest duży i nie ma sensu w każdej szkole uczyć go od początku.
*Katarzyna Hall, minister edukacji narodowej
CYTAT: 12-latkowie to nie bandyci, tylko dzieci! Sprzeciwiam się prowadzaniu ich w kajdankach. Im się należy porządna opieka państwa. Nie możemy pozwalać na segregację, bo ktoś źle zachował się na lekcji