Badania potwierdziły zakażenie koronawirusem u 4786 osób. 24 chorych zmarło – podało w poniedziałek Ministerstwo Zdrowia. Najwięcej nowych przypadków jest na Mazowszu – ponad tysiąc i w woj. pomorskim – ponad 600.

Reklama

Tydzień temu, 22 lutego, resort przekazał, że jest 3890 nowych zakażeń. Dwa tygodnie temu, 15 lutego, informowano o 2543 przypadkach.

"Epidemia rośnie"

Bogacimy się. W Europie jesteśmy bodaj na siódmym miejscu. Jeżeli wiele osób chce, abyśmy byli na czwartym czy trzecim, to tak będzie. Jesteśmy kowalami własnego losu. Takie przyrosty tydzień do tygodnia pokazują, że epidemia rośnie – powiedział w rozmowie z PAP wirusolog.

Dodał, że nie należy się obawiać tych, których system wychwycił jako zakażonych, ale tych, których przegapił.

To oni dalej zakażają. Oni prędzej czy później znajdują się w statystyce. Problem w tym, że diagnozujemy ich często wówczas, gdy lekarze nie mogą im efektywnie pomóc. Zbyt późne trafianie do lekarza dalej przekłada się na statystyki zgonów. Tych jest mniej niż jesienią, bo wiele starszych i obciążonych chorobami osób już po prostu zmarło. Teraz chorują młodsze osoby, ale nadal ponad 200 osób dziennie średnio umiera – dodał prof. Gut.

Szczepienia na koronawirusa

Przyznał, że w Polsce można śmiało dziennie szczepić kilkaset tysięcy osób.

W tygodniu pewnie ok. 1,5 miliona. To dawałoby miesięcznie 6 milionów zaszczepionych. Problem w tym, że nie mamy tylu szczepionek. Dlatego nie możemy jeszcze widzieć spadków zakażeń w przebiegu epidemii. Po prostu nadal za mało osób jest jeszcze zaszczepionych – powiedział ekspert.