Dziennik Gazeta Prawana logo

"Obama skończy epokę wojen"

12 października 2009, 10:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Obama skończy epokę wojen"
Inne
"Przecież to Obama jest architektem dyplomatycznego sukcesu, jakim było uwolnienie amerykańskich dziennikarek w Korei Północnej. Bill Clinton pojechał tam jako osoba prywatna" - przekonuje amerykański socjolog Benjamin Barber w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną", komentując przynanie Nagrody Nobla Barackowi Obamie.

Oczywiście, że budzi wątpliwości. Rozumiem jednak werdykt Komitetu Noblowskiego. Obama został uhonorowany za nadzwyczajne działania na rzecz wzmocnienia międzynarodowej dyplomacji. Nie można się zgodzić z tymi, którzy uważają, że on nic na tym polu nie dokonał. Chyba jasne jest, że amerykański dialog z resztą świata zszedł na zupełnie inne tory w porównaniu z tym, co było za Busha. I ten trend będzie kontynuowany.


I może tu jest właśnie błąd w postrzeganiu i definiowaniu prawdziwych bohaterów walki o pokój. Powinniśmy skończyć z myśleniem, że autentycznymi herosami mogą być tylko dysydenci. Poza tym nie bagatelizowałbym zmiany języka amerykańskiej dyplomacji. To język dostosowany do nowych czasów. To na pewno przyniesie skutki.


Między innymi. Przecież to Obama jest architektem dyplomatycznego sukcesu, jakim było uwolnienie amerykańskich dziennikarek w Korei Północnej. Bill Clinton pojechał tam jako osoba prywatna, obdarzona wielkim autorytetem.

Nie zapominajmy jednak, że Clinton jest byłym prezydentem, blisko współpracującym z obecną administracją. Chociażby przez swoją żonę, czyli sekretarz stanu. To już jest konkretne osiągnięcie. Właśnie takiego stylu możemy się spodziewać i w przypadku innych kluczowych dla stosunków międzynarodowych spraw.

We współczesnym świecie rośnie znaczenie systemu kompleksowych, międzynarodowych zależności. Od polityki przez biznes po wartości. Maleje znaczenie rozwiązań siłowych. Ameryka pod rządami Obamy nie będzie realizowała swoich celów poprzez wojnę. To już anachronizm. Obama zdaje sobie z tego doskonale sprawę i wie, że nie załatwi sprawy atomu z Phenianem groźbami, jak za czasów Busha. On zaczął od negocjacji z Chinami, bez przesadnej presji (sekretarz stanu Hillary Clinton w pierwszą podróż zagraniczną udała się do Pekinu - red.) licząc, że nuklearne ambicje Korei Północnej ustąpią przed elementarną potrzebą gospodarczej współpracy. Proszę zwrócić uwagę, że Iran też już inaczej mówi o atomie. Na tym jednak nie koniec: nowy prezydent USA za przykładem Ala Gore’a zaangażował się w ekologię. Tymczasem niewielu zdaje sobie sprawę, że w tle konfliktu bliskowschodniego, a konkretnie konfliktu w Gazie - jest właśnie spór o dostęp do wody, czyli konflikt, którego podłożem są problemy ekologiczne. Wojna o wodę może wybuchnąć w Indiach, w Pakistanie. Obama już myśli, jak temu zapobiec. Dobrze, że Norwegowie postanowili wzmocnić jego autorytet.

p

, amerykański politolog, autor książek "Dżihad kontra McŚwiat", "Imperium strachu" i wydanych niedawno w Polsce "Skonsumowanych"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj