Inflacja się rozkręca i w kwietniu wyniosła już przeszło 12 proc. Rada Polityki Pieniężnej kontynuuje więc serię podwyżek stóp procentowych, żeby ściągnąć z rynku nadwyżkę pieniędzy i schłodzić gospodarkę. Jak na razie przynosi to mierne rezultaty, m.in. dlatego, że większość czynników napędzających inflację pochodzi z zewnątrz – na ceny energii czy wywołany wojną w Ukrainie wzrost cen żywności nasze stopy procentowe nie mają przełożenia. Dość powiedzieć, że inflacja w Czechach w kwietniu przebiła 14 proc., chociaż tamtejszy bank centralny o wiele szybciej zaostrzył politykę monetarną.
Skuteczność jastrzębiej polityki NBP i RPP jest jednak mizerna także dlatego, że opiera się tylko na jednej nodze – żyłowaniu kredytobiorców. Tymczasem należałoby także zwiększać skłonność Polaków do oszczędzania – niewielką, gdyż oprocentowanie lokat nie rośnie adekwatnie do wzrostu stóp NBP.
Dziennikarz ekonomiczny, członek redakcji „Krytyki Politycznej” i stały współpracownik DGP i „Przewodnika Katolickiego”. Autor trylogii kryminalnej „Metropolia”. Z wykształcenia politolog (UŚ) i księgowy (UE w Katowicach). Fan gamingu i kultury Afroamerykanów. W przeszłości pracownik administracji podatkowej. Zainteresowany kwestiami społecznymi i sprawami międzynarodowymi.