Dziennik Gazeta Prawana logo

"Maestro". Był czas, gdy wielki Leonard był celebrytą [FELIETON]

27 sierpnia 2023, 20:59
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Leonard Bernstein, Aleja Gwiazd
Shutterstock
Na wypadek gdyby ktoś zapomniał, kim był Leonard Bernstein, napiszę. Wielkim, wizjonerskim dyrygentem, który pracował z najważniejszymi orkiestrami swoich czasów. Ale też szanowanym kompozytorem muzyki amerykańskiej (Amerykanie mają na tym punkcie pewien kompleks, nawet wynajmowali do stworzenia „narodowej muzyki” europejskich twórców, choćby Antonína Dvořaka).

 Bernstein skomponował m.in. dziś dość zapomnianego poza wyspecjalizowanymi teatrami i odbiorcami „Kandyda”, ale też jeden z najważniejszych musicali świata – „West Side Story”, przypomniany w 2021 r. przez bardzo medialnie nagłośnioną ekranizację w reżyserii Stevena Spielberga. Na marginesie: zastanawiam się, po co było to kręcić, skoro nagrodzona 10 Oscarami o 40 lat starsza wersja wciąż przyciąga widzów przed ekrany, tyle że telewizyjne. Może właśnie dlatego? Spielberg się chyba przeliczył, bo owszem, krytyce i branży się podobało (siedem Oskarów to dobry wynik), za to finansowo było słabiej – film zarobił tylko 74,8 mln dol. Ile osób zapamiętało, że to „West Side Story” Spielberga, a nie Bernsteina, to już inna sprawa.

A był czas, gdy wielki Leonard był celebrytą (z tą różnicą, że miał niekwestionowane dokonania). Można było o nim poczytać w prasie jak, nie przymierzając, o Marii Callas (tak, kiedyś tacy ludzie fascynowali czytelników prasy kolorowej). Trafiał nie tylko do stałych bywalców sal koncertowych, lecz również do domów zwykłych Amerykanów, prowadząc program, w którym uczył, jak słuchać muzyki. Potrafił przybliżyć nawet najbardziej skomplikowane utwory, wielkie symfonie wytłumaczone przez niego takt po takcie stawały się historiami, których najmłodsi słuchali z otwartymi ustami… A do tego fascynował też prywatnie. Przystojny, zadbany, ubrany zawsze z wyrafinowanym luzem. A i zwrotów akcji w jego życiu nie brakowało. Nic dziwnego, że stał się bohaterem „Maestra” – najnowszego filmu Bradleya Coopera, który zagrał w nim również główną rolę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj