Dziennik Gazeta Prawana logo

Brutalne morderstwo młodej Włoszki. Ekspertka wskazuje "czerwone flagi"

5 grudnia 2023, 13:25
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Para. Związek. Miłość
Przemoc w związku bywa zakamuflowana/Materiały prasowe
Zabójstwo młodej kobiety we Włoszech poruszyło opinię publiczną. Fala protestów zmusza rządzących do pochylenia się nad tematem przemocy wobec kobiet. Sytuacja w naszym kraju również nie należy do najlepszych. Jak informuje Centrum Praw Kobiet, w Polsce około 800 tys. kobiet rocznie doświadcza przemocy. O tym, dlaczego miłość może ranić i zabijać, dziennik.pl rozmawiał z psycholożką i pisarką Violettą Rymszewicz. 

Czy gdyby móc przyglądać się parom z boku, przez weneckie lustro, można by stwierdzić, w której relacji dochodzi do przemocy? 

Oczywiście są takie typy osobowości i modele relacji, które pozwalają wprawnemu oku domyślać się, że w związku dochodzi do jakiejś formy przemocy. Na przykład rozpoznamy typ narcystyczny, zauważymy dziwne zachowania, zorientujemy się, że ktoś z partnerów jest typem aspołecznym. Jednak tak naprawdę to, co dzieje się z ludźmi i czy związek jest przemocowy bardzo często jest głęboko skrywanym sekretem dwojga osób. To tajemnica  ukrywana przed światem, do której ludzie z zewnątrz nie mają dostępu. Możemy domniemywać i się domyślać, że w związku dochodzi do jakiejś formy przemocy, ale dowodów możemy nigdy nie uzyskać, bo to jest dynamika wewnętrzna, za która kryją się ludzkie emocje i prywatność. 

Jakie mogą być tzw. czerwone flagi, których możemy wypatrywać? Pewnie to trudniejsze, gdy jest się w związku samemu, ale gdy patrzymy na relacje naszych przyjaciółek, sióstr, córek? 

Bardzo ważne jest to, żeby powiedzieć, że przemocy w związkach dopuszczają się nie tylko mężczyźni, ale również kobiety. Natomiast z raportów policyjnych na całym świecie wynika, że w przerażającej większości ofiarami przemocy są jednak kobiety. Po zrobieniu tego wstępnego założenia możemy powiedzieć, że gdybyśmy jako kobiety widziały relację pary, w której to mężczyzna powoduje przemoc wobec kobiety, to czerwone flagi byłyby następujące.

Każda sytuacja, w której facet traci nad sobą panowanie i kieruje swoją agresję wobec kobiety. To są na przykład takie sytuacje, których byłam świadkiem kilka miesięcy temu. W restauracji para w średnim wieku, mnóstwo ludzi dookoła, a pan, niezadowolony z czegoś, wrzeszczy na żonę. Inna sytuacja miała miejsce w supermarkecie, kiedy para w średnim wieku robiła zakupy, a pan uderza kobietę po rękach, bo zrobiła coś nie tak, jak on oczekiwał. 

A zatem pierwszą najważniejszą czerwoną flagą jest forma przemocy zarówno werbalnej, jak i fizycznej, ale nie tylko. Innym razem ta przemoc jest bardziej zakamuflowana. Wtedy w towarzystwie osób trzeci pojawiają się opinie „jesteś głupia”, „jesteś idiotką” „co ty pier…”

Czyli umniejszanie?

Tak. Ono może być dramatyczne, bo często dotyczy macierzyństwa, kompetencji w byciu matką, kariery, poziomu zarobków, kobiecości, seksualności. Wszystkie możliwe obszary, które możemy wymyśleć mogą być przedmiotem tego umniejszania. Można by takie komentarze bagatelizować, ale jeśli kobieta jest obiektem takiej przemocy i przez kilkanaście, kilkadziesiąt lat jej kompetencje są tak traktowane, to w momencie kiedy taka relacja się kończy, to z pierwotnej osobowości takiej kobiety nic nie zostaje. 

Jest jeszcze jedna czerwona flaga, która bardzo zwraca moją uwagę. To jest każda sytuacja, w której para deklaruje, że się nie kłóci. Ktoś by powiedział, że to sytuacja idealna. Problem polega na tym, że jeśli nie dochodzi do sytuacji, kiedy para uzewnętrznia emocje, w klasycznej kłótni bez przemocy, to ja się zaczynam bać takich skompresowanych emocji. One zbierają się pod powierzchnią i prędzej czy później doprowadzą do różnych form przemocy. Fizycznej, psychologicznej, ekonomicznej. Zawsze pojawi się jakiś wentyl, żeby ta para znalazła ujście. To są trzy najważniejsze znaki ostrzegawcze, które mogłabym wymienić.

Co doradziłaby pani kobiecie, która zauważyła, że dana relacja nie jest dobra? By podjęła odpowiednie kroki i z niej wyszła? Jakie podjąć działania, by chronić siebie? Gulię zamordował były partner. Czy mamy jakieś szanse uchronić się przed partnerem, który jest niebezpieczny?

Sprawa jest niezwykle skomplikowana. Jedynym sposobem byłoby zupełne  odcięcie się. Zniknąć z pola widzenia i orbity rażenia – wyjechać, zmienić adres zamieszkania, telefon. Jednak, w wielu przypadkach to jest po prostu niemożliwe. Nie można wygumkować swojego dotychczasowego życia, tylko dlatego że miałyśmy pecha i spotkałyśmy na swojej  drodze  szaleńca. Zdroworozsądkowo powiedziałabym: raportować na policję każdą sytuację, gdy przypuszczamy, że jesteśmy w niebezpieczeństwie. Przy czym jest to rada, która jest nieco bez sensu. 

Dlaczego?

Wiemy dobrze, jak w nawet w cywilizowanej Europie organy ściągania reagują na skargi kobiet. Tragedia zamordowanej Giulii miała miejsce we Włoszech. Tam i w Hiszpanii ściganie tego typu przestępstw działa z wielkim trudem. Może dlatego kobiety w tych krajach organizują dla siebie różne formy samopomocy? Grupy wsparcia dla kobiet, które doświadczają przemocy. Kobiety organizują dla siebie samopomoc, które nie polega tylko na spotkaniach, ale również otoczeniu kobiety opieką pod każdym możliwym względem. Łącznie z tym, że wywiozą ją z miasta, jeśli zajdzie taka konieczność. Tak kobiety radzą sobie z niedziałającym prawem i niewydolnymi organami ścigania, które nas  nie chronią. 

Jesteśmy świadome tego, że organy, które powinny nas chronić tego nie robią. Dodatkowo w kulturze masowej pojawia się wątek idealizacji obsesji na punkcie kobiet. Niedawno emitowany był serial o polskim tytule „Ty”, którego bohater morduje swoje partnerki, ale widz czuje do niego sympatię. 

Tak, on jest taki słodki, przystojny! Czytając komentarze o losach Giulii, trafiłam na słowa jej ojca, który podobno powiedział, że prawdziwa miłość nie zabija i nie rani. Myślę, że to jest jeden z najważniejszych elementów problemu. 

Kobiety muszą zrozumieć, że tzw. „romantyczna, prawdziwa miłość” nie istnieje. Wiem, jak to strasznie brzmi, ale pojęcie miłości romantycznej to jest konstrukt kulturowy, pojęcie umowne, które tu zaryzykuję  i powiem, że bardzo nas rani. Tak długo, jak kobiety i młode dziewczyny nie zrozumieją, że nie ma czegoś takiego jak „miłość romantyczna”, to będziemy stawiać siebie na z góry przegranej pozycji w każdej relacji romantycznej. Proszę zauważyć, że już małe dziewczynki uczy się  od pierwszej ślicznej  lalki Barbie, uczy się że kobiecość to uroda, słodycz i poszukiwanie miłości. Bardzo często popełniamy błędy wierząc, że w imię miłości musimy wiele poświęcić, nawet samą siebie. Własne bezpieczeństwo, niezależność finansową i emocjonalną. Głęboko wierzę, że wszystkie kobiety, które mają zdolność tworzenia opinii społecznej powinny głośno mówić, że idea miłości romantycznej krzywdzi kobiety. Powinniśmy uczyć małe dziewczynki, że niczego nie wolno poświęcać w imię miłości oraz tego, że miłość czasami rani, niszczy i zabija.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj