Dziennik Gazeta Prawana logo

Prawica nie ma monopolu na obronność [ROZMOWA]

Żołnierze 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej podczas ćwiczeń
Żołnierze 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej podczas ćwiczeń/15 Giżycka Brygada Zmechanizowana im. Zawiszy Czarnego
"Termoizolacja budynków obniża rachunki i naszą zależność od importu gazu czy węgla. Rozproszone OZE nie tylko są ekologiczne, lecz także lepiej sprawdzają się w razie ostrzału artyleryjskiego niż wielkie elektrownie. Krótko mówiąc: chcemy piec kilka pieczeni na jednym ogniu" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Michał Sutowski, politolog, publicysta i dziennikarz związany z "Krytyką Polityczną".

DGP: „Polityka obwarzanka uzbrojonego ma łączyć odległe z pozoru cele za pomocą wspólnych narzędzi i szukać synergii wartości i interesów tam, gdzie na pierwszy rzut oka widać ich konflikt” – pisze pan w raporcie „Obwarzanek uzbrojony”. O co chodzi? Brzmi bardzo ogólnikowo.

Michał Sutowski: „Obwarzanek”, o którym mówi brytyjska ekonomistka Kate Raworth, to w oryginale był „doughnut”, czyli pączek z dziurką. Raworth zakłada, że musimy ze swoją gospodarką i sposobem życia pomieścić się w dwóch granicach. Granica dolna to zaspokojenie elementarnych potrzeb ludzkich, nie tylko materialnych, a więc dobrobyt w szerokim sensie. Granicę górną, ekologiczną, wyznacza wytrzymałość naszej planety, przy czym nie chodzi tylko o ocieplenie klimatu, lecz także np. zanieczyszczenie powietrza czy utratę bioróżnorodności. Pogodzenie tylko tych dwóch wymiarów to często kwadratura koła, zwłaszcza tam, gdzie nierówności są duże, energetyka i przemysł oparte są na paliwach kopalnych, a wzory i aspiracje czerpie się z bogatego Zachodu, i to takiego sprzed pół wieku. Kłopot w tym, że w związku z agresją Rosji na Ukrainę równie pilne w Polsce staje się trzecie wyzwanie, czyli bezpieczeństwo, także w twardym, militarnym sensie. I dlatego nie tylko pączek zmienił się w polski obwarzanek, lecz również został „uzbrojony”. W kolejnych publikacjach na ten temat pokazujemy, że bezpieczeństwu służą nie tylko zakupy czołgów, lecz także np. renaturyzacja bagien, która przy okazji redukuje emisje i poprawia stan wód gruntowych. Że termoizolacja budynków obniża rachunki, ale też naszą zależność od importu gazu czy węgla, często z dyktatur. Że rozproszone OZE są nie tylko ekologiczne, lecz także lepiej sprawdzają się w razie ostrzału artylerii niż wielkie elektrownie. Krótko mówiąc: chcemy piec kilka pieczeni na jednym ogniu.

Ale czy to w sumie nie jest banałem?

Powiem tak: mnie też się to wydaje banalne i oczywiste. Bo jak wskutek ocieplenia klimatu będzie więcej susz, opadnie poziom rzek, a przez kopalnie odkrywkowe opadną wody gruntowe, to nie tylko będziemy mieli gorsze plony, a więc droższą żywność, lecz nawet te nasze elektrownie węglowe niespecjalnie będą mogły produkować w lecie energię, a w wielu powiatach nie będzie nawet zimnej wody w kranie. Jeśli będziemy jeździć samochodami z przedmieść do pracy w centrach metropolii, to nie tylko będziemy się dusić w korkach, lecz jeszcze zarobią na tym różne szumowiny, także te z wrogich nam geopolitycznych bloków. Ale jakoś wciąż u nas przeciwstawia się cele „może i ważne”, czyli ekologiczne, tym „naprawdę interesującym” dla wszystkich Polaków, czyli np. kosztom życia, nie mówiąc o twardym bezpieczeństwie. A przecież to są wszystko naczynia połączone: energetyka, polityka mieszkaniowa i miejska, rolnictwo… Sama „ekonomia obwarzanka” jest silnie zakorzeniona w obserwacji empirycznej, nie tylko w różnych, ciekawych skądinąd, ideach teoretycznych.

Podobno nawet przeciwstawne postawy żołnierza i „ekologa pacyfisty” można łączyć, a to za sprawą… miłości do bagien?

Lubię ten przykład. Bo co mają wspólnego stereotypowy żołnierz i równie stereotypowy „ekolog pacyfista”? Ostrzyżony krótko chłop na schwał (gender ma tu duże znaczenie!) w mundurze i z karabinem, względnie brzuchaty generał i jakiś upalony marihuaną brodacz z dredami i na rowerze? Tymczasem dla jednych i drugich mokradła to rzecz podstawowa. Dla ekologa – bo bagna to miejsce naturalnej różnorodności, a ich osuszanie powoduje bardzo dużą emisję CO2. Jednocześnie schładzają mikroklimat, podwyższają wody gruntowe…

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Krzysztof Katkowski - socjolog, dziennikarz poeta
Krzysztof Katkowski
dziennikarz, socjolog, poeta. Absolwent Universitat Pompeu Fabra w Barcelonie i Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z mediami w Polsce, Hiszpanii i Ameryce Łacińskiej.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPrawica nie ma monopolu na obronność [ROZMOWA] »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj